[ Giełda Gwiazd ! ]
Doda Feel Adam Małysz Szymon Majewski Lech Kaczyński
Graj gwiazdami, kupuj, sprzedawaj, zarabiaj
odszkodowania

Obniżanie wypłat odszkodowań z polisy autocasco

Jako wprowadzenie niech służy ten post z pewnego forum:

,,   Witam,
Piszę w dość nietypowej sprawie:
W polisie zawartej dnia 08.01.2010 suma ubezpieczenia (wartość samochodu) określona przez przedstawiciela TU wyniosła 9 000 zł, dnia 08.02.2010 miałem kolizję z mojej winy, poszkodowanemu wypłacono odszkodowanie z mojego OC bez problemu, schodki zaczęły się przy przyznaniu odszkodowania z AC. Określono szkodę całkowitą ponieważ Wg TU koszt naprawy przekroczył 297% wartości pojazdu, wartość samochodu na dzień szkody wyniosła 4 400 zł (w przeciągu miesiąca zmalała o ok. 51 %? Nieprawdopodobne!), wartość pozostałości określono na 11 000 zł (jakim cudem?) wobec czego przyznano odszkodowanie - 3 300 zł.
Domyślam się, że mogli po prostu wpisać za dużo jedno zero, ale moim zdaniem takie sytuacje nie powinny mieć miejsca w przypadku poważnych spraw jakimi są te dot. przyznawania odszkodowania. Ale to można wybaczyć, Beznadziejnym faktem jest zaniżona wartość pojazdu.

W związku z tym piszę odwołanie o ponowne rozpatrzenie sprawy przez Zarząd xxxxxx,,

źródło:odzyskaj.info

Taki problem spotyka wielu ubezpieczonych.Po 2-3 miesiącach ich samochód potrafi stracić na wartości ok 50 %.Podczas gdy podatkowa stawka amortyzacji wynosi 20%.



odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe




Doszło do wypadku i mamy problem ubezpieczyciel wypłaca nam połowę wartości polisy.Przeważnie uzasadnia to tym że agent się i dokonał za wysokiej wyceny wartości naszego pojazdu.Ubezpieczyciel zwróci nam też nadpłatę składki.


Dlaczego agenci zawyżają wartość samochodu przy zawieraniu umowy ubezpieczenia? Odpowiedź  jest prosta- dla większej prowizji.Ubezpieczony zazwyczaj nie reaguje bo myśli że w razie szkody otrzyma kwotę z polisy.Uważa ze zrobił dobry interes.Tymczasem kwota na polisie oznacza że zakład ubezpieczeń zapłaci odszkodowanie DO tej kwoty.Rozczarowanie przychodzi podczas procesu likwidacji szkody.

Nasuwa się jeszcze jedno pytanie.Która wycena jest wyceną błędną.Rozumie tolerancje błędu o 5,10,15 % ale 100% - to coś tu nie gra.Agent zawyżając wartość naszego samochodu robi to dla swojej większej prowizji.Tak więc wprowadza nas w błąd w celu osiągnięcia korzyści majątkowej jaka jest prowizja.Myślę że popełnia przestępstwo oszustwa

Art. 286. § 1
Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

§ 3. W wypadku mniejszej wagi, sprawca
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Dajcie znać o takich przypadkach


źródło: odszkodowania24.bblog.pl


POLECANE:


odszkodowaniaa.maxblog.pl


odszkodowanie-powypadkowee.blog.pl

11:28 - 2010-03-14 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Dwoje licealistów domaga sie odszkodowania za krzyże w szkole

Dwoje licealistów z Wrocławia, którzy zaistnieli próbując doprowdzić do usunięcia krzyży w swojej szkole będzie się procesować z  eurodeputowanym PiS Ryszardem Legutką. We wtorek złożyli pozew. Maturzyści domagają się przeprosin i 5 tys. zł odszkodowania na cele społeczne. Pomaga im Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Co tak ubodło członka redakcji antyklerykalnego portalu Racjonalista.pl. Zuzannę Niemier i Tomasza Chabinkę, że zamiast uczyć się do matury postanowili się procesować z byłym ministrem edukacji? - „Szczeniacka zadyma" zrobiona przez "rozpuszczonych smarkaczy, którzy czują się bezkarnie" – tymi słowami prof. Ryszard Legutko nazwał akcję uczniów z XIV LO we Wrocławiu.


odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe


W sprawę zaangażowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która wzięła stronę maturzystów. - Te słowa, zdaniem uczniów, naruszyły ich dobra osobiste - ocenił Maciej Bernatt z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Nie ma wątpliwości, że polityk zajmujący tak wysokie stanowisko powinien wyrażać swoje poglądy w taki sposób, aby nie dyskredytować działań młodych osób – dodał.

Z kolei pisarz i publicysta Bronisław Wildstein w rozmowie z Fronda.pl zamieszanie wywołane przez dwójkę młodych ludzi ocenił krótko: - Jestem zaskoczony, że rozwydrzonych gówniarzy nie można nazwać rozpuszczonymi smarkaczami. A do tego pomaga im organizacja szczycąca się ochroną praw człowieka. Tutaj występuje ograniczając wolność wypowiedzi i odbiera możliwość nazywania rzeczy po imieniu.

Uczniowie, rozochoceni orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ws. krzyży we włoskiej szkole, postanowili zdobyć sławę. Zażądali, żeby w ich szkole pozdejmować wizerunki ukrzyżowanego Jezusa. Ich postulat wywołał poruszenie w skali kraju. Skrajnie lewicowa "Gazeta Wyborcza" przedstawiała tych młodych ludzi jak bohaterów walki o wolność.

We wrocławskim liceum odbyła się w tej sprawie debata, w trakcie której uczniowie odcięli się od pomysłu swoich kolegów.


źródło: fronda.pl


POLECANE:


ODSZKODOWANIE


ODSZKODOWANIA

10:09 - 2010-03-06 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Podejrzani żądają odszkodowania.

Dwóch spośród czterech uniewinnionych od zarzutu zamachu na Henryka M., ps. Lewatywa, kiedyś znanego w Bydgoszczy gangstera, chce odszkodowania za tymczasowe aresztowanie.

Jak dowiedziała się "Pomorska", pozwy o odszkodowanie złożyli Stefan Ch., ps. Stif i Tadeusz Sz., ps. Warszawiak. Obaj są znani w bydgoskim półświatku przestępczym. Obaj byli lub są bohaterami wielu procesów kryminalnych. Ch. jest obecnie oskarżony m.in. o porwanie i przetrzymywanie w skrajnych warunkach dla okupu dwóch Holendrów. "Warszawiak" ł zamieszany w sprawę łódzkiej ośmiornicy.


odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe


Mimo to obaj bydgoszczanie zgodnie z prawem mogą ubiegać się o odszkodowanie. W czasie, kiedy postawiono im zarzut próby zabójstwa Henryka M. byli na wolności. Dwaj pozostali - Robert M. - "Sałata" i Jacek W. - "Szafir", nie skorzystali z takiej możliwości, bo już byli w areszcie, pod zarzutem popełnienia innych przestępstw.

W sądzie nie poinformowano nas, jakiej wysokości odszkodowania żądają oczyszczeni z zarzutów. Sąd Okręgowy zbada sprawę pod koniec kwietnia.

Henryk M. został postrzelony 6 marca 2000 roku przed blokiem przy ulicy Traugutta, w którym mieszkał. Właśnie wracał z własnego ślubu. Jedynym świadkiem, który widział sprawców była sąsiadka "Lewatywy". Z jej opisu wynikało, że zamachowcy wyglądali jak ekipa remontowa. Mieli drabinę i byli ubrani w kombinezony.



źródło: pomorska.pl


POLECANE:


odszkodowanie


odszkodowania

11:55 - 2010-03-04 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Odszkodowanie od Gazpromu

Słowacki odpowiednik PGNiG, spółka SPP zaskarżyła do sądu arbitrażowego Gazprom. Nasi południowi sąsiedzi będą domagali się odszkodowania za kłopoty, jakie powstały w wyniku wstrzymania dostaw gazu na początku ubiegłego roku.odpowiednik

- Zachowujemy się tak jak inne spółki europejskie, które w wyniku wstrzymania dostaw gazu poniosły straty - mówi Onderej Sebesta z SPP.


Słowacja obok Bułgarii była tym krajem Unii Europejskiej, który najbardziej ucierpiał w wyniku przerw w dostawach gazu. Starty szacowane są nawet na setki milionów euro. Część słowackich odbiorców gazu zażądała od SPP odszkodowania. Teraz gazowa spółka domaga się tego samego od Gazpromu.

 


odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe

 

 


Na razie nie wiadomo o jakie pieniądze chodzi. Raczej przesądzone jest, że odszkodowanie nie będzie wypłacone w „żywej gotówce”.

 

- Chcemy uzyskac podobne warunki jak inni odbiorcy, którzy ucierpieli z powodu wstrzymania dostaw - mówi Sebesta.

Najbardziej prawdopodobne są więc rabaty. Takie rabaty na trzy lata Gazprom udzielił już niemieckiemu koncernowi E.ON, włoskiemu ENI i tureckiemu Botas. Z informacji spółek wynika, że około jednej szóstej gazu zamówionego od Gazpromu firmy będą kupować po niższych cenach, takich jakie obowiązują w dostawach natychmiastowych.


Być może Słowacja uzyska wyższy rabat, ponieważ ją braki w dostawach gazu dotknęły najbardziej. - Wciąż jesteśmy otwarci na propozycje - mówi Sebesta.


źródło:gazownictwo.wnp.pl


POLECANE: 



odszkodowanie1


odszkodowania12

10:58 - 2010-03-02 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Kopalnia - odszkodowania.

CHEŁMEK. Kopalnia nigdy nie zamierzała i nie zamierza wypłacać odszkodowań wszystkim poszkodowanym przez wstrząsy. Wyjątkiem jest trzęsienie odnotowane 9 lutego. To fakty, które wyszły na jaw podczas czwartkowej sesji rady miejskiej.

Na spotkanie z radnymi przyszli: dyrektor techniczny kopalni Piast Jacek Kudela, główny inżynier ds. tąpań Jerzy Pituła oraz główny inżynier mierniczo-geologiczny Dariusz Bieroński.

Po wstrząsie z 9 lutego do tej pory do kopalni wpłynęło ponad 700 wniosków o odszkodowanie. 63 z gminy Chełmek.

- Przeprowadziliśmy oględziny w 20 chełmeckich i gorzowskich domach. Z tego 11 postępowań zakończyliśmy ugodą i wypłacimy ludziom pieniądze - poinformował Jerzy Pituła.

- Teraz, po wstrząsie z 9 lutego, rozpatrujemy wszystkie wnioski. Po innych wstrząsach nie będziemy stosowali tej metody - tłumaczył Jacek Kudela.

Strefa, w której przedstawiciele Piasta pochylają się nad szkodami kończy się na ul. Oświęcimskiej i Jagiellońskiej (jadąc od Oświęcimia po lewej stronie ulic). Właściciele domów, usytuowanych po prawej stronie szosy, choćby całe popękały w wyniku działalności kopalni, odszkodowania nie dostaną.

źródło: www.przelom.pl

POLECANE:

odszkodowanie

odszkodowania

01:06 - 2010-02-28 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

KATYŃ odszkodowanie.

Rosyjscy komuniści domagają się powołania komisji parlamentarnej, która udowodni, że Polaków w Katyniu zabili Niemcy. W przeciwnym wypadku Polska zażąda 100 mld dol. odszkodowania i cały majątek państwa rosyjskiego za granicą zostanie skonfiskowany

Komunistyczny poseł Wiktor Iliuchin, występując przed Dumą, tłumaczył kolegom, że Rosja stanęła w obliczu wielkiego niebezpieczeństwa. 5 maja Hillary Clinton otworzy w Kongresie USA wystawę poświęconą polskim oficerom zamordowanym w Katyniu. W ten sposób Stany Zjednoczone poprą polską wersję o rozstrzelaniu Polaków wiosną 1940 r. przez NKWD. W samej Polsce planowana jest w tym czasie "cała seria imprez noszących antyrosyjski charakter".

Do dziś, jak przypomniał poseł, do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka trafiło 70 skarg przeciw Rosji od krewnych ofiar Katynia. - Polska chce skierować ogólną skargę przeciw nam za rozstrzelanie wszystkich oficerów i zażądać 100 mld dol. odszkodowania. Płacić będzie już Rosja, nasze dzieci, nie ZSRR. Jest bardzo prawdopodobne, że na majątek i konta Rosji za granicą zostanie nałożony areszt w celu zaspokojenia tych roszczeń - bił na alarm Iliuchin.

Tymczasem wersja zbrodni, w której winni są Rosjanie, to tylko "wymysły propagandy goebbelsowskiej". Według Iliuchina bliżej nieznana społeczna komisja historyków i polityków - mimo iż władze rzucają jej kłody pod nogi - w ostatnich latach znalazła dowody na to, że Polacy zostali rozstrzelani z broni niemieckiej przez Niemców.



odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe





Poseł nie precyzuje, jacy historycy doszli do tych wniosków. Chodzi mu jednak o amatorów, takich jak metalurg z zawodu Jurij Muchin, który poświęcił życie gloryfikacji postaci Stalina, a dokumenty świadczące o jego zbrodniach uważa za fałszywki spreparowane przez Amerykanów, Polaków, Żydów i takich zdrajców Rosji jak Michaił Gorbaczow, Borys Jelcyn, a ostatnio nawet Władimir Putin.


Iliuchin w imieniu swojej frakcji domaga się "powstrzymania Putina", który w kwietniu ma wziąć udział w obchodach 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, "od powtarzania przedwczesnych i najpewniej błędnych twierdzeń w sprawie śmierci oficerów polskich". Niezbędne jest też powołanie komisji parlamentarnej, która - uzyskawszy dostęp do archiwów - ustali prawdę o Katyniu.

Parlamentarzyści powinni jego zdaniem zająć się również zbadaniem okoliczności śmierci "od 80 do 120 tys. czerwonoarmistów" wziętych do niewoli polskiej w 1920 r. Ta ostatnia kwestia, przypominana przez niektórych Rosjan jako dyżurny argument przeciwko Polakom, została dokładnie zbadana przez historyków polskich i rosyjskich, którzy doszli do wspólnego wniosku, że od chorób, głodu, ciężkich warunków w niewoli polskiej umarło nie więcej niż 18 tys. czerwonoarmistów.

- Nie wierzę, że taka komisja powstanie. Jeśli jednak będzie powołana, mnie tam nie poproszą, choć byłbym gotów stanąć przed nią. I przypomniałbym, że zbrodnia katyńska to nie tylko Katyń. Ponad 6 tys. Polaków wiosną 1940 r. rozstrzelali kaci z NKWD z niemieckich waltherów w Kalininie [dziś Twer]. Zostali pochowani w Miednoje - w miejscu, do którego armia niemiecka w czasie wojny nigdy nie dotarła - mówi "Gazecie" Anatolij Jabłokow, były prokurator wojskowy, który w latach 1990-94 kierował najpierw radzieckim, a potem rosyjskim śledztwem w sprawie zbrodni katyńskiej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
POLECANE:

11:47 - 2010-02-15 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Odszkodowanie za zjedzenie hamburgera z igłą.

Klient restauracji Burger King w Bedford razem z kawałkiem swojejkanapki połknął igłę. Spuchł i nie mógł pracować przez pół roku. Takprzynajmniej wynika z relacji poszkodowanego. Po nieudanych próbachpolubownego załatwienia bulwersującego przypadku sprawą ostateczniezajmnie się sąd.

- Po trzecim kęsie poczułem, że coś przechodzi mi przez gardło. Syn stwierdził jednak, że to może być kawałek sałaty - opowiada Oscar Chaves.

Później jednak mężczyzna trafił do szpitala, a lekarze znaleźli wjego żołądku igłę o długości 5 cm. Stwierdzili też u pacjentauszkodzenie przełyku.


odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe


- Miałem przez 8 tygodni spuchnięta twarz i musiałem przejść półroczne leczenie. Nie mogłem pracować - wspomina Chaves.

Pechowy klient chciał, aby sieć zwróciła mu 15 tys. dolarów za leczenie. Firma nie zgodziła się jednak na takie rozwiązanie.

Przeprosiła jedynie klienta i poprosiła o zwrot igły. Zaproponowała też wypłatę 5 tys. dolarów odszkodowania - pisze „MyFox”.

To rozzłościło Chavesa, który zatrudnił prawnika i teraz domaga się 1,5 mln dol. odszkodowania.

- Nie chciałem iść z tym do sądu. Chodziło tylko o pokryciekosztów leczenia. Po takiej odpowiedzi, nie zostawili mi jednak wyboru - tłumaczy klient.

Finał sporu wydaje się być bardzo ciekawy. Czy niejaki Chaves towyjątkowy pechowiec, który trafił w renomowanej sieci fast foodnaprawdę na “igłowego” hamburgera, czy też jest kolejnym naciągaczem,który ryzykując utratę zdrowia stara się wyłudzić odszkodowanie? Niejest przecież przesądzone, że poszkodowany sam umieścił w kanapcemaluteńki przedmiot, absolutnie nie nadający się do spożycia.

źródło:www.meritum-news.com

POLECANE:

odszkodowanie

odszkodowania

11:45 - 2010-02-15 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Wyłudzanie odszkodowania !

Osłabił mnie poniedziałkowy komunikat firmy ubezpieczeniowej Generali na temat oszustw ubezpieczeniowych. Z danych zebranych przez tego włoskiego ubezpieczyciela wynika, że 14% wszystkich przypadków szkód zgłaszanych do ubezpieczycieli można zaliczyć do kategorii zwykłych, pospolitych oszustw. Czyli prawie co szósty klient, zgłaszający szkodę, chce wyłudzić od firmy pieniądze.

Najwięcej oczywiście jest prób naciągania w przypadku polis komunikacyjnych. Aż 35% posiadaczy ubezpieczeń pojazdów, zgłaszających szkodę, próbuje oszukać towarzystwa ubezpieczeniowe. Niby nic nowego, ale jeśli się głębiej nad tym zastanowić, to można dojść do konstatacji, że a) poważna część naszych składek idzie na pokrywanie strat ubezpieczycieli z powodu kantów odstawianych przez innych klientów, b) to, że każda firma ubezpieczeniowa traktuje mnie jak potencjalnego oszusta, ma pewne uzasadnienie w... statystyce. Co więcej, fakt, że nie jestem oszustem, może się wydać niektórym przedstawicielom branży ubezpieczeniowej, spotykającym się głównie z klientami-wyłudzaczami, zjawiskiem nietypowym i wręcz niezrozumiałym.

Większość przypadków oszustw związanych z ubezpieczeniem pojazdów to fikcyjne wypadki, próby zawarcia umowy ubezpieczeniowej po rzeczywistym wypadku lub przedkładania fikcyjnych faktur za obsługę techniczną samochodu oraz roszczenia o wypłatę wyższego odszkodowania niż to, do którego klient jest uprawniony. - pisze Generali.


odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe


I dalej: W obszarze niezwiązanym z ubezpieczeniami pojazdów znaczna liczba oszustw ubezpieczeniowych jest związana z pożarem, z uwagi na fakt, iż sprawcom wydaje się, że pożar zniszczy wszystkie dowody i że otrzymają wysokie odszkodowanie za poniesioną szkodę. Przypadki związane z ubezpieczeniem na życie dotyczą zgłoszenia fikcyjnego uszczerbku na zdrowiu, fałszowaniu dokumentacji medycznej, próby zawarcia polis ubezpieczeniowych osób śmiertelnie chorych i umyślne ukrywanie faktów.

Mój chytry plan jest inny. Do komunikatu o przestępstwach ubezpieczeniowych Generali dołączył kilka przykładowych case'ów, które dowodzą, że człowiek jest skłonny do najwyższych poświęceń, kiedy widzi na horyzoncie mamonę. I do tego punktu programu nieuchronnie zmierzam.

1. Kierowca Renault z Czech uderzył w drzewo. Uderzenie było potężne, ale kierowca wyszedł z wypadku bez szwanku. Był pijany, ale w ciągu pół godziny samochód został załadowany na lawetę i odholowany. Następnego dnia pomoc drogowa przewiozła rozbity samochód wraz z kierowcą z powrotem na miejsce wypadku i postawiła samochód w tym samym miejscu przy drzewie. Kierowca - już bez promili we krwi - zawiadomił policję i kolejny samochód pomocy drogowej, a ubezpieczyciela zawiadomił o szkodzie. Wpadł, bo wycieczkom lawet przyglądał się przypadkowy świadek.

2. Po wykupieniu polisy na życie na bardzo wysoką sumę ubezpieczenia, pewna kobieta na Węgrzech wniosła o wypłatę odszkodowania oświadczając, że jej mąż zginął w wypadku na desce surfingowej na morzu w Grecji. Osoba składająca roszczenie wykupiła polisy za życie, w ramach których w przypadku śmierci odszkodowanie wyniosłoby ok. 100 mln HUF (376 tys. euro) w kilku towarzystwach ubezpieczeniowych. Wszystkie towarzystwa odmówiły wypłaty odszkodowania i zatrudniły prywatnego detektywa, który ustalił, że ubezpieczony, który uchodzi za zmarłego, ma się dobrze i mieszka na ranczo w Czechach.

3. Właściciel samochodu wartego ok. 500 euro, zarejestrowanego w Serbii, spowodował wypadek samochodowy na drodze górskiej, powodując kolizję z bardzo drogim Mercedesem zarejestrowanym za granicą. Policja przybyła na miejsce wypadku i zrobiła kilka niewyraźnych zdjęć uszkodzonego auta. Wkrótce po wypadku, uszkodzony pojazd został wywieziony z Serbii w celu "naprawy" za granicą. Firma ubezpieczeniowa otrzymała rachunek za naprawy przekraczający 20.000 euro.

4. Rumuński urzędnik, właściciel BMW, zgłosił w Generali szkodę w wysokości 8.000 euro, twierdząc, że uderzył w niego z tyłu Citroen, co wyrzuciło jego samochód na płot i spowodowało uszkodzenie zarówno z przodu, jak i z tyłu BMW. Po dochodzeniu przeprowadzonym przez Generali okazało się, że serwis wykonujący naprawę BMW należał do właściciela auta, a właściciel Citroena to jego pracownik. BMW zostało uszkodzone z przoduu rok wcześniej, a Citroen, który brał udział w rzekomym wypadku, został zakupiony kilka dni przed „zdarzeniem” i ubezpieczony w Generali. Jego właściciel również miał zamiar wnieść roszczenie o odszkodowanie.


źródło: samcik.blox.pl/


POLECANE:


odszkodowanie.maxblog.pl


odszkodowania powypadkowe

12:59 - 2010-02-12 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Zapłaci 1,3 miliona odszkodowania.

24-letni Australijczyk pozwany przez firmę Nintendo zgodził się zapłacić 1,3 miliona dolarów odszkodowania za udostępnienie w sieci gry New Super Mario Bros. przed jej oficjalną premierą. Do wycieku doszło w listopadzie 2009 roku.


odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe



James Burt pracował jako menedżer w sieci sklepów Electronics Boutique. Miał dostęp do gry i przyznał, że 6 listopada opublikował ją w sieciach wymiany plików. Miało to miejsce tydzień przed rozpoczęciem sprzedaży.

Nintendo nie ujawniło, w jaki dokładnie sposób ustaliło tożsamość sprawy. 23 listopada miało już jednak w rękach nakaz przeszukania domu Burta. Dokonano rajdu, podczas którego zarekwirowano wiele obciążających 24-latka przedmiotów.

Potem sąd zmusił menedżera do ujawnienia haseł kont pocztowych, serwisów społecznościowych i innych witryn internetowych. Burtowi udowodniono w ten sposób udostępnienie gry, którą do końca 2009 roku pobrano z samego tylko BitTorrenta 1,15 miliona razy.

Nie zaszkodziło to specjalnie sprzedaży oryginalnych kopii. W ciągu dwóch miesięcy od premiery New Super Mario Bros. kupiło 10 milionów ludzi. Mimo to Nintendo domagało się odszkodowania. W końcu Burt poszedł na ugodę i zdecydował się zapłacić 1,3 miliona dolarów.

Nie wiadomo skąd menedżer weźmie te pieniądze. Być może producent gier rozłoży mu płatność na raty ;). Jeśli faktycznie do tego dojdzie pracownik sklepu będzie zapewne płacił za swój błąd do końca życia.


źródło: TorrentFreak


POLECANE:



odszkodowania7.blog.pl


ODSZKODOWANIE

09:59 - 2010-02-09 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Żądają miliona odszkodowania za śmierć syna.

29-latek w niewyjaśnionych okolicznościach zmarł w areszcie w Tarnowskich Górach tuż po zatrzymaniu. Jego rodzice domagają się miliona złotych zadośćuczynienia. - Wyrok w tej sprawie będzie miał wpływ na postępowanie z aresztowanymi - uważają prawnicy.

- Nic na ten temat nie wiemy i do czasu aż sąd nie przekaże nam odpisu pozwu nie będziemy komentowali tej sprawy - mówi kapitan Piotr Kołodziej, zastępca dyrektora aresztu śledczego w Tarnowskich Górach. To od tej placówki rodzice Sebastiana Parkitnego domagają się miliona złotych zadośćuczynienia oraz zwrotu kosztów pogrzebu. Zarzucają strażnikom niedopełnienie obowiązków i niezapewnienie ich synowi bezpieczeństwa. To rekordowe żądanie w historii śląskiej służby więziennej.

Pozew Parkitnych został przyjęty przez Sąd Okręgowy w Gliwicach, kilkanaście dni temu zostali też zwolnieni przez sędziów z kosztów. - Nie jesteśmy pazerni. Chcemy, żeby ten proces był nauczką dla funkcjonariuszy, bo przecież aresztowani to też ludzie - mówi Danuta Parkitna, matka zmarłego mężczyzny.

29-letni Sebastian z Dąbrowy Górniczej został zatrzymany przez oficerów Centralnego Biura Śledczego w grudniu 2006 r. Był podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i pobicie członków klubu motocyklowego z Opolszczyzny. Na wniosek prokuratury mężczyzna trafił do aresztu w Tarnowskich Górach. Był zdrowy, co roku - jako kierowca testowy samochodów rajdowych - przechodził specjalistyczne badania lekarskie.

Dziesięć dni po aresztowaniu nieoczekiwanie zmarł. Sekcja zwłok wykazała, że powodem zgonu był obrzęk mózgu. Według biegłych najbardziej prawdopodobną przyczyną jego powstania mogło być zatrucie nieznaną substancją. Nie potrafili jednak ustalić, jak było w tym przypadku, bo tuż po śmierci mężczyzny w niewyjaśnionych okolicznościach znikła koszulka, na którą wymiotował. Specjaliści nie mogli więc zbadać wymiocin.


odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe


Wiadomo, że po kolacji Parkitny zaczął się skarżyć współwięźniom, że boli go brzuch i głowa, miał też wymioty i biegunkę. Około godz. 23 stracił przytomność i zaczął się moczyć. Koledzy z celi alarmowali strażników. Jednak ci karetkę pogotowia wezwali dopiero po godz. 1, a znajdujący się w śpiączce mężczyzna do szpitala trafił dopiero o godz. 3. Wtedy na ratunek było już jednak za późno.

- W areszcie nie było stałej opieki lekarskiej, nikt nie nadzorował cel z więźniami, dochodziło tam do przypadków przemocy, a służbie więziennej prawie godzinę zajęło zorganizowanie konwoju, który zawiózł syna do szpitala - wylicza Danuta Parkitna. Zdaniem jej męża Zdzisława te błędy i zaniechania strażników przyczyniły się do śmierci ich syna. - Sebastian nie miał statusu niebezpiecznego przestępcy, więc gdyby od razu zawieźli go do szpitala, być może by żył - mówi rozżalony ojciec.

Służba więzienna nie komentuje tych zarzutów. - Dla nas to także była przykra sprawa, jednak wszystkie jej okoliczności wyjaśnia prokuratura i czekamy na jej ustalenia - mówi kapitan Kołodziej.

31 grudnia śledczy po raz kolejny umorzyli śledztwo w sprawie śmierci Parkitnego, uznając, że nie ma dowodów na to, iż przyczynili się do niej pracownicy aresztu lub współwięźniowie. Decyzja nie jest jednak prawomocna. Rodzice zmarłego aresztanta wraz z Helsińską Fundacją Praw Człowieka złożyli kolejne zażalenie na decyzję śledczych. Dodatkowo złożyli w sądzie skargę, zarzucając śledczym opieszałość w działaniu i ukrywanie niektórych dokumentów.

- Przez trzy lata wbrew zaleceniom sądu nie powołali zespołu biegłych, który wypowiedziałby się na temat medycznych przyczyn śmierci naszego syna. Dopiero na tydzień przed umorzeniem sprawy przesłuchali lekarkę, która w ciągu dwóch godzin wydała ustną opinię - mówi Danuta Parkitna. Dlatego od prokuratury domaga się 20 tys. zł odszkodowania za przewlekłość postępowania. - Do skargi państwa Parkitnych ustosunkujemy się, gdy otrzymamy ją z sądu - mówi prokurator Agata Słuszniak, szefowa Prokuratury Rejonowej w Tychach, która prowadziła śledztwo w sprawie zgonu aresztanta.

Według śląskich prawników wyrok w procesie Parkitni kontra areszt będzie miał znaczenie dla dalszego postępowania z osadzonymi mającymi problemy zdrowotne. - Jeżeli rodzina wygra, służba więzienna będzie musiała zmienić procedury dotyczące opieki medycznej aresztantów - twierdzą prawnicy.


Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

POLECANE:

10:26 - 2010-02-08 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

MZK domaga sie odszkodowania za blokowane tory

Miejskie Zakłady Komunikacyjne idą na wojnę z kierowcami, blokującymi trasę tramwajów. - Przez źle zaparkowane samochody tracimy pieniądze. Mandaty nie pomagają, więc będziemy domagać się odszkodowań w sądzie - zapowiada szef MZK Paweł Czyrny

Motornicza Anna Pawłowska w piątek siedziała za sterami "jedynki". Po godz. 11 razem z pasażerami utknęła na prawie pół godziny na ul. Gdańskiej, na wysokości pl. Wolności. Zaparkowany samochód uniemożliwił jej przejazd.

- To się zdarza codziennie, zwłaszcza na ul. Gdańskiej i Chodkiewicza - denerwuje się. - Kierowcy nie mają żadnej wyobraźni, nie wspominając już o współczuciu dla tych, którzy muszą korzystać z komunikacji miejskiej i zazwyczaj czekają już wcześniej na przystankach.

Drogę zatarasowało zaparkowane na ulicy, tuż przy torach mitsubishi pajero. Motornicza wyszła z tramwaju ocenić, czy się zmieści. Ostatecznie nie zdecydowała się ruszyć. Już po chwili za prowadzoną przez nią "jedynką" ustawiały się kolejne tramwaje. - W takich sytuacjach zawsze postępuję zgodnie z naszą procedurą: kontaktuję się z naszym dyspozytorem, on zawiadamia strażników miejskich, a ci z kolei po numerach rejestracyjnych próbują odnaleźć właściciela wozu, a jeśli wymaga tego sytuacja - zamawiają lawetę - opowiada.

Straż miejska potwierdza: - Tego typu prośby o pomoc wpływają do nas każdego dnia, niezależnie, czy to akurat lato, czy zima. Traktujemy te zgłoszenia priorytetowo, wiedząc, że ludzie czekają - mówi Adam Dudziak, naczelnik referatu do spraw dzielnic.

Po wielu minutach czekania irytuje się już nie tylko motornicza, ale i pasażerowie "jedynki". - Przejedź pani, jak to cacko się trochę zarysuje, to właściciel zapamięta, że tak robić nie wolno - podpowiadają.


odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe



Pawłowska rozkłada ręce: - Musiałabym zapłacić z własnej kieszeni za uszkodzenie tramwaju i samochodu. Nie stać mnie na taką złośliwość.


Mija prawie pół godziny, gdy zjawia się kobieta, do której należy terenówka. Jest zdziwiona całą sytuacją. - Zostawiłam samochód tylko na chwilę, myślałam, że się zmieszczę. Wybiegłam na krótkie zakupy - tłumaczy.

Zanim przestawi auto, czeka ją mandat od straży miejskiej: 100 zł i jeden punkt karny. I tak ma szczęście. Kierowca mercedesa, który zablokował ul. Gdańską godzinę później, stracił prawie 500 zł, bo jego auto zostało odholowane. Trzecia podobna sytuacja zdarzyła się w piątek przed godz. 17, w pobliżu radia PiK. Drogę zatarasował kolejny mercedes. - Ludzie wracają z pracy i muszą godzinę kwitnąć w tramwaju - żalił się jeden z pasażerów, który zadzwonił do redakcji. - Mandaty powinny być wyższe, wtedy może kierowcy przestaliby wreszcie blokować przejazd.

Zgadza się z nim szef MZK Paweł Czyrny: - Mandaty to za mało. Gdy tramwaj stoi, my tracimy pieniądze. Muszę dbać o interes mojej firmy - mówi. - Na ul. Gdańskiej i Chodkiewicza, gdzie takie sytuacje zdarzają się najczęściej, kursują aż cztery linie tramwajowe. To prawie połowa naszego składu. Stojący tramwaj blokuje przejazd innym, ludzie stoją na przystankach i na nas narzekają, sądząc, że spóźnienia są z naszej winy. Rozkład jazdy i terminy leżą na całego. Po takim ekscesie trzeba wielu godzin, aby tramwaje zaczęły jeździć zgodnie z rozkładem jazdy - opowiada.

Jak twierdzi Czyrny, przez kierowców jego firma straciła w ubiegłym roku kilkadziesiąt tysięcy złotych. - Musimy odzyskać te pieniądze. Jeśli kierowcy sami nie uregulują długów, kierujemy sprawy do sądu - zapowiada.

- Długi przestój z powodu zatarasowania trasy przez samochód może kosztować kierowcę nawet tysiąc złotych - oblicza Andrzej Wodyński, dyrektor do spraw ekonomiczno-finansowych w MZK. - Najpierw wyliczam straty przychodów spółki z tytułu niewykonania planowanych wozokilometrów i obciążam tym kierowcę. Notę obciążeniową wysyłamy pocztą. Jeżeli kierowca dobrowolnie nie ureguluje długu, wszczynamy postępowanie egzekucyjne przed sądem - ostrzega.

- MZK działają zgodnie z prawem. Jeżeli kierowca utrudnia im wykonywanie obowiązków i firma z tego tytułu ponosi straty, to ma prawo ubiegać się o odszkodowanie - komentuje bydgoski mecenas Edmund Dobecki. - Najpewniej kierowcy będą musieli zapłacić.

Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz


POLECANE:


07:57 - 2010-02-07 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Odszkodowanie za złe wychowanie dziecka.

Pięciu Włochów w wieku od 14 do 15 lat po raz pierwszy osaczyło 12-letnią koleżankę z sąsiedztwa w centrum Mediolanu wiosną 2001 r. Przez dwa kolejne lata - zastraszając, bijąc i szantażując - zmuszali ją wielokrotnie do współżycia seksualnego. Kiedy dziewczyna powiedziała wreszcie o gwałtach rodzicom, sprawców szybko aresztowano, a sąd skazał ich na dwu- i trzyletnie kary więzienia.

Ciężkie depresje zmusiły jednak dziewczynę do przerwania nauki i choć po długiej terapii zdołała wrócić do szkoły, nie nadrobiła braków i do dziś 20-latka nie rozpoczęła wymarzonych studiów. - Kara więzienia nie wystarcza. Pójdź jeszcze raz do sądu, niech rodziny gwałcicieli zapłacą ci odszkodowanie - namawiał ją uporczywie adwokat Giuseppe Alaimo.

Mediolańska sędzia Bianca La Monica poparła roszczenia młodej Włoszki i zasądziła właśnie 450 tys. euro odszkodowań od dziesięciorga rodziców gwałcicieli. - Podczas wychowywania dorastających synów nie pokazali im, co oznacza szacunek dla innych. Nie nauczyli ich nawiązywania innych niż fizyczne kontaktów z dziewczętami. Ich dzieci traktowały swą ofiarę jak rzecz - tłumaczyła sędzia.

Rodzice wszelkimi sposobami próbowali dowodzić, że nie zaniedbywali swych obowiązków. Świadkowie obrony opowiadali sądowi, że synowie nie włóczyli się po nocach, mówili sąsiadom "dzień dobry" i chodzili do kościoła. Szkoła poświadczyła niezłe oceny i udział chłopców w pogadankach o wychowaniu seksualnym.

- Pierwsze zeznania skazanych na temat gwałtów były przerażająco sterylne. Ani śladu własnych emocji czy zrozumienia dla emocji ofiary. Jakieś przebłyski poczucia dyskomfortu lub nawet winy pojawiły się dopiero, kiedy sądowi psycholodzy przymusili ich do refleksji - ocenił sąd. I stwierdził, że brak wyrzutów sumienia, który umożliwił seryjne gwałty, był efektem fatalnego wychowania.

Od odpowiedzialności za synów przestępców nie wywinęli się nawet dwaj ojcowie, którzy po rozwodach już na kilka lat przed rokiem 2001 nie mieszkali na stałe z dziećmi pozostającymi pod opieką matek. - Rozwód nie zwalnia z obowiązku kształtowania swego dziecka - usłyszeli od sędzi.



odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe





Podobnym argumentem wobec rozwiedzionych rodzin posługują się też władze brytyjskiego Liverpoolu, gdzie po zasztyletowaniu nastolatka w 2007 r. prokuratura straszy rodziców karami za brak współpracy z policją i nieinformowanie jej, że dzieci wpadły w sidła ulicznych gangów.


- To nowy i dobry trend w Europie. Aby oddać sprawiedliwość ofierze i zapobiegać przestępstwom, trzeba wskazywać na konkretną odpowiedzialność konkretnych winnych. A za przyszłość dzieci są przecież współodpowiedzialni rodzice - twierdzi włoski publicysta Flavio Scarappo.

Orzeczenie sądu cywilnego w Mediolanie to już drugi głośny przykład odradzania się we Włoszech praktyki karania rodziców za tzw. culpa in educando, czyli złe wychowanie. Włoski sąd najwyższy zaledwie kilka miesięcy temu zatwierdził odszkodowanie wypłacone przez rodzinę niespełna 18-letniego m*****cy na rzecz rodziny ofiary.

Za winę rodziców sąd uznał absolutną nieumiejętność syna pohamowania negatywnych emocji i wyrażania ich bez użycia przemocy. Kiedy jego niewiele starszy kolega spod Syrakuz zaczął się do niego zalecać, nie potrafił zwyczajnie odmówić czy oświadczyć, że nie jest gejem, lecz impulsywnie zdecydował się zalotnika zabić.


Źródło: Gazeta Wyborcza

POLECANE:

11:49 - 2010-02-06 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Mienie zabużańskie - odszkodowanie

Ponad miliard zł rekompensat za mienie zabużańskie

06.02. Warszawa (PAP) - Ponad 1 mld 55 mln zł wyniosła wartość rekompensat za mienie zabużańskie, wypłaconych do końca stycznia tego roku od początku prowadzenia wypłat, czyli od grudnia 2006 roku - poinformował resort skarbu.

REKLAMA


Przez ten czas ministerstwo przekazało do Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) dane osób uprawnionych do wypłaty 24 tys. 681 odszkodowań.


odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe


"W styczniu 2010 r. przekazano do Banku Gospodarstwa Krajowego dane osób uprawnionych do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej, umożliwiające wypłatę w lutym bieżącego roku 565 rekompensat" - podkreśla resort. Ustawa o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza granicami RP przyznaje uprawnionym osobom odszkodowania w wysokości 20 proc. wartości zostawionego mienia.

Chodzi o mienie pozostawione przez osoby przesiedlone w latach 1944-1952 z terenów należących przed II wojną światową do Polski. Odszkodowania za mienie zabużańskie są wypłacane z Funduszu Rekompensacyjnego. Fundusz zasilają środki ze sprzedaży gruntów przez Agencję Nieruchomości Rolnych. (PAP)


źródło:www.bankier.pl


POLECANE:


http://odszkodowanie12.blog4u.pl/


http://odszkodowania.mblog.pl/

11:37 - 2010-02-06 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Całkiem spore odszkodowanie za śmierć ojca.

200 tys. zł odszkodowania ma wypłacić Minister Sprawiedliwości jednemu z synów Stanisława Wawrzeckiego, skazanego w 1965 r. przez sąd PRL w tzw. aferze mięsnej na śmierć, i straconego - orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie.

Sędzia uwzględnił nieprawomocnie pozew jednego z trzech synów skazanego, Andrzeja, który pozwał Skarb Państwa domagając się 500 tys. zł za śmierć ojca. Nie wiadomo, czy strony będą składały apelacje; na ogłoszeniu wyroku nie było ich przedstawicieli.

Sąd uznał związek przyczynowy między przekroczeniem uprawnień przez nieżyjących już sędziów, którzy wydali wyrok śmierci, a szkodą, jaką dla powoda była utrata ojca. Sąd podkreślił, że gdyby nie bezpodstawnie zastosowany przez sąd PRL tryb doraźny, Wawrzecki nie zostałby skazany na śmierć. Według sądu, tamten proces miał na celu "określony cel propagandowy" i był "przygotowywany w różnych kręgach" - dlatego odszkodowanie ma wypłacić "jednostka nadrzędna" wobec sądu PRL.

REKLAMA Czytaj dalej

Orzeczenie wobec Wawrzeckiego, dyrektora warszawskiego Miejskiego Handlu Mięsem, było jedynym wykonanym w PRL po 1956 r. wyrokiem śmierci za przestępstwo gospodarcze. Według wielu opinii, był to "mord sądowy", a wyrok wydano faktycznie na najwyższych szczeblach władzy - nalegać miał na to szef PZPR Władysław Gomułka. Składowi sędziowskiemu przewodniczył nieżyjący już Roman Kryże, który w okresie stalinowskim wydał wiele wyroków śmierci wobec żołnierzy AK.


odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe


Wawrzecki przyznał, że brał łapówki od kierowników sklepów mięsnych, w sumie ok. 3,5 mln ówczesnych zł. Oprócz niego oskarżono czterech dyrektorów handlu mięsem, czterech kierowników sklepów i właściciela masarni. Prokurator wniósł o trzy kary śmierci. Sąd Wojewódzki dla m.st. Warszawy orzekł jedną. Czterech innych dyrektorów skazano na dożywocie; pozostali podsądni dostali od 12 do 9 lat więzienia; orzeczono też przepadek mienia i wysokie grzywny. W aktach nie zachowały się przemówienia końcowe; nie ma tego zapisu rozprawy ani protokołu wykonania wyroku.

W 2004 r. Sąd Najwyższy - uwzględniając kasację rzecznika praw obywatelskich Andrzeja Zolla - orzekł, że wyroki zapadły z rażącym naruszeniem prawa i uchylił je. Zarazem postępowanie wobec wszystkich 10 skazanych umorzono, bo żaden z nich już nie żył, a sprawa przedawniła się w 1989 r. SN podkreślał, że wyrok nie może służyć pełnej rehabilitacji skazanych, gdyż nawet kasacja RPO nie podważała ich winy.

W 2007 r. warszawski sąd uznał, że bliscy Wawrzeckiego nie dostaną rekompensaty za skonfiskowany wówczas majątek - mieszkanie, dom pod Warszawą, a także kilka kilogramów złota w sztabkach i biżuterię. Wcześniej sąd przyznał jego żonie i innemu synowi po 108 tys. zł odszkodowania.

Oddzielnie powództwo wytoczył Andrzej Wawrzecki. Mężczyzna, który w chwili śmierci ojca miał 15 lat, jest przekonany, że gdyby nie aresztowanie i stracenie ojca, jego życie potoczyłoby się inaczej. Mówił też, że z ojcem łączyła go bardzo bliska więź i że do dzisiaj odczuwa jego brak.

W 2009 r. zeznawał on w sądzie o szykanach w szkole i pracy. Po śmierci ojca wyrzucono go z liceum. - W szkole wytykali mnie palcami, dzielnicowy co chwila przychodził do domu sprawdzać, co się dzieje, mieszkanie podlegało przepadkowi mienia, na wszystkie sprzęty trzeba było mieć rachunki, inaczej zabierał je komornik - wspominał. Przerwał naukę, poszedł do wojska, potem imał się rożnych zajęć, ale - jak mówił - gdy przełożeni dowiadywali się, kim jest, kazali mu się zwalniać z pracy. Rozładowywał wagony, był pomocnikiem wiertacza, rozwoził mleko. Gdy dzięki znajomości angielskiego zdobył pracę w ambasadzie Egiptu, nachodzili go funkcjonariusze SB, aż wreszcie i stamtąd się zwolnił. Od 1986 r. był na rencie, najwyższa wynosiła 438 zł, po śmierci żony przeszedł na korzystniejszą dla niego rentę rodzinną.

- Ojca pana Andrzeja zabrało państwo i wiedziało o tym bardzo wiele osób. Najohydniejsza była nagonka, ludzie dali się przekonać, że skazani to zbrodniarze - mówił wcześniej w mowie końcowej reprezentujący powoda mec. Dariusz Pluta. Argumentował, że za naruszenie prawa do życia w pełnej rodzinie należy się zadośćuczynienie. Reprezentująca Skarb Państwa Aldona Łoniewska-Szczypior zgodziła się, że skazanie Wawrzeckiego było, według dzisiejszych standardów, niewyobrażalne. Jej zdaniem jednak powód nie wykazał, że należy mu się zadośćuczynienie od Skarbu Państwa.

Sąd uwzględnił częściowo pozew, uznając kwotę 200 tys. zł za adekwatną do wyrządzonej szkody. W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Hanna Muranowska-Suchocka mówiła, że powód poniósł szkodę wskutek działań funkcjonariuszy państwa, za co należy mu się odszkodowanie.

- Śmierć ojca wpłynęła na jego sytuację życiową, nie tylko materialną, ale i emocjonalną - dodała sędzia. - On żył z piętnem tej sprawy - podkreśliła sędzia. Według niej, wina sędziów z lat 60. co prawda nie została stwierdzona w trybie karnym czy dyscyplinarnym, ale wynika to tylko z faktu, że już nie żyją. Sędzia powiedziała, że gdyby w 1965 r. nie zastosowano trybu doraźnego, Wawrzecki byłby zapewne skazany na karę więzienia, a wtedy "sytuacja jego bliskich byłaby zupełnie inna".

- To rodzaj rozliczenia czy też długu, który muszą płacić kolejne pokolenia ku przestrodze, by nie było takich spraw więcej - powiedział mec. Pluta. Dodał, że decyzję o ewentualnej apelacji podejmie jego klient.

Niedawno pion śledczy IPN oskarżył 85-letniego Feliksa Eugeniusza W., prokuratora z "afery mięsnej", o przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków - za co grozi do trzech lat więzienia. Nie przyznał się on do zarzutu. Według IPN, pomimo braku podstaw do prowadzenia procesu w trybie doraźnym, bezzasadnie powołał się na dekret z 1945 r. o postępowaniu doraźnym, składając na tej podstawie wnioski o kary śmierci dla oskarżonych. Zdaniem IPN, było to przejawem "rażąco nieadekwatnej represji w ramach dyrektyw sądowego wymiaru kary dla osiągnięcia celów propagandowych i politycznych". W 2009 r. stołeczny sąd rejonowy odroczył, do wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. konstytucyjności zapisów o zbrodni komunistycznej, decyzję, czy na wniosek obrony umorzyć sprawę W.



źródło: wiadomosci.wp.pl


POLECANE:


http://odszkodowanie7.blogator.pl


odszkodowanie11.maxblog.pl

10:32 - 2010-02-04 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Odszkodowania za dziurę w drodze

Urwałeś koło w głębokiej dziurze, albo „poszło" ci zawieszenie, gdy wjechałeś w koleinę? To jeszcze nie jest tragedia, choć na drogach w obrębie Wałbrzycha o uszkodzenia wcale nie jest trudno. Nic jednak straconego, jeśli dobrze udokumentujesz zdarzenie, a stan techniczny jezdni rzeczywiście jest zły, masz spore szanse na odszkodowanie. Jak to zrobić?

Tomasz Piasecki

Pierwsza i najważniejsza rzecz to dowiedzieć się kto jest zarządcą drogi, na której doszło do przykrego zdarzenia. Wałbrzych to swoista pajęczyna jezdni o rozmaitej skali ważności. Oprócz dróg osiedlowych są tu także te krajowe, wojewódzkie, powiatowe, no i oczywiście gminne. Żeby sprawdzić, do którego z zarządców należy konkretna szosa, warto to sprawdzić chociażby na stronie internetowej Zarządu Dróg i Komunikacji (www.zdik.walbrzych.pl) w zakładce drogi w podrozdziale podział dróg.

Zrób zdjęcie i opisz zdarzenie

Co dalej, gdy już stoimy załamani przy uszkodzonym aucie obok wyrwy w jezdni? Konieczne jest wezwanie policji, żeby funkcjonariusze spisali stosowną notatkę. Jeżeli do zdarzenia doszło na drodze krajowej powinniśmy zwrócić się do Rejonu Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Wałbrzychu, który mieści się przy ul. Wrocławskiej 142, gdzie konieczne jest złożenie wniosku o odszkodowanie z wyszczególnieniem miejsca, daty, a także czasu zdarzenia. Trzeba też podać markę i numer rejestracyjny pojazdu. Do wniosku powinno być dołączone ksero dowodu rejestracyjnego samochodu. Kierowcy wcale nie są bez szans, bo w 2009 roku do GDDKiA wpłynęło 6 wniosków z rejonu wałbrzyskiego.


odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe


- Pracownicy rejonu codziennie dokonują objazdu dróg w terenie. Mają one na celu nie tylko sprawdzenie czy nawierzchnia drogi nie została uszkodzona, ale również sprawdzane są znaki, czy nie są zaśnieżone i są widoczne dla kierowców - tłumaczy Joanna Wąsiel z wrocławskiego oddziału GDDKiA. Tymczasem przepisy obowiązujące zarządce dróg krajowych nie określają czasu w jakim dziura powinna zostać załatana. - Staramy się jednak aby to następowało niezwłocznie po tym jak ocenimy, że dane uszkodzenie wymaga naprawy - dodaje Wąsiel. Jak przekonują w GDDKiA przy ostrej zimie i trudnych warunkach łatanie dziur jest rozwiązaniem doraźnym i czasami zdarza się, że ta sama dziura na drodze musi być łatana co drugi dzień, ponieważ masa, którą wypełniane są wyrwy nie wytrzymuje niskich temperatur i wysokiej wilgotności. - Dopiero przy dobrych warunkach istnieje możliwość docelowego załatania takiej dziury - podkreśla Joanna Wąsiel. Połowę rocznych środków przeznaczonych na tzw. remonty cząstkowe (łatanie dziur) GDDKiA wydajemy na 17-kilometrowy fragment drogi nr 35 biegnącej przez Wałbrzych. Drugą część tej sumy pochłania modernizacja pozostałych dróg krajowych w rejonie. Jest to ponad 150 km.

Również od wezwania policji powinien rozpocząć procedurę potencjalny Kowalski, który urwie koło na jezdni wojewódzkiej. Następnym krokiem jest przesłanie do Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei lub ubezpieczyciela krótkiego opisu zdarzenia, zdjęcia uszkodzonego pojazdu i miejsca szkody. A jeśli samochód został już naprawiony, również faktury i rachunku za naprawę. W 2009 roku do DSDiK z całego województwa wpłynęło łącznie 759 zgłoszeń o odszkodowania (stan na 20 stycznia 2010 roku).

Nie ma natomiast sztywnych procedur, co do łatania dziur. - Co roku ustalany jest plan remontów i odnów dróg wojewódzkich. Remonty wykonujemy na bazie tego planu. Natomiast remonty cząstkowe i awaryjne są wykonywane na bieżąco na podstawie monitoringu, dokonywanego chociażby przez inspektorów - zapewnia Joanna Jarocka, rzeczniczka DSDiK.

Możesz naprawdę coś wskórać

Co natomiast zrobić, gdy do uszkodzenia auta dojdzie na drodze powiatowej? - Obowiązkiem poszkodowanego jest w takiej sytuacji udokumentować zdarzenie. Powinien wezwać policję i spisać protokół - twierdzi Katarzyna Dyląg-Marcinkowska, rzeczniczka wałbrzyskiego starostwa. Dalsze postępowanie może przebiegać dwutorowo. Poszkodowany sam może zgłosić szkodę do swojego ubezpieczyciela pojazdu i wtedy towarzystwo zwraca się do zarządcy drogi. Drugim wyjściem jest zwrócenie się z wnioskiem o odszkodowanie bezpośrednio do zarządcy drogi. W tym wypadku powiatu. - Naszym zadaniem jest ocena stanu jezdni i w sytuacji kiedy roszczenie jest zasadne, a nie zawsze tak jest, następuje zgłoszenie szkody do Centrum Likwidacji Szkód, które prowadzi dalsze postępowanie - dodaje rzeczniczka powiatu.

W ubiegłym roku do starostwa wpłynęło blisko 100 wniosków o odszkodowanie za uszkodzenie samochodu na drogach powiatowych. Nie istnieją natomiast przepisy, które określałyby czas, w którym zarządca musi zlikwidować ubytki w nawierzchni jezdni. Jak nam powiedziano pracownicy starostwa na bieżąco monitorują stan techniczny dróg i ewentualne ubytki niezwłocznie są uzupełniane.

Niewłaściwy stan nawierzchni (ubytki lub oblodzenie), zaspy na poboczach, brak pokryw na studniach i wpustach kanalizacji deszczowej to najczęstsze powody pisania wniosków o odszkodowania przez zdenerwowanych kierowców do Zarządu Dróg i Komunikacji w Wałbrzychu. W minionym roku odnotowano 44 zgłoszenia. W przypadku uszkodzenia pojazdu właśnie na drodze gminnej wskazane jest wezwanie policji (tego nie trzeba już chyba nikomu tłumaczyć), spisanie notatki oraz wykonanie fotografii, tu uwaga - nawierzchni w miejscu zdarzenia. Uszkodzenie samochodu należy jak najszybciej pisemnie zgłosić do zarządcy wraz z innymi materiałami (wspomniana notatka z policji, fotografie, ksero dowodu osobistego i dowodu rejestracyjnego wraz z oświadczeniami świadków).

Remonty nawierzchni wykonywane są zgodnie z opracowanym i uchwalonym rocznym planem, natomiast naprawy i roboty konserwacyjne urządzeń w pasie drogowym wykonywane są jak poinformowano w ZDiK-u, na bieżąco, w miarę potrzeb. Zwłaszcza to ostatnie sformułowanie brzmi enigmatycznie.


źródło: www.nww.pl


POLECANE:


http://www.odszkodowania12.8log.pl


http://odszkodowania.ckg.pl

11:51 - 2010-02-03 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Odszkodowanie za 4 lata więzienia.

Sąd w Gdańsku przyznał 300 tysięcy odszkodowania dla niesłusznie skazanego za m*****stwo

Tomasz Kułaczewski, niesłusznie skazany i osadzony na prawie cztery lata więzienia za m*****stwo, dostanie od skarbu Państwa 300 tys. zł. zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę i 14 tys. zł. odszkodowania.

Tak dzisiaj postanowił sąd. Kułaczewski żądał 500 tys. zadośćuczynienia, 15 tys. odszkodowania i renty.

Tomasz Kułaczewski został skazany na 15 lat więzienia za zamordowanie dziecka. Wyszedł na wolność w czerwcu 2006, po tym, jak inny mężczyzna przyznał się do czynu, który przypisywano Kułaczewskiemu. Od razu po wyjściu zapowiadał, że będzie zabiegał o rekompensatę za cierpienia, których doznał za kratkami, gdzie - jak sam przyznawał, był bity, poniżany i wykorzystywany seksualnie.


odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe



Sprawa o odszkodowanie i zadośćuczynienie toczyła się w sądzie okręgowym w Gdańsku od maja 2007. Po wyjściu z sali Tomasz Kułaczewski przyznał, że raczej nie będzie składał apelacji.

- Chciałbym kupić jakieś mieszkanie w bloku, skuter, resztę odłożyć na lokacie - mówił po wyjściu z sali sądowej.


źródło: gdansk.naszemiasto.pl


POLECANE:



http://odszkodowania7.blog.pl/


http://odszkodowanie11.maxblog.pl/

08:05 - 2010-02-02 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Odszkodowanie za piracką muzyke

Nic nie wskazuje na to, by miał się ku końcowi spór pomiędzy RIAA a oskarżaną o nielegalne pobieranie muzyki z Internetu Jammie Thomas-Rasset. Amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Nagraniowego przygotowuje się do kolejnej rozprawy, po tym jak kobieta odrzuciła złożoną jej kilka dni temu propozycję ugody.

Cara Duckworth, rzeczniczka organizacji, potwierdziła rozpoczęcie przygotowań do wznowienia procesu przeciw Thomas-Rasset. W ubiegłym tygodniu RIAA zaproponowała jej ugodę , w ramach której kobieta miałaby do zapłaty 25 tys. dolarów odszkodowania. Amerykanka odrzuciła tę propozycję.

Odszkodowanie zmienne jest

Przypomnijmy, że w pierwszym procesie (w 2007 r.) wytoczonym kobiecie przez RIAA za pobranie i udostępnienie w sieci P2P 24 utworów kwota odszkodowania zasądzona do zapłaty na rzecz koncernów fonograficznych wyniosła 220 tys. USD. Wyrok ten jednak został uchylony.

Sprawa ponownie trafiła na wokandę w czerwcu 2008 r., jednak w tym wypadku sankcje były znacznie bardziej dotkliwe - ława przysięgłych uznała Thomas-Rasset winną światowego naruszenia przepisów o ochronie praw autorskich. Wysokość zasądzonego przez sąd federalny odszkodowania dla wytwórni fonograficznych ustalono 1,92 mln dolarów.


odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe


Prawnicy kobiety zapowiedzieli wówczas złożenie apelacji, powołując się na  nieproporcjonalność kwoty odszkodowania do rzeczywistych szkód. Argumentację tę podzielił pod koniec stycznia 2010 r. sędzia Michael Davis, ten sam sędzia, który już wcześniej zmniejszył Amerykance karę.

Uznał on, że potrzeba odstraszania (od piractwa internetowego) nie może usprawiedliwić kary w tej wysokości za kradzież i nielegalną dystrybucję 24 piosenek. Jednocześnie wyznaczył nową wysokość grzywny - 54 tys. dolarów.

Oferta ugody

Wkrótce potem Stowarzyszenie przekazało prawnikom Thomas-Rasset swoją ofertę - 25 tys. dolarów odszkodowania w zamian za wycofanie zarzutów, ale tylko pod warunkiem, że sąd zawiesi lub zmodyfikuje ostatnie orzeczenie. RIAA argumentowała, że było ono częściowo niezgodne z obowiązującymi przepisami. Organizacja zapewniła, że kwota odszkodowania wpłacona przez Amerykankę zostanie przekazana na cele charytatywne (pomoc dla artystów mających trudności z utrzymaniem się z zawodu).

Prawnicy kobiety propozycję RIAA szybko odrzucili: "Wierzymy, że kwoty odszkodowania za naruszenie praw autorskich są niezgodne z konstytucją ponieważ nie mają żadnego związku z rzeczywistą szkodą właścicieli tych praw. Jammie nigdy nie zgodzi się na zapłatę i będzie walczyć aż do końca".

Duckworth, w wiadomości e-mail przesłanej do redakcji magazynu computerworld.com, napisała: "To wstyd, że pani Thomas-Rasset wciąż unika odpowiedzialności za swoje czyny, zamiast zaakceptować rozsądną ofertę ugody i zakończyć tę sprawę. W związku z tym zaczniemy przygotowania do nowej rozprawy".


źródło:pcworld.pl/


POLECANE:


http://odszkodowania.mblog.pl/


http://www.odszkodowania12.8log.pl

12:03 - 2010-02-02 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Odszkodowanie za piracką muzyke

Nic nie wskazuje na to, by miał się ku końcowi spór pomiędzy RIAA a oskarżaną o nielegalne pobieranie muzyki z Internetu Jammie Thomas-Rasset. Amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Nagraniowego przygotowuje się do kolejnej rozprawy, po tym jak kobieta odrzuciła złożoną jej kilka dni temu propozycję ugody.

Cara Duckworth, rzeczniczka organizacji, potwierdziła rozpoczęcie przygotowań do wznowienia procesu przeciw Thomas-Rasset. W ubiegłym tygodniu RIAA zaproponowała jej ugodę , w ramach której kobieta miałaby do zapłaty 25 tys. dolarów odszkodowania. Amerykanka odrzuciła tę propozycję.

Odszkodowanie zmienne jest

Przypomnijmy, że w pierwszym procesie (w 2007 r.) wytoczonym kobiecie przez RIAA za pobranie i udostępnienie w sieci P2P 24 utworów kwota odszkodowania zasądzona do zapłaty na rzecz koncernów fonograficznych wyniosła 220 tys. USD. Wyrok ten jednak został uchylony.

Sprawa ponownie trafiła na wokandę w czerwcu 2008 r., jednak w tym wypadku sankcje były znacznie bardziej dotkliwe - ława przysięgłych uznała Thomas-Rasset winną światowego naruszenia przepisów o ochronie praw autorskich. Wysokość zasądzonego przez sąd federalny odszkodowania dla wytwórni fonograficznych ustalono 1,92 mln dolarów.



odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe





Prawnicy kobiety zapowiedzieli wówczas złożenie apelacji, powołując się na  nieproporcjonalność kwoty odszkodowania  do rzeczywistych szkód. Argumentację tę podzielił pod koniec stycznia 2010 r. sędzia Michael Davis, ten sam sędzia, który już wcześniej zmniejszył Amerykance karę.

Uznał on, że potrzeba odstraszania (od piractwa internetowego) nie może usprawiedliwić kary w tej wysokości za kradzież i nielegalną dystrybucję 24 piosenek. Jednocześnie wyznaczył nową wysokość grzywny - 54 tys. dolarów.

Oferta ugody

Wkrótce potem Stowarzyszenie przekazało prawnikom Thomas-Rasset swoją ofertę - 25 tys. dolarów odszkodowania w zamian za wycofanie zarzutów, ale tylko pod warunkiem, że sąd zawiesi lub zmodyfikuje ostatnie orzeczenie. RIAA argumentowała, że było ono częściowo niezgodne z obowiązującymi przepisami. Organizacja zapewniła, że kwota odszkodowania wpłacona przez Amerykankę zostanie przekazana na cele charytatywne (pomoc dla artystów mających trudności z utrzymaniem się z zawodu).

Prawnicy kobiety propozycję RIAA szybko odrzucili: "Wierzymy, że kwoty odszkodowania za naruszenie praw autorskich są niezgodne z konstytucją ponieważ nie mają żadnego związku z rzeczywistą szkodą właścicieli tych praw. Jammie nigdy nie zgodzi się na zapłatę i będzie walczyć aż do końca".

Duckworth, w wiadomości e-mail przesłanej do redakcji magazynu computerworld.com, napisała: "To wstyd, że pani Thomas-Rasset wciąż unika odpowiedzialności za swoje czyny, zamiast zaakceptować rozsądną ofertę ugody i zakończyć tę sprawę. W związku z tym zaczniemy przygotowania do nowej rozprawy".


źródło:pcworld.pl/


POLECANE:


http://odszkodowania.mblog.pl/


http://www.odszkodowania12.8log.pl

11:55 - 2010-02-01 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Microsoft chce odszkodowania.

Wygląda na to, że koncern z Redmond postanowił wreszcie zabrać się za piratów działających w Europie Wschodniej - firma złożyła właśnie pozew przeciwko operatorowi litewskiego serwisu torrentowego LinkoManija. Oskarżono go o udział w dystrybuowaniu pirackich kopii MS Office - Microsoft domaga się za to... równowartości 43 mln USD.

Na pierwszy rzut oka sprawa jest dość prosta - prawnicy koncernu uznali, że serwis torrentowy pośredniczył w nielegalnym dystrybuowaniu MS Office, dlatego też do sądu trafił odpowiedni pozew oraz żądanie wypłacenia odszkodowania za wszystkie pirackie kopie pakietu aplikacji biurowych. Sprawa sądowa prowadzona będzie w ramach współpracy z lokalną organizacją antypiracką LANVA (to prawdopodobnie jej pracownicy zgromadzili niezbędny materiał dowodowy).



odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe




Ale jest tu też kilka niejasnych kwestii. Po pierwsze, wydaje się, że Microsoft zdecydowanie przesadził z wysokością odszkodowania. W pozwie jest mowa o 107 mln litów (to w przeliczeniu ok. 43 mln USD) - problem w tym, że w myśl litewskich przepisów maksymalna wysokość odszkodowania za nielegalne dystrybuowanie materiałów chronionych prawem autorskim to ok. 53 tys. USD.


Co więcej, serwis TorrentFreak.com zdołał skontaktować się z Kestasem Ermanasem - człowiekiem, przeciwko któremu skierowany jest pozew Microsoftu. Z relacji dziennikarzy wynika, że Ermanas jest mocno przestraszony (co nie jest specjalnie zaskakujące), ale też potężnie zdziwiony - choćby dlatego, że już od kilku miesięcy nie ma nic wspólnego z serwisem LinkoManija. Twierdzi on też, że w czasach gdy on był odpowiedzialny za stronę zawsze szybko reagowano na wszelkie zgłoszenia dotyczące publikowania w serwisie odnośników do pirackich plików (były one natychmiast usuwane) - a Microsoft nigdy wysłał żadnego zgłoszenia.

Warto dodać, że na celowniku prawników koncernu z Redmond znalazł się nie tylko administrator LinkoManija, ale także indywidualni użytkownicy tego serwisu - pozwy wysłano do ponad 100 osób.


źródło: technologie.gazeta.pl



POLECANE:


http://odszkodowaniaaaa.blog.onet.pl/


http://odszkodowania.ckg.pl

11:02 - 2010-01-28 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Odszkodowanie za spaloną karczmę.

Dostał 3 miliony złotych odszkodowania, przed sądem walczy o kolejne 3. Właściciel Karczmy Bartla w Goniądzu nie zgadza się z wyceną, którą po pożarze kompleksu zrobił rzeczoznawca PZU.


Wcześniej białostocki sąd oddalił jego wniosek, dziś (26.01) sąd wyższej instancji uznał, że sprawę trzeba rozpatrzyć jeszcze raz.



odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe

Karczma Bartla spłonęła w marcu ubiegłego roku. Jej właściciel, Henryk Bartlewski, dostał 3 miliony złotych odszkodowania, ale te pieniądze starczyły tylko na spłatę kredytów. Uważa, że na odbudowę obiektu powinien dostać jeszcze trzy miliony. Jego rzeczoznawca oszacował bowiem straty na prawie 6 milionów, a PZU - na 3 miliony. "Karczmę z XIX wieku wycenili tak jak zwykłą stodołę, a tam były dzieła sztuki" - mówi Henryk Bartlewski.Spór jeszcze raz rozstrzygnie białostocki sąd. Henryk Bartlewski odbudował gospodę, teraz jest ona nawet większa niż przed pożarem. Planuje też budowę Dworu Bartla. (akk)

źródło:  wiadomosci.bstok.pl


POLECANE:


http://odszkodowania.ckg.pl


http://odszkodowanie.eblog.pl/

10:10 - 2010-01-26 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ

Strona poprzednia Strona następna
O mnie
odszkodowania

Początek
O mnie
Archiwum
Przyjaciele

Nowe wpisy
- Obniżanie wypłat odszkodowań z polisy autocasco
- Dwoje licealistów domaga sie odszkodowania za krzyże w szkole
- Podejrzani żądają odszkodowania.
- Odszkodowanie od Gazpromu
- Kopalnia - odszkodowania.

Przyjaciele
Rozrywka Dowcipy Horoskop Znaczenie imion Znaczenie snów Darmowe Blogi Tapety na pulpit Opisy na GG Gry online Cytaty Życzenia
Ogłoszenia Praca Zdrowie Nieruchomosci Edukacja
Biznes Katalog firm Oferty sprzedaży Oferty kupna