| ...now the sky could be blue... |
Czekanie...Hej! Przepraszam, że nie pisałam od miesąca, ale... Jakiś czas temu pisałam dość długą notkę i kiedy dodawałam już tylko zdjęcia to przez przypadek wyłączyłam okno z blogiem. :/ i tak oto moja praca poszła na marne. A mogłam tamto zapisać... Eh. No nic, teraz tamta notka (a raczej jej treść) nie byłby już takie aktualne. Otóż opisywałam moje losy z dwoma różnymi chłopakami. Teraz jeden poszedł totalnie w odstawkę, zaś drugi przysłonił więcej niż myślałam ;)
Otóż ten drugi jest moim chłopakiem! Tak, to mój pierwszy związek. Choć jesteśmy razem dopiero 8 dni to czuję, że te dni będą nie raz powielane... że to będzie dość poważne. Już wiele na to wskazuje, ale o tym może jeszcze kiedyś napiszę. Teraz jest za wcześnie na takie "pewniki". W każdym razie wiadomo: nie kochamy sercem, lecz rozumem. Kochamy myślami. Ale gdzie prowadzą mnie moje myśli??? Najgorsze jest, że jeszcze tego nie wiem... :/ Na pewno nie chciałabym, aby Paweł czuł kiedyś coś takiego (zwłaszcza przeze mnie):
Drżysz,chyba lekko drżysz.
Dlatego proszę swoje myśli, samą siebie o uczucie takie same jak jego! Pawełek powiedział, że poczeka. Pragnę, by się doczekał!
2:23 PM - 2010-07-07 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZTo znów ja ;)
Hej. Cóż za człowiek ze mnie, kiedy przez długi okres czasu nie zagląda tutaj, ale pewnego dnia znów się pojawia i tak oto na jednym razie się nie kończy... ;) Otóż jest lub był ze mnie "zapracowany" człowiek :P a głównie zajmujący się kabaretem. Teraz mam nieco wytchnienia od projektu a za tym idzie więcej czasu dla siebie. Jednak jest tak, że nie mam z kim porozmawiać, w domu czuję się najbardziej samotna, więc piszę... Uciekam do pisania na blogu.
Na pwno uciekam? A może po prostu wolę coś naskrobać, aby nie zwariować w swoich myślach? Zawsze przecież lepiej jest coś szepnąć, czy też (w tym wypadku) "wyklikać" ;) na klawiaturze komputera. Co do projektu - jako lider grupy jeszcze będe miała troszeczkę pracy z końcową fazą realizacji projektu, ale cóż... Tak bywa... Poza tym wyszły pewne problemy (finansowe) po przeliczeniu budżetu i na razie nie wiem co z tym robić... :/ więc pozostało mi czekać na wiadomość od koordynatorki całego przedsięwzięcia.
Ok, dość o tym. Szkoła? Ok, pominę ten temat jak największym krokiem. Napiszę jedynie, że jakiś czas temu czułam się na totalnie przegranej pozycji, ale zaczynam widzieć światełko w tunelu... Światełko!!! ;) Poza tym to mój ostatni tydzień nauki w szkolnych murach, gdyż od następnego tygodnia zaczynam(y) zajęcia praktyczne, które potrwają 14 dni. No tak, ale w tym czasie pewnie jeszcze nie raz nawiedzę szkołę... :P
Teraz coś o uczuciach. Skrótem: napisałam do Przemka, że z naszego spotkania nic nie wyjdzie i nawet z bliżeszej znajomości między nami także... nie był zadowolony, ale napisał, że musi uszanować moją decyzję. Prosił jednak o dalsze utrzymywanie kontaktów. Adam - z nim się teraz nic nie dzieje ;) Paweł ("techniczny" w kabarecie) - w piątek będzie już w domu (jest na ponadtygodniowej wycieczce). Wczoraj znów do mnie dzwonił i tym razem rozmawialiśmy prawie godzinę ;) Ma mieć dla mnie prezent niespodziankę. :)
Po jego powrocie mamy umówione spotkanie. Mam nadzieję, że wtedy wszystko sobie poukładam... Bo teraz chwilami czuję się taka rozbita i zakłamana. Naprawdę chciałabym poczuć do niego to samo, co on czuje do mnie.
2:34 PM - 2010-06-07 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZPotrzeba wygadania się... ;)
Witajcie ponownie! ;) No tak, projekt na kabaret się skończył (oficjalnie), więc nie mam już tylu obowiązków itp. a poza tym mamy troszkę wolnego. Dlatego też jestem tutaj. Potrzebuję się wygadać. I choć niedawno skończyłam krótką rozmowę telefoniczną z moją bratnią duszą to jednak nie wszystko dało się powiedzieć i ze wszystkim musiałam gnać... więc pomyślałam, że napiszę tutaj, co się u mnie dzieje. ;)
Notka będzie dotyczyła głównie spraw damsko-męskich. Na początek napiszę o Przemku - tak, tym dorosłym mężczyźnie. Otóż kilka dni temu napisałam mu, że musimy dać sobie jakiś czas wolnego i nie pisać, ani tym bardziej umawiać się na spotkanie. Po prostu dałam mu do zrozumienia, że potrzebuję czasu. Wydawał się to rozumieć, ale już następnego dnia pisał, że tęskni. Natomiast wczoraj napisał, iż boi się, że taka "rozłąka" może mi się spodobać. Ma rację. Chyba już mi się podoba... Wiem, wiem. Jestem okrutna, ale ja też się boję, ja też mam plany, które (jak się okazało) różnią się od jego planów. I jest jeszcze jeden powód dlaczego się boję, ale to już prawdziwy strach. Niestety nie mogę napisać o co chodzi, ale uwierz, że to nie moje "widzi mi się...".
Kolejnym "gościem" jest Adam. Ten młodziutki, którego poprzednio nazwałam "M.". M. wzięło się stąd, że ten oto nastolatek od kilku miesięcy gra na gitarze i bardzo często zabiera ze sobą gitarę nawet do szkoły. ;) I dlatego też nazwał go "el Mariachi" :P Kilka dni temu dowiedziałam się, że ma dziewczynę, ale nie przeszkada mu to w nawiązywaniu ze mną coraz bliższych kontaktów. Ok, nie można traktować siebie jako własności jednej osoby, ale niektóre jego posunięcia wydają się być dalekie od myśli, że on może mieć zajęte serce. Według niego mam swój urok, coś mi tam w duszy gra, fajnie mu się ze mną rozmawia itp. OK, to przeżyję. Następnie prosi mnie, abym go przytuliła a kiedy wspominam o jego dziewczynie to on na to: "dziewczyna przytuli po niedzieli...", ale na szczęście w końcu ustępuje. A jeszcze wcześniej daje mi w prezencie na Dzień Dziecka dużego lizaka w kształcie motylka. I cóż myśleć???
Po czym "usprawiedliwia" ten prezencik tym, że mi obiecał... Ok, coś tam kiedyś wspomniał, że mi kupi lizaka, bądź inną "małą uciechę", ale... W każdym razie czuję się niezbyt w porządku wobec jego dziewczyny.
A trzecim chłopakiem jest pewien P. Wyobraź sobie, że masz projekt kabaretowy. I pewnego dnia nawiązujecie (jako grupa) współpracę z osobą, która może wam pomóc. Zaczynacie dogadywać się z tą osobą, okazuje się on (w tym wypadku to osoba o płci męskiej) jest dobrym organizatorem, pomocą, świetnie radzi sobie ze sprzętem i przede wszystkim widać, że to porządny gość. Współpraca, którą chcecie kontynuować. Łączy was głównie dany projekt. Tak jest jednak tylko do pewnego momentu. Otóż jest impreza, który jest zakończeniem projektu. Oczywiście on, już jako członek waszej grupy uczestniczy w niej i widać, że wasze towarzystwo mu służy i wzajemnie. Potem jednak na jakiś czas wasze drogi się rozchodzą i pozostaje wam tylko kontakt przez telefon, internet. On jednak się odzywa, by zapytać co u Ciebie oraz napisać, że nudno mu bez was. O słowa do słowa, od pokrętnych zdań do jasnych odpowiedzi wychodzi na to, że umawiacie się nie z grupą, nie na próbę, lecz sami - na randkę. I cóż?
Ok, można iść. Nikogo za to nie pobiją. Jednak następnego dnia dowiadujesz się, że jesteś bardzo ważna dla niego, że on Ciebie... I tak własnie rozpoczyna się tak historia. Jak na razie: od kabaretu po uczucie... Ciąg dalszy da pełność temu zdaniu. Być może za jakiś czas będę mogła powiedzieć tak: od kabaretu do miłości. Od napisania projektu wszystko się zaczęło. A właściwie od warsztatów. Tak, od tego zaczęła się ta ciekawa przygoda. :)
Podsumowanie: Muszę napisać do Przemka, żeby nie liczył na nic więcej, a nawet na spotkanie. Muszę rozgryźć Adama, aby mieć jasność sytuacji: czego on ode mnie oczekuje, co znaczy dla niego nasza znajomość i...? A sprawa P. jest... Jest zupełnie inna - być może wybiorę właśnie "najmniejsze zło". Co ja planuję? Mam zamiar być szczęśliwa. Było by pozytywnie, gdybym mogła i ja czuć to samo do niego co on do mnie. W końcu należy mu się ;)
9:06 PM - 2010-06-03 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZRozterki...
Poprzednia notka dotyczyła (w skrócie) mego kabaretowego świata ;) I miałam już o tym więcej nie pisać, ale muszę dodać kilka równie znaczących spraw. Otóż jutro kończy się projekt, potem nie musimy dalej ze sobą pracować, lecz już mamy zaplanowany występ w połowie czerwca na małej imprezie w mieście. Początkowo był plan - kończy się projekt to kończymy nad nim pracę, potem każda chciała więcej!!! ale niestety szybko się skończyło i od kilku dni dziewczyny (nie wszystkie) mówią, że nie mają czasu, nie wiedzą, czy dadzą radę wciąż tyle pracować, czy wciąż będziemy miały pomysły a inni będą nas zaparaszać na występy... I jest wiele innych powodów tych rozterek. Wiem jednak, że wśród naszej piątki: Emila, Paulina A., Aneta, Sylwia, Paulina O. są dwie dziewczyny, które bardzo chcą to kontynuować nawet w dalszej przyszłości!
To ja (Paulina O.) i Aneta. Dziś Aneta pytała dziewczyny, czy ja z nią możemy zatrzymać tą samą nazwę Kabaretu, czy nie będziemy złe itp. Jej naprawdę bardzo zależy! Poza tym uważam, że Anetka jest najlepsza z naszej piątki i to nie tylko moje stwierdzenie! Ona ma dar do rozbawiania ludzi! :):):) W każdym razie perspektywa tego, że Kabaret się utrzyma jest dla mnie jak najbardziej pozytywna!!! :D
Ok, dość o kabarecie. Zajrzyjmy do mego życia prywatnego... ;) Tutaj też ostatnio trochę się dzieje ;) W szkole jest pewien pierwszkoklasista (!), nazwijmy go M. Byliśmy dla siebie totalnie obojętni, ale (może już kiedyś wspominałam), że jakiś czas temu zaczął mi się przyglądać. Patrzył prosto w oczy, jak kiedyś ja do jego kolegi z klasy :P Zaczął, więc ja postanowiłam skończyć i na łamach portalu "nasza-klasa.pl" nieco ze sobą pisaliśmy. Napisał jako pierwszy z pytaniem w stylu: "Co to było za spojrzenie dziś w szkole, co miało oznaczać???" i tak się zaczęło... ;P Teraz już normalni ze sobą rozmawiamy, nie "atakujemy" siebie nazwajem przenikliwymi spojrzeniami ;)
Kilka dni temu zobaczyłam nawet, że gra na gitarze! Od lutego uczy się sam grać i na razie nie gra tak dobrze jak mój znajomy Artur (również samouk) i nie gra wielu utworów, ale wciąż się uczy. Gitarę przynosi nawet do szkoły i na przerwach można usłyszeć grę chłopaków :) Piszę tak o tym, gdyż uwielbiam gitarowe dźwięki :) POza tym coś o Adamie... Ma poczucie humoru a to dla mnie dość znacząca informacja ;) oraz "dziwne spojrzenie", tzn. tajemnicze, przenikliwe... i do tego ładny uśmiech ;) (choć ja i tak praktycznie lubię każdy ludzki uśmiech)... ale oczywiście to tylko taka mała odskocznia ta nasza znajomość... ;D
A kolejny to Przemysław. Przemek. Nie widziałam się z nim jeszcz, wciąż umyka nam czas. Ten typ jest tym poważnym, dojrzałym i już nie takim zwariowanym chłopakiem a bardziej... mężczyzną! Dwie skrajności! Pierwszy ma 17 lat, drugi o 9 lat więcej... Mam być szczera? Jako partnera wybrałabym M., ale jakoś męża wybrałabym Przemka. Dziwne? Tak, dokładnie... Sama już siebie nie do końca rozumiem, ale po prostu najtrudniej jest powiedzieć sobie prawdę, gdy się ją zna... A ja totalnie nie znam tego Adama i być może dlatego tak mnie ciągnie do niego, bo lubię to, co niepoznane i tajemnicze. Z kolei Przemek też jest tajemniczy, lecz zbyt poważny. Potrzebuję kogoś z kim będę mogła wciąż się śmiać, gdyż za dużo trosk przysprza nam życie...
Człowiek głupi jest - rozum mówi coś innego, ale (tutaj akurat nie chodzi o zauroczenie a tym bardziej miłość!) za to lepiej bawię się w towarzystwie tego młodszego niż kiedy piszę z tym starszym. Wiem jedno - ani z jednym, ani z drugiem nie będę. Przynajmniej w najbliższej przyszłości...
5:40 PM - 2010-05-28 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZKabaretowo ;)
Witam po przerwie! :) Wybacz, że nie pisałam, ale ostatnio miałam intensywny czas, gdyż było coraz więcej pracy z kabaretem. Chyba już wspominałam wcześniej o mojej (piszę to jako liderka) Grupie Kabaretowej TIRAMISU, prawda? ;) Otóż właśnie jutro oficjalnie jest ostatni dzień projektu z Akademii Animacji i oto jutro jest wielki finał! :) Wszystko ma rozpocząć się o 14:00 a nasz występ zaplanowany jest na 16:30. Ale od początku...
Mamy 2 "mówione" skecze, jeden mix utworów muzycznych oraz piosenkę. Poza tym mamy w planach kolejne skecze, ale nie zostały przez nas przygotowane na jutro. W każdym razie mamy za sobą już 2 występy publiczne! :) Pierwszy był zaskoczeniem, nie był wystawiony w ramach projektu. Otóż chodzi o to, że 16-go maja do miasta przyjechał już dawno zaproszony Kabaret Świerszczychrząszcz :) i my, jako młodzieżowa Grupa miałyśmy z nimi kilka godzin warsztatów kabaretowych. :) A potem to już poleciało... ;D
Tzn. w jednym dniu ogarnęłyśmy się i wystąpiłyśmy z mixem przed nimi! Występ był 17-go maja na godz. 19:00. Przez kilka dni nie mogłyśmy uwierzyć w to, co się działo! Warsztaty... Występ jako Ich support ;) Super! :):):) Nie mamy dostępu do wielkiego świata a ten świat przyjechał do nas! Nie bądź wieć zły/zła, że tak się tym cieszymy. To była nasza życiowa szansa, więc dlaczego miałyśmy z niej nie skorzystać??? ;)
Ok, dość ;) A dziś był nasz drugi publiczny występ! Tym razem pokazałyśmy cały program. Było widać uśmiechy, słyszałyśmy jak uczniowie i inni się śmiali... A na koniec brawa i owacje ;) Coś niesamowitego! Widzieć, że coś, co robisz sprawia innym radość - bezcenne! :):):)
5:22 PM - 2010-05-28 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ"Odrealniona".
Hej! Wybacz, że nie pisałam miesiąc. Prawie miesiąc. Tak się składało, że nie było za bardzo o czym pisać, wciąż to samo. Jedynie jest bardziej zielono i z tego ogromnie się cieszę! :)
Moja ostatnia notka dotyczyła katastrofy lotniczej niedaleko Smoleńska. Wciąż jak o tym myślę to wydaje mi się tamten czas fikcją, czasem, który był dłuższym snem lub hipnozą, po której wszyscy uwierzyli, że naprawdę nikt nie przeżył. Tak, nikt nie przeżył. [*] Eh... Już nie czuję takiego "oszołomienia", lecz wciąż czuję pustkę. Nie znałam stamtąd nikogo osobiście, ale wciąż słyszałam ich głosy w radiu, widziałam w tv i jakoś ciężko jest mi przyjąć, że pozostały po nich zwyczajnie archiwa. A Ci, którzy nie byli znani na skalę medialną - tak pusto jest bez nich. Czuję, że z każdym mogłabym nawiązać nić sympatii...
Ok, dość tego tematu, sama czuję jak smęcę... No tak, co u mnie?
Ogółem jest super ze względu na porę roku :) i piękny miesiąc MAJ :) ale poza tym jest średnio lub nawet niezbyt dobrze... a może nawet źle... (?) W każdym razie nawiązałam jakiś czas temu kontakt z pewnym Przemkiem. Jak do tej pory to łączy nas droga telefoniczna oraz "rozmowy" na GG. Poza tym jest szczery, wrażliwy, odpowiedzialny, troskliwy, inteligentny :) i ma jeszcze wiele innych zalet. Jednak brakuje mi w nim tego, co mogłoby sprawić, że myśląc o nim, bądź pisząc teraz czułabym tzw. "motylki w brzuchu". Brak mi tego, co mogłabym w nim naprawdę pokochać, a nie tylko polubić i szanować. Polubiłam go i sądzę, że jako przyszły mąż byłby świetnym ojcem, ale czy dobrym mężem dla mnie? Jeśli mam go zareklamować - ok, on jest wyjątkowy, ale nie dla mnie... Nie. Zwyczajnie brakuje mi w nim szaleństwa, humoru, optymizmu, romantyzmu... Czegoś, co sprawiłoby, że czułambym się bezpiecznie jednocześnie nie znając tego, co wymyśli za 5 minut. Przy nim można czuć się bezpiecznie - tak sądzę - lecz chwilami jest zbyt przewidywalny i...
Ja chyba potrzebuję kogoś, kto będzie miał głowę pełną pomysłów z ogromną wyobraźnią, kogoś kto będzie choć trochę odrealniony ;) Tak, tak napisał o mnie Przemek, że jestem "odrealniona". Ma rację, mam swój świat. Wcześniej nie dostrzegałam tak wyraźnie cech, które sprawiają, że rozmowa ze mną może być choć trochę "bajkowa" ;) bo jak sam to określił - jestem nieco oderwana od rzeczywistości, ale też mogę wprowazić kogoś w ten świat co niekoniecznie jest złe :) On jest starszy i być może to dodaje mu tak duże poczucie realnego świat, że zapomina o marzeniach, że żyje tym co jest, a nie tym, co może być...
Ja żyję i tym i tym. Choć czasem jestem bardziej na stronie marzeń. Trudno, to pozwala mi jakoś przetrwać... Bo chwilami wydaje mi się, że bez marzeń, bez mego (jak to kiedyś mój bliski kolega określił) "oryginalnego sposobu myślenia" ;) byłabym bardziej smutna i zamknięta w sobie. Ale nie tylko ja to lubię :P Inni też akceptują mnie taką, jaką jestem i nawet więcej - lubią spędzać ze mną czas właśnie dlatego, że swoją "bajkowością" poprawiam im nastrój :) (i sobie przy okazji też) ;) I tym nieco optymistycznym akcentem kończę tę notkę.
Ps. Dziękuję Nieznajomemu za komentarz pod moją ostatnią notką ku czci tym, którzy zaginęli pod Smoleńskiem. Miło mi, że takie masz zdanie o kobietach, ale wy, mężczyźni również jesteście potrzebni, też jesteście piękni. Z resztą myślę, mam nadzieję, że w każdym człowieku można odnaleźć piękno :). Żadna śmierć nie jest radosnym wydarzeniem. Niczego nie zmieniłby fakt, gdyby zginęli sami mężczyźni. Byłaby ta sama tragedia.
Dziękuję i pozdrawiam! :)
4:21 PM - 2010-05-06 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ[*] 10.04.2010 Smoleńsk [*]
Witaj. Wczoraj rano o katastrofie dowiedziałam się od taty. Usłyszałam to wraz ze swoją dobrą koleżanką Darią. Była u mnie, nocowała. Miałyśmy zaraz iść razem i sprzedać bilety na Kabaret Świerszczychrząszcz, który miał wystąpić w naszym mieście dziś o godzinie 15:00. Miał. Oczywiście ich przyjazd został odwołany. Jednak istnieje możliwość zmiany daty warsztatów i występu Kabaretu. To jednak jest w trakcie ustalania. Ok, sprzedamy może więcej biletów, ale jakim kosztem? :( Kosztem życia 96 osób. [*] Każdy wie co się stało. To straszne!
Narodowa tragedia! Szok! Wciąż żyję w jakimś złudzeniu, że może to tylko zły koszmar, że to wszystko jest makabrycznym żartem... :( To banalne, ale wciąż nie mogę się z tym pogodzić, wciąż mam wrażenie, że jutro znów ich twarze ujrzę w tv z zamiarem nowych działań w kraju. Wiem, nigdy nie byłam zwolenniczką PIS-u, ale tym razem przynaleźność partyjna się nie liczy. Tutaj zginęło wielu ludzi. W jednej chwili siedzieli i wspólnie żartowali a za chwilę już był tylko ogromny huk, ogień, dym, szczątki samolotu i zmasakrowane ciała... ;(
Według MSZ na liście pasażerów uprawnionych do przelotu prezydenckim samolotem TU-154 do Smoleńska znajdowali się:
JANUSZ KOCHANOWSKI, rzecznik Praw Obywatelskich SŁAWOMIR SKRZYPEK, prezes NBP JANUSZ KURTYKA, prezes IPN JANUSZ KRUPSKI, kierownik Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Posłowie i senatorowie: GRZEGORZ DOLNIAK LESZEK DEPTUŁA GRAŻYNA GĘSICKA PRZEMYSŁAW GOSIEWSKI ZBIGNIEW WASSERMANN SEBASTIAN KARPINIUK IZABELA JARUGA-NOWACKA ALEKSANDRA NATALII-ŚWIAT ARKADIUSZ RYBICKI JOLANTA SZYMANEK-DERESZ WIESŁAW WODA EDWARD WOJTAS JANINA FETLIŃSKA STANISŁAW ZAJĄC Przedstawiciele kościołów i wyznań religijnych: KS. BP GEN. DYWIZJI TADEUSZ PŁOSKI, ordynariusz polowy WP KS. ABP GEN. BRYGADY MIRON CHODAKOWSKI, prawosławny ordynariusz WP KS. PŁK ADAM PILCH, ewangelickie duszpasterstwo polowe KS. PPŁK JAN OSIŃSKI, ordynariat polowy WP KS. ROMAN INDRZEJCZYK, kapelan prezydenta KS. PRAŁAT BRONISŁAW GOSTOMSKI KS. JÓZEF JONIEC KS. ZDZISŁAW KRÓL KS. ANDRZEJ KWAŚNIK Przedstawiciele Sił Zbrojnych RP: GEN. BRONI BRONISŁAW KWIATKOWSKI, dowódca Sił Operacyjnych GEN. ANDRZEJ BŁASIK, dowódca Sił Powietrznych GEN. TADEUSZ BUK, dowódca Sił Lądowych GEN. WOJCIECH POTASIŃSKI, dowódca Sił Specjalnych WICEADMIRAŁ ANDRZEJ KARWETA , dowódca Marynarki Wojennej GEN. KAZIMIERZ GILARSKI, dowódca Garnizonu Warszawa Przedstawiciele Rodzin Katyńskich i innych stowarzyszeń TADEUSZ LUTOBORSKI STEFAN MELAK STANISŁAW MIKKE BRONISŁAWA ORAWIEC-LOFFLER KATARZYNA PISKORSKA ANDRZEJ SARJUSZ-SKĄPSKI WOJCIECH SEWERYN LESZEK SOLSKI TERESA WALEWSKA-PRZYJAŁKOWSKA GABRIELA ZYCH EWA BĄKOWSKA ANNA MARIA BOROWSKA BARTOSZ BOROWSKI EDWARD DUCHNOWSKI ZENONA MAMONTOWICZ-ŁOJEK Osoby towarzyszące: JOANNA AGACKA-INDECKA CZESŁAW CYWIŃSKI PPŁK. ZBIGNIEW DĘBSKI KATARZYNA DORACZYŃSKA ALEKSANDER FEDOROWICZ DARIUSZ JANKOWSKI GEN. BRYG. STANISŁAW KOMORNICKI JANUSZ KRUPSKI
WOJCIECH LUBIŃSKI BARBARA MAMIŃSKA JANIANA NATUSIEWICZ-MILLER KS. RYSZRD RUMIANEK IZABELA TOMASZEWSKA ANNA WALENTYNOWICZ JANUSZ ZAKRZEŃSKI Funkcjonariusze BOR JAROSŁAW FLORCZAK ARTUR FRANCUZ PAWEŁ JANECZEK PAWEŁ KRAJEWSKI PIOTR NOSEK JACEK SURÓWKA MAREK ULERYK DARIUSZ MICHAŁOWSKI Załoga samolotu ARKADIUSZ PROTASIUK, kapitan ROBERT GRZYWNA ANDRZEJ MICHALAK ARTUR ZIĘTEK BARBARA MACIEJCZYK NATALIA JANUSZKO JUSTYNA MONIUSZKO ![]() Nie miałam pojęcia, że aż tak bardzo to mną wstrząśnie... :(
Płaczę... w zadumie siedzę i myślę...
I wczoraj ok. dwie godziny po katastrofie napisałam wiersz:
Ten las pachnie śmiercią Między pniami drzew roznosi się gęsty pył i czym był on dla nas? Symbolem cierpień narodu tragedią dla mas i dla rodzin, które czekały na swych mężów, ojców i braci I co teraz? Gałęzie drzew rozproszyły sen a w korzeniach ich roi się od łez Znów powróciły tam serca kolejne kamienie obłożyły ich krawędzie są tak ciężkie, że długo powstawać będą To tragedia! Tak niewyobrażalny sen, który w jeden dzień ogarnął rzeczywistość I tam, nad głowami w koronach drzew unosi się smutek i unosi żal ![]() 8:36 PM - 2010-04-11 - KOMENTARZY {1} - WYŚLIJ KOMENTARZUff... Cóż takiego?
Witaj! Długo nie pisałam... Ostatnia notka była napisana (jak dobrze pamiętam) 11-go marca. Otóż niby nie minął cały miesiąc, ale przez ten czas dość dużo się wydarzyło (dużo jak na moje nudne życie). ;) W ostatniej notce pisałam o tym, że nasz projekt na młodzieżową Grupę Kabaretową "Tiramisu" przeszedł w konkursie dzięki Fundacji Przystanek Twórczość, który realizował projekt pod nazwą: Akademia Animacji. od Pestki do Pomarańczy. od Inspiracji do Działania. :) Wszystkie inne informacje znajdziesz na stronie: http://www.akademiaanimacji.pl/
Właściwie to mamy już tylko miesiąc na załatwienie wszystkich spraw. Począwszy od rozliczania się z każdej złotówki, jaką przyznano nam z Akademii Animacji do ułożenia czterech skeczy, które będziemy przedstawiać "różnym" widowniom w maju. Na domiar złego boję się, że nie zrobimy tego jak należy, albo wszystko będzie załatwiane w taki biegu, że na nic innego nie będzie czasu. Tego już nie możemy zawalić, gdyż inni ludzie na nas liczą. I to już nie tylko poczucie obowiązku, ale też potrzeba (a raczej "mus") wywiązania się ze wszystkich umów z nimi zawartych. Wiesz? Do tego już mieliśmy kryzys. I to dość poważny, bo doszło do tego, że jako lider grupy zaczęłam zastanawiać się nad zmianą składu Grupy, gdyż ten skład jest mało... że tak powiem - pracowity...
Już nie chodzi o to, że im się nie chce, ale o sam fakt, że nie zrobią czegoś bo coś tam... :/ Przecież musieli liczyć się z tym, że będzie trzeba dać z siebie dużo, a nie tylko maleńką część. Nie mamy na to czasu, aby się nad czymś zastanwiać. Tu trzeba działać!!! I właśnie to, że każdy z nich w pewien sposób utrudniał pracę w Grupie, spowalniał jej i tak znikome działania - to wszystko doprowadzało mnie do wewnętrzengo kryzysu! Byłam pełna żalu, strachu, złości... Zirytowana, zaczęłam we wszytko wątpić. I tu znaleźli się ludzie, którzy bardzo chcieliby znaleźć się w Grupie. Podsuwali mi pomysł zmiany członków. Nie naciskali, ale też nie siedzieli bezczynnie. Mieli już gotowe plany. To mi się bardzo podobało: ich zaangażowanie, chęć, radość i to, że wystarczył im jeden dzień, aby wszystko zegrać! :)
I cóż... musiałam podjąć jakąś decyzję. Zaczęłam więc ze względu na dobro projektu zastanawiać się coraz poważniej nad zmianą ludzi. Po pierwsze: znam ich możliwości aktorskie i kabaretowe i oceniam je na dobrą! :), kolejne to fakt, że mieli chęci (czego brakuje pozostałym!), potrafili zorganizować miejsce prób i spotkań mimo rozległych zajęć, pomysły na skecze mieli bardziej ambitne... Dużo, w każdym razie praca z nimi kosztowałby mnie o wiele mniej wysiłku. I kiedy już miałam ogłosić dla reszty swoją decyzję to naskoczyła na mnie moja koleżanka z Grupy, zarzucając mi głównie zamknięcie na ich pomysły itp.
Siedziałam jak wryta, patrzyłam na nią zdezorientowana. Była przerwa, szkolny korytarz, hałas, inne osoby z klasy a ona na głos wyciąga nasze projektowe problemy. Ok, przeżyłabym to, ale fakt, że wcześniej nie zrobiła nic takiego a teraz powiedziała mi wszystkie zarzuty przy naszej koleżance z klasy, która nie uczestniczy w naszym projekcie, ale za to zawsze lubi się wtrącać w spory innych, był przerażająco niedojrzały! Przesadzam? A jak nazwać fakt, że mimo, iż sami wybrali mnie na liderkę Grupy po wszytkim przestali traktować mnie poważnie i mało tego - powoli dowiadywałam się jaka to jestem dla nich zła, niesprawiedliwa i jak bardzo oni cierpią na tym, że są w tym projekcie. Nie będę już wspominać, że nikt do mnie tego wprost nie powiedział. Ok, Paulina zaczęła, ale potem też milczała...
Niby cheili ze mną poważnie porozmawiać, ale na chęciach się skończyło. Potem to już dowiedziałam się jak bardzo ich krzywdzę. I zaczęłam mieć wyrzuty suienia. Może naprawdę jestem tą "zimną su*ą"??? Czuję się podle, gdyż wiem, że bywam czasem za bardzo nerwowa i wymagająca, ale ja nie zmuszam ich w ten sposób, że MUSZĄ, ale powinni. Podpisując się na liście, równocześnie zatwierdzili fakt, że są w projekcie, który będzie wymagał od nich wiele pracy. Początkowo się tak cieszyli, tak radowali. Kiedy trzeba było coś zrobić - nikogo nie ma :/
To ja przesiadywałam godzinami przed komputerem, papierami, abyśmy mieli to, co kabaret potrzebuje. To ja muszę myśleć, planować. Oni chcą przyjść na gotowe. I cóż? Początkowo wszyscy się godzili na fakt, że możemy się rozstać a ja biorę nowych członków do Grupy. Minęła noc i Emila wzburzona... Więc dlaczego tak pokornie ze mną rozmawiała? Mogła powiedzieć, że się na to nie zgadza. To mogło by zmienić postać sprawy, wiedziałabym, że im także zależy, że nie tylko ja tego chcę. Byłam przybita. Zdołowana. Zapłakana. Tak było ciężko. A teraz? Wciąż jesteśmy tą samą 6-osobową "drużyną", która powinna działać. I niby tak się zaczęło... Ale skąd mamy pewność, że kryzys znów nas nie dopadnie? Wtedy będzie już za późno... :/ I czuję się podle nie tylko dlatego, że mam świadomość swrgo ciężkiego charakteru, ale też oni wzbudzają we mnie poczucie winy. Wiesz, i czuję się nieco zmuszona do tego, aby być z nimi. Choć z drugiej strony poczułam ulgę - przynajmniej nie będę miała aż tak wielkich wrogów w swojej klasie. Ok, dość o tym, bo tylko złe emocje wracają...
Nareszcie przyszła WIOSNA! ;) A już w niedzielę Święta Wielkanocne :) Dlatego też składam Wam najserdeczniejsze życzenia wielkanocne! Smacznego jajka, mokrego Dyngusa i ogólnie wszytkiego dobrego! :):):)
Szczerze? To jakoś mnie one niec cieszą, gdyż w tym roku spędzę je sama z rodzicami. Ja, tata i mama. Ubaw po pachy... :/ Poza tym choć Karol nie jest już z Kamilą, to jednak niedługo będzie miał inną dziewczynę (jak już nie są razem). Otóż tym razem znam tą dziewczynę. Mieszka niedaleko mnie. Do tego nie jest, ani bardzo piękna, ani mądra, ale jak sam napisał, jest "normalna". I cóż... pozostaje mi się z tym pogodzić.
Moje tragiczne zakochanie... On raczej nie wie, bo gdyby wiedział to pewnie by mnie unikał a tego nie robi. Za to jednak nie wiedząc może mnie nieświadomie ranić złożliwymi tekstami, spojrzeniem. I tak mój los... Ogólnie troszkę ostatnio odświeżam stare znajomości, ale nie za nadto. Tak, po trochu... Jednak jedne znajomość, która kiedyś była dla mnie napradę niezwykle wżna - Marcin na GG - jest stale pokryta kurzem. Napisałam do niego dwa dni temu na nk. Nie dostałam odpowiedzi. Już tak po raz drugi. Dlaczego? Jeśli mnie unika to już czuję się przegrana. Szkoda, bo to naprawdę fajny gość. Dobrze się z nim pisało.
8:56 PM - 2010-04-02 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZDostaliśmy się! :):):)
Co do notki o pewności... Na początku byłam pewna, że nasza (moja) grupa, która zgłosiła projekt o założenie młodzieżowej grupy kabaretowej przejdzie w konkursie i dostanie pewną kwotę na jego realizację. Jednak dzień przed wysłaniem wniosku dostałam małego napadu strachu. Myśli w stylu: "a co będzie jeśli nie przyjmą...?" opanowały moją głowę. Ojej... :/ Naprawdę po raz pierwszy straciłam w nas wiarę. Wydaje się teraz to niepotrzebne ;).
Otóż nasz projekt przeszedł i dostaniemy pewną sumkę na jego rozwinięcie! :):):) Nasza grupa kabaretowa (dzięki Emili :*) będzie nosić nazwę: "Tiramisu" (popraw mi humor). :) i choć może już o tym wspominałam jakiś czas temu to teraz też musiałam nieco się tym "pochwalić" :P Teraz widzę, jak bardzo mi na tym zależało! :) i już nie mogę doczekać się 5-godzinnego szkolenia, na którym zobaczymy przemiłą Panią Anię i Asię :) które odbędzie się w tą sobotę od godziny 9:30. :) Jestem podekscytowana!
Jeszcze lepsze przed nami. Organizacja, nowe pomysły, rozmowy, spotkania, występy i być może radość widzów. To byłoby największą nagrodą dla nas :) To byłoby coś pięknego. Przecież każdy z nas marzy o tym, aby jego praca, wysiłki zostały docenione, ocenione pozytywnie :) Za mało napisałam? To dopiero początek... ;) A teraz kończę a TY trzymaj się ciepło! :) Choć wcale na to nie wygląda to uwierz mi - niedługo ujrzysz wiosnę :)
11:19 PM - 2010-03-11 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ"Jestem pewna" :P
Witaj! Kto powtarzał często: "Nigdy nie mów nigdy"??? Kto starał się mówić nie tylko sobie, ale też innym, aby nie zawsze (a praktycznie NIGDY) być czegoś pewnym??? Właśnie chodzi o to, że tą osobą byłam ja. Jednak ostatnio odeszłam od tych słów tak bardzo, że w ciągu tygodnia przekonałam się, iż lepiej naprawdę nie być czegoś pewnym na 100 %. Otóż pierwszym faktem, który bardziej wbił mi się w pamięć to sprawa "idioty", który nękał mnie SMS-ami. Otóż po wielu namysłach doszłam kto kryje się za tym "osobikiem". Nadałam mu imię, nazwisko, wiek i to, co do tej pory się o nim dowiedziałam. I dla kilku osób powiedziałam o swoich podejrzeniach, które po pewnym czasie nazwałam pewnością. Mówiłam: "Mogę sobie dać rękę uciąć, że to...". I któregoś dnia przekonałam się, że przez kilka dni żyłam w błędzie! :/
No tak... więc powiedziałam wszystko mmie, na koniec "prosząc": "To teraz mamo możesz mi obciąć rękę. Proszę... możesz to zrobić". Mama oczywiście uśmiechnęła się i symbolicznie dotknęła mojej ręki na znak przecięcia :P Kolejna sprawa dotyczy mego zdrowia. W poprzedniej notce napisałam, że jestem pewna, iż mnie nie złapie żadne przeziębienie... Otóż wyobraź sobie, że od środy nie byłam w szkole: gorączka, katar, ból gardła, kaszel, bóle kości itp. złapały mnie błyskawicznie. No tak - znowu byłam czegoś pewna :P A o kolejnych faktach już nie pamiętam (albo istnieje szansa, że ich nie było:P) ;). Ok, "idę" upewnić się, że jestem pewna, że piszę na właściwym blogu :P.
11:05 PM - 2010-03-11 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZNo, no ;)
Witam! No troszkę nie pisałam, ale to brak czasu, to brak chęci itp. powodowały, że nawet tu nie zaglądałam a co mówić o pisaniu kolejnej notki. Teraz nareszcie mam chwilę ;) taką prawdziwie wolną, więc mogę coś tutaj naskrobać ;) Zacznijmy od tego, że w moim sercu nic się nie zmienia. Wciąż dzielę los Uli (jednak jej się udało...). Co do szkoły - wciąż jest różnie. Raz pod górkę a raz z górki. Zdrowie mam niby dobre. Wokół mnie wielu choruje: kaszlą, kichają, mają chrypkę itp. a mi nic. No ok, teraz czuję maleńkie piecznie gardła, ale to żaden stan zapalny - jutro już tego nie będzie. To po prostu wynik tego, że na kilka minut wyjrzałam na podwórko bez kurtki. Nie zachoruję. Jestem pewna. Bo jak ja o sobie mówię? Aaaaa! "Terminator"! xD
To wzięło się z tego, że kiedyś za każdym razem szczepionki przyjmowały się głównie u mnie, coraz mniej chorowałam i coraz słabiej przeżywałam ewentualne przeziębienia. Wzięło się również stąd, że za każdym oddawaniem krwi miałam dobre wyniki i potem czułam się równie dobrze :) oraz stąd, że potrafię totalnie nie mieć żadnych objawów przeziębienia podczas, gdy ponad połowa ludzi jest w (co najmniej) słabszym stanie :P Ok. Dość tego chwalenia się zdrowiem :P
Ale jest coś, co nie do końca można przypisać terminatorowi. To moja niedoczynność tarczycy. Mam dawkę 75 mikrogramów i po wizycie u endokrynologa nie zalecił mi większej to jednak jakoś nie czuję się zdecydowanie lepiej. Dość dużo przytyłam :/ a senność odczuwam praktycznie każdego dnia (oprócz np. jednego dnia w weekend). Może to wcale nie jest wynik tej choroby, lecz mego małogodzinnego snu? Bo szczerze to strasznie mało śpię i potem cały dzień chodzę jak zjawa. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek w szkole średniej byłam wyspana. :/ ale to, że mam opuchnięte nogi już w wieku niespełna 19 lat (a tak dzieje mi się dużo ponad pół roku), że czasem marznę bez powodu, że nie potrafię się z łatwością skupić, czy moja mocna bladość cerylub też częste poddenerwowanie o czym świadczą? Coś się dzieje i już nie chcę tego więcej czuć! Kurcze, jeśli to dobra dawka to dlaczego wcale nie czuję choć małej ulgi? :/
Ok, dość narzekania! Teraz coś o chłopakach ;) Napisał do mnie ostatnio jakiś gość, ale jak się później okazało - pomylił numer i do tego jest młodszy ode mnie o 3 lata. Oh... Przedwczoraj napisał do mnie pewien numer. I z wiadomości na wiadomośc miałam coraz większe podejrzenia, że znów próbuje mnie sprawdzać Dominik (niby ten "o urzekającym uśmiechu"), ale to na szczęście nie on ;) ale za to równie głupi i tępy gość jak on :/ gdyż zrobiłam z nim pewien "mały eksperyment" dla upewnienia się o jego inteligencji. I jak się okazało - dobrze myślałam! Wynik: BARDZO niski! :/ i kiedy mu wszystko napisałam, że jego iloraz inteligencji jest bardzo niski i aby skasował mój numer to on zamiast mnie zbesztać czy coś to on z pytaniem: "ale czemu mam skasować twój numer?". Szok! O.O To ja po wielu tłumaczeniach w końcu dopuściłam się chamskiego obrażenia go a on jeszcze nie był w stanie tego zrozumieć! :/ Kolejna sprawa dotyczy... Karola!!! :):):)
Tak, tego Karola od SMSów, tego od wakacyjnego spotkania, tego INTELIGENTNEGO. W końcu odezwał się i choć pisaliśmy nader krótko (dosłownie kilka wiadomości) to zdążył mi napisać, że na początku lutego zerwał ze swoją dziewczyną. Troszkę mi go żal, bo tak ją kochał i tak cieszył się swoim pierwszym związkiem, ale z drugiej strony teraz nie ma go kto pocieszyć :P tzn. ma przyjeciela, ale on nie pocieszy go w taki sposób, jak może to zrobić dziewczyna :P Oczywiście trochę się tu nabijam ;) Ok. Dość o płci brzydkiej ;)
Teraz coś o Akademii Animacji. Otóż wcześniej o tym nawet nie wspominałam, gdyż wszystko dzieję sie właściwie od niedawna ;) Otóż w naszym mieście dwie młode kobiety, pochodzące z Olecka pozyskały fundusze na swój projekt pod właśnie tą nazwą. Ich celem jest obudzenie w młodzieży kreatywności i chęci do działania. Odbyły się więc z nami (nie tylko z naszą klasą) po dwa spotkania uczące nas pracy w grupie, kreatywnego myślenia, działania itp. aby potem poinformować nas o konkursie na najciekawszy projekt kulturalny. Moja grupa ("moja", gdyż ja jestem jej liderką) postanowiła założyć własny kabaret. :)
Projekty trzeba było wysłac do 6-go marca (dokładniej dziś o północy skończył się termin). Wysłaliśmy. Jeśli nasz projekt przejdzie i znajdzie się w najlepszej piątce to dostaniemy grant w wysokości do 1600 zł na zrealizowanie naszego projektu. Nazwa grupy została zaczerpnięta od przepysznego ciasta o nazwie Tiramisu :) a jego polskie znaczenie to "popraw mi humor". Podała je członkini grupy - Emilia, której już złożyłam ogromne gratulację. Moim zdaniem nazwa wyśmienita! :):):) Jesli przejdziemy (a wyniki zostaną ogłoszone 10-go marca) to napiszę o tym coś więcej. Teraz milczę już, aby nie zapeszyć ;)
10:26 PM - 2010-03-06 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ"Apeluję..." ;)
Witaj. Nie mam za dużo czasu, więc nie mogę za dużo nawymyślać co do notki ;) ale mam potrzebę naskrobania czegoś tutaj i już :P Otóż rozchodzi mi się o to, że na świecie byłoby nam wszystkim o wiele łatwiej, gdybyśmy byli wobec siebie bardziej życzliwi i wyrozumiali. Doskonale byłoby, gdybyśmy wzajemnie witali się nie tylko przywitaniem słownym, ale również uśmiechem :) To tak niewiele, ale daje bardzo dużo. Sama o tym dobrze wiem :] I pamiętajmy, że świat nas kocha, my też możemy go pokochać. Mimo wszystkich niezbyt dobrych zdarzeń :/ na świecie jest też wiele piękna. Trzeba je tylko dostrzec :) bo tak naprawdę masz je na wyciągnięcie dłoni. Czasem naprawdę wystarczy uśmiech i serce. :)
NIE ZAPOMNIJ JUTRO, ŻE DZIŚ KOCHASZ!
Te powiedzienie zostało wymyślone przeze mnie :P
9:10 PM - 2010-02-24 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZO niczym? O.o :P
Cześć. Jakiś czas nie pisałam, tak jakoś wyszło... Już mineły ferie, do szkoły chodzę od poprzedniego tygodnia a tak się nie chce... :/ choć ze względu na znajomych to czasem chętnie wychodzi się z domu. Jednak wiele bym dała, aby nie musieć wstawać tak bardzo wcześnie... No tak... Moja klasa chodzi/ła w zeszłą środę i wczorajszy wtorek na warsztaty AKADEMIA ANIMACJI. Na 3-godzinnym spotkaniu każdy uczył się wydobyć z siebie choć odrobinę kreatywności: rozmawialiśmy, bawiliśmy się i tworzyliśmy razem nowe rzeczy wraz z przesympatyczną Panią Anią i Asią. :) Zajęcia bardzo mi się spodobały i z tego, co słyszałam to inni też byli bardzo zadowoleni. Osobiście zaczęłam rozwijać swoje skrzydła :)
Spotkania dodały mi w miarę "pozytywnego kopa" :P i obudziły chęć działania bez potrzebnego uczucia przegranej. Trzeba walczyć! ;) bo teraz każda z kilkuosobowych grup powinna napisać projekt dotyczący planów, co można zrobić w "naszym" mieście, coś totalnie świeżego, lecz jednocześnie wykonalnego. Dostać się dalej z danym pomysłem może tylko kilka grup i te, które wygrają, dostaną dofinansowanie w wysokości do 1600zł. Zabierać się trzeba do pracy! Do pracy! ;)
Poza tym jednak nie czuję się bardzo naładowana energią. Raz promienieję a raz totalnie opadam :/ a najgorzej jest, kiedy siedzę sama w domu. W każdym razie mam ciężki czas, ale nie chcę się poddawać żadnym nałogom. Mam postanowienie i już. Teraz chcę skupić się na projekcie, na występie organizowanym z okazji nadchodzącego Dnia Kobiet (Panowie - dokładnie 8-go marca!!!) :P oraz na wszystkim, co mnie cieszy. I choć to dziwne, choć mam teraz coraz więcej powodów, aby być uskrzydlona to jednak jakoś wciąż opadam... I chcę wciąż się z Nim zobaczyć. Dlatego: "już niedługo się zobaczymy" można było czytać jakiś czas w moich opisach. Teraz narosła we mnie mała obawa co do realizacji tego celu - dowiedziałam się bowiem całkiem niedawno, że z tym wszystkim to wcale nie będzie tak łatwo...
Z innych spraw to... Mam przekute uszy! :P Jeszcze w ferie naszła mnie ochota na zrobienie z siebie "dziurawej" ;D i tak też zostało zrobione. Dlaczego dopiero teraz? Tak wyszło, gdyż wcześniej nie czułam takiej potrzeby :P Kolejną sprawą, o której wspomnę w skrócie to fakt, iż w mojej szkole jest pewien I-klasista, który bardzo przypomina mi (nie tylko z wyglądu), ale nieco z zachowania Pawła (Chudego). Jakiś czas przed feriami ja i moja koleżanka widziałyśmy go w zabawnej sytuacji ;) i tak troszkę go obserwowałyśmy. On po chwili to zauważył a my miałyśmy niezły ubaw ;D Wcześniej nawet nie zwracałam na niego uwagi, ale kiedy w jego oczach było widać zdziwienie i być może nawet strach, że ktoś nieznajomy itp. mu się przygląda to mnie i Paulinę zaczęło to troszkę bawić. I tak od tamtej pory kiedy tylko go widzimy przyglądamy mu się, jakbyśmy coś od niego chciały :P i choć może wyda się to dziecinne i nawet głupie to wyobraź sobie, że nawet skutkuje! :P gdyż ja nie odpuszczam, patrzę mu najczęściej prosto w oczy a on się najczęściej peszy! A zgrywa takiego chojraka i twardziela! xD a tu jednak chłopaczek się chyba boi :P
Straszna jestem - wiem ;) a dodam jeszcze, że nazwałyśmy go "Mini", gdyż to "Mini Chudy" a dwa słowa to za dużo, więc jest sam początek. Przecież on jest taki malutki! ;D Wiesz... Chciałabym jeszcze tutaj dużo opisać, ale nie o wszystkim mogę, nie o wszystkim chcę pisać.
6:45 PM - 2010-02-17 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZZnowu Heathcliff Andrew Ledger ;)
Witaj. I poraz drugi powraca (na blogu) temat aktora Heatha Ledgera. Może za bardzo wsiąkłam w jego życie? Nie wiem na jakim etapie jestem, ale lepiej bym z tym tak nie szalała... :P Otóż dowiedziałam się o nim kilku nowych rzeczy. Wbrew pozorom nie ma o nim za dużo w internecie, a może jest zbyt wiele, lecz nie ma tego, co chciałabym wiedzieć? Chyba tak... Bo za życia i nawet po jego śmierci dziennikarze wciąż grzebią w tym, co dotyczyło Heatha. A teraz się tym żywię.
Jednak wybieram najbardziej prawdziwe informacje dotyczące jego pasji i tego, co było dla niego ważne i jaki miał stosunek do bliskich itp. Niestety szukając w internecie informacji o nim, natknęłam się również na wiele plotek. Przykro, ale czasem je czytałam, gdyż byłam zbyt ciekawa. Jednak starałam się odgraniczać to, co było faktem, a to, co mogło być prawdopodobne. Poznałam już wiele jego zdjęć z sesji, ze spacerów, z planów zdjęciowych do filmów itp. i przyznam, że dopiero po pewnym czasie stwierdziłam, że naprawdę był przystojny. Natomiast zawsze uważałam, że miał świetny uśmiech przykuwający uwagę widza :). Poza tym dowiedziałam się o jego pasjach. Bardzo lubił fotografować :) (tak jak ja!), interesował się poezją (ja piszę wiersze). Dodatkowo to, co w jakiś sposób upodabnia mnie do niego to kolor oczu - brązowy ;) oraz specyficzne poczucie humoru (tak mówią o nim Ci, którzy znali go osobiście a o mnie mówią tak moi bliscy znajomi). Wielu uważa też, że był wrażliwy - każdy kto zna mnie powiedziałby to samo ;). Strasznie byłam podeskcytowana, że chociaż po części mogę go przypominać :P ale bardzo chciałam dowiedzieć się jakiej słuchał muzyki. Długo mi to zajęło, ale wreszcie znalazłam! :):):)
Kiedy przesłuchałam kilka utworów, które bardzo lubił od razu je polubiłam! Natychmiast je ściągnęłam ;) i teraz właśnie ich słucham :). Muszę przyznać (jeśli chodzi o mnie), że miał również znakomity gust muzyczny :) Dodam, że wiele z jego prywatnych strojów sposobało mi się i cenię go za niebanalny styl. Do swoich roli dobrze się przykładał i często sam mieszał coś w scenariuszach :P dodając coś lub nieco zmieniając. Najczęściej okazywało się to strzałem w dziesiątkę! :) Ok, dość tych zachwytów. Ledger po prostu był genialny w tym, co robił! :)
6:59 PM - 2010-02-05 - KOMENTARZY {1} - WYŚLIJ KOMENTARZHeath Ledger
Hej. Najgorsze jest to, że nic nie zwróci nam jego osoby... To takie smutne, że coś, co mogło się rozwinąć, nagle zostało przerwane. Dlaczego aż tak się tym przejęłam? Wczoraj oglądałam film "The Imaginarium of Doctor Parnassus" w reżyserii Terry`ego Gilliam`a ze zmarłym ponad dwa lata temu Heath`em Ledger`em. Dokładna druga rocznica przypadła na 22-go stycznia br.
Wcześniej znałam go, jako aktora z "Obłędnego rycerza", lecz nie byłam tym szczególnie zachwycona. Zwyczajna komedia. Jednak ostatnio natknęłam się na krótki artykuł w gazecie o nim. I cóż... Wiedziałam, że zmarł jakiś czas temu, że prawdopodobną przyczyną było przedawkowanie leków, lecz kompletnie nie miałam pojęcia, że to on zagrał Jokera w "Mrocznym rycerzu"! Byłam zaskoczona! Kilka dni wcześniej oglądałam właśnie ten film i byłam pod wrażeniem gry aktorskiej osoby, która wcieliła się w tę negatywną postać. Byłam przekonana, że to aktor z większym stażem, dojrzały... Nigdy nie spodziewałabym się w tej roli osoby poniżej 40-go roku życia. I kiedy moim oczom ukazało się zdanie, że to właśnie on zagrał wroga Batmana nie miałam wątpliwości, że jak najbardziej należała mu się statuetka Oscara. :)
Nie mając okazji obejżenia innych filmów z jego udziałem postanowiłam to zmienić! Jako pierwszy wpadł film "Candy", w którym grał młodego poetę będącego zakochanym z wzajemnością w dziewczynie, z którą razem wpadają w sidła narkotyków. Natomiast drugi film to nowość, wspomniany już "Parnassus". Tutaj odnośnik: http://www.filmweb.pl/f461432/Parnassus,2009 Z każdą sceną wypatrywałam głównie tylko jednego aktora i z każdym jego wystąpieniem byłam spokojna, że i ta rola też mu się udała :) lecz kiedy go brakowało, od razu wracała myśl, że go z nami nie ma. :( Szkoda, bardzo szkoda. Film tematycznie podobał mi się, gdyż uwielbiam marzyć, uwielbiam poezję a niektóre sceny miały zbliżone do poezji słowa złączone w całe zdania... :) i wiele scen było nakręconych w Londynie a bardzo lubię to miasto. Jednym słowem warty obejżenia.
6:58 PM - 2010-02-05 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZMarzenia
Witam. Czy masz może marzenia? Co ja plotę! Na pewno o czymś marzysz! Otóż każdy marzy lub chociaż marzył... I niestety wiele z naszych ukrytych pragnień zostaje zapomnianych przez nawał obowiązków dorosłego człowieka. Źle się dzieje, że marzenia powoli zapadają się w odległej odchłani... To tylko kwestia czasu, aż przestaną istnieć. Pfu! Bzdura! A czym byłby świat bez marzeń? Przecież każdy ma jakąś myśl w głowie, jakiś plan, który chce zrealizować. Jednym udaje się to z łatwością, innym dzięki ciężkiej pracy, a niektórzy muszą obejść się smakiem. Niestety. Ale nie martwmy się! Istnieje wyobraźnia, dzięki której mamy wiele marzeń... I nie musimy skupiać się na wszystkich - czasem wystarczy spełnienie jednego z nich. :)
A teraz zapytam: czy masz może jakieś marzenie, którego jesteś pewien, że się nie spełni? Ja takie marzenia mam. Nie jest to jedno życzenie, ale nie martwię się tym za bardzo, gdyż tak widocznie musiało być. Najwidoczniej nie marzyłam o tym tak bardzo ;)
Jednym z nich jest przeniesienie się w czasie. Oglądałam już wiele filmów, w których bohaterowie przenosili się do innej "rzeczywistości". Wtedy nie myślałam o tym w taki sposób, że ja też bym chciała się przenieść. Nadchodziło to, kiedy otwierałam podręcznik z historii lub widziałam inne stare zdjęcia. I choć dawniej miałam z tym ogromne trudności to teraz potrafię "przenieść się" do danego miejsca w myślach. Warunek jest jeden: muszę znać dokładnie wygląd danego miejsca, chociaż fragment a resztę mogłam już sobie wyobrazić. W takim momencie mam świadomość, gdzie naprawdę jestem, lecz lubię wyobrażać sobie coś, czego nigdy nie zobaczę. I odważę się na stwierdzenie, że każdy z nas mógłby sobie wiele wyobrazić, jeśli nie wszystko, co tylko chce! Jednak nie zdajemy sobie z tego sprawy, na co dzień nie mamy czasu by marzyć i tu pojawia się bariera. Uwierz, też masz ogromną wyobraźnię. :)
6:57 PM - 2010-02-05 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZPo poniedziałku... ;)
Cześć. I poniedziałek za nami... W tym tygodniu ten dzień nie był jednak okropny, gdyż zaczęłam ferie ;) i mogłam nieco poleniuchować :P I teraz, choć jestem śpiąca to jeszcze nie odchodzę od komputera, gdyż mam potrzebę napisania kolejnej notki na blogu. Po prostu dużo dzieje się w mojej głowie i obok, że nie mogę tak tego przemilczeć. Nie chciałabym czegoś pominąć, więc lepiej napisać o czymś "na świeżo" ;)
Dziś dużo czasu spędziłam na na słuchaniu muzyki, oglądaniu tv czy też rozmowie z mamą. Nie były to jednak mocno ciekawe zajęcia. Wieczorem jednak wybrałam się z Darią na miasto ;) autobusem. Wiem, głupotą jest podróżowanie (bez potrzeby) w taki mróz :P ale cóż... Nikt nie mówił, że wszystko, co robimy ma być mądre xD Otóż jakiś czas spędziłyśmy tam na siedzeniu w Biedronce ;] i wypatrywaniu ludzi, którzy wchodząc do środka - przy samych drzwiach - mieli często mniejsze lub większe poślizgi ;D gdyż miejsce, gdzie najczęściej lądowały ich nogi było nieco oblodzone. Czasem było naprawdę zabawnie, bo niektóre "akrobacje" podczas takiej mini jazdy były niesamowite :P co nastroiło nas bardzo pozytywnie ;) i żeby nie było to oczywiście same też zrobiłyśmy małe zakupy w sklepie ;) Ok, to mogło być nieco dziecinne...
Ale potem też nie wykazałyśmy się zbytnią dojrzałością, gdyż ja nałożyłam na twarz maskę "what's up" ^^ a Daria szła kilka metrów przede mną, by nie pokazać nikomu, że jesteśmy razem. I tak przeszłam mały kawałek miasta, ale ludzie, którzy zdążyli to zauważyć byli najczęściej rozbawieni lub zdziwieni ;) No tak... :P Potem wróciłyśmy do swojej miejscowości, zaszłyśmy do jej mieszkania, ale naszym głównym celem był mój pokój i komputer, w którym miałyśmy obejżeć jakiś film... I ściągnął się właśnie film "Candy" ze zmarłym dwa lata temu Heath`em Ledger`em, więc postanowiłyśmy, że właśnie na tym zawiesimy swoje wzroki... Zapraszam na stronę: http://heath.ledger.filmweb.pl/
Cóż... Teraz znowu siedzę sama. Jakiś czas temu wyszła ode mnie Daria. Po filmie porozmawiałyśmy sobie szczerze, ale i tak nie powiedziałam jej wszystkiego, gdyż zwyczajnie zabrakło na to czasu... Oj, boję się, że w którymś momencie pęknę- jak nie w jednej sprawie to może w drugiej. To byłoby złe. Może nawet bardzo złe. Przez wspomnienia, rozterki, rozmowę, film, muzykę itp. wszystko staje się znów takie bliskie... Chyba naprawdę jestem bardzo wrażliwa.
12:58 AM - 2010-01-26 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZSmutek kończy się uśmiechem...
Witaj. I cóż ja tu znowu robię? Jak zwykle (bo tak najczęściej bywa) piszę nową notkę późną porą... Być może dlatego, że po całym dniu sumują się w głowie różne myśli z jakich człowiek chciałby się wygadać. Najczęściej są to zbiory wydarzeń z kilku dni a czasem tygodni... Otóż na początek napiszę, iż 13-go stycznia byłam po raz drugi u endokrynologa. Otóż niczego nowego za bardzo się nie dowiedziałam- moje samopoczucie nie uległo wyczuwalnej zmianie, lecz wyniki się poprawiły. W każdym razie lekarz zalecił mi zwiększoną dawkę leku (do 75 mikrogramów) i mam stawić się na ponownej wizycie u doktora 3-go marca. Cóż, może następnym razem dowiem się czegoś więcej?
Teraz zmiana tematu. Od tego tygodnia zaczynamy ferie zimowe jak kilka innych województw ;) i cieszę się nieco z tego, gdyż wreszcie się wyśpię (!!!) :):):) ale też nieco smucę, gdyż całe dwa tygodnie zapowiadają się niezwykle nudno :/ No cóż... To dopiero początek i jak zwykle minie szybko, ale lepiej nie załamywać rąk i wykorzystać "chociaż dobrze" ten czas i to niekoniecznie spędzając go ze znajomymi lub rodziną, choć przyznam, że w znakomitym towarzystwie łatwiej zapomnieć o zmartwieniach...
Cóż... Dodam w tej notce, że dziś miałam jakoś wyjątkowo uwrażliwiony dzień... Otóż głównie siedząc przed komputerem, słuchając nastrojowej muzyki, czy też oglądając fragmenty (najbardziej kluczowych dla serialu scen) "BrzydUli" płakałam. Strasznie płakałam. Mocno. Przypominały mi się wszystkie moje myśli, czy też sytuacje, które w jakiś sposób odnajdowałam w tym serialu... I muzyka z niektórych dcinków... I ta ciągła bezradność w obecnej mojej sytacji... Wszystko sprawiło, że nie powstrzymałam łez... Nie potrafiłam, a może nawet nie chciałam? Ktoś przecież kiedyś powiedział: "Płacz, a będzie Ci lżej...".
Straszne... Nie chcę takich dni więcej! Nie chcę! Jednak nie znaczy to, że się nigdy nie powtórzą - wręcz przeciwnie - pojawią się jeszcze nie raz takie chcwile, lub dni całkiem beznadziejne, które najchętniej wymazalibyśmy ze swego życiorysu. Nie znaczy to również tego, że mam się całkiem załamywać i odpuścić... O nie! Nie po to wywalczyłam dla siebie te całe POSTANOWIENIE! Chcę się trzymać mimo wszystko i choć jest bardzo ciężko... nie wolno wpadać w kałużę, która chętnie będzie nas powoli pochłaniać, aż zapadniemy się w niej i już nie wrócimy tacy sami. Ja i tak już nie będę taka sama jak przedtem. Każdy się zmienia, ale nie zmienia nas czas, lecz przebyte doświadczenia. I mnie właśnie zmieniły te doświadczenia. Zmieniłyh w ten sposób, że ukazały mi jaka jestem. A w środku, wewnątrz jestem lekka, bo gdy tylko zawieje nieco silniejszy wiatr to ja odlatuję mimo woli...
To wszystko ukazało mi to, że jestem zbyt słaba, dlatego muszę już teraz dbać o swój charakter, o swoją wolę, bym była silniejsza, bym nie unosiła się z każdym porywem wiatru. Nie mów mi, że jestem jeszcze młoda, że jeszcze mam czas na ukształtowanie swego charakteru, że jeszcze wyrobię w sobie silną wolę, czy też jestem zbyt młoda, by przejmować się tym, że coraz częściej łamię swoje zasady. Nie mów mi tego!
Jeśli usłyszę to lub coś podobnego z ust Twych to wiedz, że będę uważała to jako zachętę do czynienia czegoś wbrew sobie a w moich oczach będzie to złem. Wiedz również, że będę mogła odebrać to jako zdradę, gdyż nie zarzucając mi złego postępowania będzie równało się to z jawnym przyzwoleniem do niegodnego czynu a co za tym idzie - będzie równało się to z pochwałą złych uczynków, które raczę tak nazywać, gdyż sumienie moje męczyło by mnie po takim czynie. Niezbyt zrozumiałe? Nie ważne. Zwyczajnie nie chcę sztucznego pocieszania, że każdy popełnia błędy, lecz sprawiedliwego osądu.
Wiem, brzmi to pewnie jak fragment z Biblii, lecz to są wyłącznie moje słowa. Bo trzeba się udoskonalać...
Być może kiedyś napiszę szczegółowiej o co dokładnie mi chodziło... W każdym razie dodam do tego tematu, że w związku z moim postanowieniem na pewno nie spotkam się z Karolem (tak jak wcześniej było ustalone) i być może już pisałam o tym, że szybko zrezygnowałam z ewentualnego spotkania, gdyż... (za długo pisać), ale jestem z tego zadowolona. I praktycznie od nowego roku nie mamy ze sobą kontaktu. Nie będę się narzucać i żeby było mi łatwiej jakiś czas temu skasowałam jego numer z telefonu. Może to nieco dziecinne, ale nie mając jego numeru na pewno nie napiszę do niego wiadomości... I nie muszę się powstrzymywać. :P
I na koniec tak, żeby nie pozostał w Tobie choć skrawek smutku po lekturze tej notki - coś o wolności...
"Coś o wolności"
Kiedy słowika śpiew przestaje kołysać do snu i budzi Cię na spacer w mgłę poranną zachowaj w sercu swym choć trochę słów, które pozwalają być Tobie Słońca panną W wolności usłysz szepty delikatnych traw i cała otul się ich muzyką jaką pamiętasz tą, co była w snach i tą, którą w serce Twoje przeniknął
11:25 PM - 2010-01-24 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZWiersz dla niej i dla niego, lecz już nie dla nich...
Jak ostatni dzień
Mieszkała tam, gdzie drogi są wąskie a jej uśmiech niósł im słońce zamykał chłód między ścianami i ściskał gniew między cegłami Jak długo potrafi oświecać drogę? Już widzę na cieniu jej bladą nogę Teraz naprawdę nie wiem co zrobią gdy słońce zachodzi ocalić to mogą? Tam, gdzie był, poezja go wyrażała a ona uważnie tego słuchała Na lądzie długi dystans razem Czy obok siebie chcą się zestarzeć? I słyszę ranne smutki w stawie I widzę leżące łzy na trawie Lecz kiedy mgła poranna zeszła chciał spojrzeć jej w oczy a ona odeszła...
5:15 PM - 2010-01-23 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZMam to za sobą... ;)
Hello! I cóż... znów sama. Tak. Cezary, mój starszy brat powrócił do Londynu. Tym razem nie przeżyłam takiego szoku, jak rok temu, kiedy po przebudzeniu nie zauważyłam rozwalonych po całym pokoju rzeczy brata. Wtedy miałam jeden z gorszych dni w życiu, płakałam... Dużo płakałam i to już z samego rana. W tym roku odbyło się to nieco delikatniej, gdyż jego wyjazd był około 07:00 rano i mogłam się z nim pożegnać. Wiem, przecież pożegnania są okrutne, ale tym razem nie byłam rano sama i starałam się trzymać. Udało się. Chyba się udało, skoro po moim policzku nie spłynęła łza. Jednak nie zmienia to faktu, że dużą część dnia spędziłam zamyślona... Potem moje koleżanki poprawiły mi humor, śmiałam się dużo :) i to mi pomogło. Bardzo pomogło, bo choć na chwilę zapomniałam o tym, że tak bardzo tęsknię. Tęsknię wciąż, na nowo.
To wszystko było we wtorek, ale za to dzień wcześniej - w poniedziałek - miałam straszny dzień, wręcz ogromnie okrutny! :/ Zaczęło się od myśli, ze jutro mój brat wyjeżdża, ale nie dawałam się całej melancholii. Potem zaczęły się problemy w szkole i tak mnie to zdołowało, że resztę dnia wymazałabym najchętniej z pamięci... Oczywiście zaczęły się te zmartwienia a za nimi pojawiły się kolejne i inne rozterki zaczęły się pogłębiać. Byłam mocno przygnębiona, aż czułam jak z serca kapią mi łzy, oczy były wciąż wilgotne, a myśli pełne smutku i żalu.
To było coś strasznego. Chciałam zapaść się pod Ziemię! Wieczorem jednak napisałam na "n-k" do mego znajomego. Dawno się do siebie nie odzywaliśmy i to było doskonałe rozwiązanie! Doskonałe było to, że się do niego odezwałam. Otóż odpisał mi na GG, na poczatku nie chciałam o sobie pisać i o tym jak się czuję, ale w pewnym sensie zostałam do tego zmuszona. I pisaliśmy nader długo, już mój organizm nie wytrzymywał. I wiesz co? Bardzo mi pomógł! :) Jestem mu za to ogromnie wdzięczna. Otóż najpierw zaczęłam się uśmiechać i czuć, że może będzie jeszcze lepiej a po pewnym czasie napisałam wiersz!!! To był dla mnie podwójny sukces dzięki niemu :):):) Otóż nie pisałam nic od listopada, nawet nie miałam pomysłów. To było dodatkowym zmartwieniem. Zaczęłam zastanawiać się, czy oby moja twórczość się nie skończyła? Szczerze? Nie wiem jak bym sobie z tym radziła, skoro to jest ważnym aspektem mego życia. Nie było mi łatwo, ale coś się stało. Nagle pękła jakaś bariera. :) Całe szczęście:)
Zawsze go bardzo lubiłam, ogromnie go cenię jako człowieka. Znam wiele osób, które podziwiam, ale on jest praktycznie na szczycie. Jego dobre serce, radość życia (przynajmniej by nie truć życia innym, ale je ulepszać) i wsparcie jest dla mnie ogromnie ważne.
A teraz zmiana tematu. Dziś mieliśmy w ramach zajęć praktycznych wyjazd do lasu. Byliśmy nastawieni na pracę fizyczną, ale... Okazało się, że mieliśmy dokarmiać zwierzęta :) a potem mieć ognisko. Załatwiono nam nawet kiełbaski, chleb i inne produkty spożywcze ;) Spędziliśmy jakieś trzy godziny na świeżym powietrzu. Mróz. Okropnie zmarzłam! Ale oczywiście nie tylko ja. Powrót był pełen wrażeń- zakopaliśmy się w śniegu! I strach, że nie wyjedziemy nie był zbyt przyjemny, gdyż siedzieliśmy zmarznięci w starym pojeździe na leśnej drodze. Jednak się udało! :):):) Hurrra!!! xD
Ja tam byłam od robienia zdjęć, aby później dodać je do archiwum szkoły. No i git :P A co do zdjęć... Usunęłam swój blog ze zdjęciami z portalu "onet.pl", gdyż były problemy z odczytaniem obrazów na stronie bloga. Nie chciałam tego korygować, skasowałam. Może jeszcze kiedyś założę coś podobnego na nowo ;) ale teraz zmykam... ;) Trzymaj się ciepło! =)
8:48 PM - 2010-01-15 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZPostanowienie.
Witam. W swoim bliskim gronie mam kilku znajomych, którzy są Świadkami Jehowy. Dopóki ich nie poznasz to nie masz prawa oceniać ich wiary. To co z tego, że oni nie wierzą w Matkę Boską? Dla mnie to nie jest w tym momencie istotne. Nie powinniśmy uwżać kogoś za gorszego tylko dlatego, że jego wiara rózni się od naszej! Tak samo powinno być z kolorem skóry itp.
Powinno, ale nie jest, prawda? Wielu przecież ma uprzedzenia do innowierców, czy tez osób z innym kolorem skóry... Nie dobrze. To wynika często z naszej niewiedzy oraz ze stereotypów, ktore od wieków słyszymy. Dlatego w Londynie czułam się lepiej pod względem szacunku dla innych- miliony ludzi, każdy inny, każdy wyjątkowy, ale nikt nie jest gorszy. Tam możesz spotkać każdego, dlatego też nie jesteś tam tak surowo oceniany- w wielkich mistach jest większa tolernacja, zrozumienie. Oczywiście, są też jeszcze "czarne owcy", które wciąż żyją stereotypami, ale... Właśnie, nie o tym ma być moja notka. W każdym razie poczatek jest niewielkim nawiązaniem do dalszej części notki ;).
Otóż jakiś czas biłam się z myślami w wielu sprawach, ale jedna szczególnie nie dawała mi spokoju. I sprawa jest taka, że chyba powoli dojrzewała do mnie myśl, z której jestem zadowolona. Tak, jestem zadowolona z tego postanowienia. :)
"Bądźcie również wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie. Słuchacz Słowa, w przeciwieństwie do wykonawcy, przypomina człowieka,który przygląda się swojej twarzy w lustrze. Przyjrzał się, odszedł i zaraz zapomniał, jak wygląda. Kto natomiast wniknął w doskonałe prawo wolności i trwa w nim, ten nie jest słuchaczem, który zapomina. Jest twórcą dzieła. I w swoim działaniu będzie on szczęśliwy." (Jakuba 1:22, 25).
I te zdania powyżej są właśnie utwierdzeniem dla mego postanowienia. Dokładnie wczoraj zaczęła narastać we mnie myśl, aby "zrezygnować ze zła" i zanim przeczytałam te jakże mądre zdania w gazetce, którą dostałam właśnie od Świadków Jehowy to już praktycznie byłam pewna, że to dobra myśl, aby zakończyć całą "farsę". I po przeczytaniu tych wszystkich słów (dodam, że nie były słowo w słowo takie same, ale mają to samo znaczenie) usmiechnęłam się w duchu :) i przeczytałam je jeszcze 2 razy, aby upewnić się, że to doskonały wybór. Wybór dobra.
8:02 PM - 2010-01-09 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZZebrane w jedną notkę...
Witam. I po Świętach... a nawet po Sylwestrze! :/ Czas biegnie... Czasem dłuży się, że każda sekunda wydaje się być wiecznością, ale dopiero po pewnym jego upływie zauważamy, że tak naprawdę coś przeminęło i to tak szybko... Zamotałam, ale co tam- takie są teraz moje myśli w głowie- "zamotane" :P Jak Ci minęły te wolne dni (jeśli je miałeś/aś wolne)? Święta były takie nudne :/ i coraz mniej rodzinne... ale za to dni po nich były nawet spoko :) Otóż dwie noce nocowała u mnie moja koleżanka Paulinka :) a potem ja nocowałam u niej i to również dwie noce ;) Razem spędziłyśmy noc sylwestrową i zapowiadało się tak nudniej, ale po 22-ej wyszłyśmy z jej domu do mieszkania teściów mego brata- tam oto była mała zabawa ;) I wiesz... być może nawaliłam, gdyż umówiłam się wstępnie z Pauliną, że nasze ewentualne picie alkoholu będzie "ubogie", lecz oczywiście namówili nas na nieco większą ilość. Po pewnym czasie zauważyłam, że mojej koleżance to przestało pasować, ale jak głupia namawiałam ją na jeszcze...
Wiem, każdy niby odpowiada za siebie, ale przecież się umówiłyśmy... i czuję się w obowiązku przeprosić ją za to. Muszę. W każdym razie było miło i zabawnie a po północy wyszliśmy przed dom by podziwiać sztuczne ognie i wiele petard. W sumie spędziliśmy tam pół godziny w czasie kiedy aż trzech facetów odpalało petardy itp. Było tego naprawdę duuuuuużo :) A teraz siedzę sama w pokoju, brat z tatą wyszli "na spacer" :P a mama krząta się gdzieś na dole. Zamierzamy dziś oglądać horror komediowy "Wysyp żywych trupów" na TVP2 coś po 23-ej ;). Już kiedyś widziałam ten film, polecam wszystkim, którzy chcą się odprężyć i pośmiać :)
Kilka dni temu założyłam nowy blog ze zdjęciami, które robię osobiście ;) na portalu "onet.pl": ww.galerialily.blog.onet.pl - zapraszam chętnych ;)
Teraz coś innego... Wiesz, mój posępny humor dalej się mnie trzyma :/ i nie jest mi z tym dobrze. Ostatnio nawet Daria napisała mi, że chce, aby wróciła do mnie radość jaką miałam wcześniej. Ja chyba chciałabym tego jeszcze bardziej, ale czuję się teraz (tak, jak ona to nazwała) na przegranej pozycji. I to wszystko chwilami pogłębia muzyka z zakończonego 22-go grudnia serialu "Brzydula". Tam było wiele sytuacji, wiele rzeczy przypominających mi moje sprawy i rozterki. Utożsamiałam siebie z Ulą. W swoim życiu "znalazłam Marka", który choć nie ma tak na imię to jednak w dużej mierze mną zawładnął. Tak już w przypadku Uli jest to miłość nieodwzajemniona. Jest jednak jeden fakt- Uli się udało i Marek ją pokochał. Ja wiem, że ze mną tak nie będzie, ale... No właśnie... Jak głupia mam tą maleńką iskierkę nadziei, że może się mylę... I znów- chce mi się płakać.
Wiem, powiesz, żebym o tym tyle nie myślała, żebym zapomniała itp., żebym nie słuchała tych utworów, które pogłębiają we mne uczucie bezsilności, ale zarazem mogą dodawać maleńką, bardzo maleńką nadzieję. Cóż jednak robić? Czasem próbuję zająć swoją głowę czymś innym, kimś innym, ale za chwilę wszystko powraca do niego. Czy wiesz może jak to jest, kiedy czujesz wszystko, każde uczucie do jednej osoby, ale wiesz, że dla tej osoby jesteś kimś obcym, nikim ważnym...? Czy znasz to uczucie, kiedy praktycznie tylko Ty wiesz, że kochasz? Musisz się ukrywać... Może wiesz jak to jest być tak totalnie bezradnym? Przecież nikogo nie zmusi się do uczucia! Najgorsze jest to, że ja mam znów to samo po raz trzeci. Zawsze kochałam sama, zawsze trwało to więcej niż rok a nawet niż dwa itd. ... Nigdy nie było mi dane kochać z wzajemnością. Nie znam tego uczucia i wiesz... boję się, że nigdy nie poznam.
9:24 PM - 2010-01-02 - KOMENTARZY {1} - WYŚLIJ KOMENTARZWesołych Świąt!
Wiesz... zmieniam nieco życzenia, gdyż dopiero teraz złapałam nieco wytchnienia ;) Życzę wam jak najwięcej powodów do uśmiechu na Święta i również po :) oraz abyście czuli się kochani, dowartościowani i zwyczajnie choć na moment byli szczęśliwi :) Niech żadne choroby nie zakłócają wam spokoju, niech te dni mijają bez żadnych sensacyjnych wydarzeń. Cieszcie się :)
Wesołych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia wam życzę! :)
2:23 AM - 2009-12-24 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZWitam.Hej. Nie było mnie jakiś czas z konkretnego powodu. Mieliśmy zepsuty komputer, nie miałam więc dostępu do internetu. Troszkę się przz ten czas wiadomości nazbierało ;) jednak nie będe teraz pisać o większości, nie ta pora ;) Wreszcie mamy zimę, nawet zbyt sroga zimę jak naraz :P bo zaatakowała może nie tak nagle, ale za to ze spora siłą a na Mazurach to dużym mrozem i wielką ilością sniegu. Może ta zima nie jest ani nie była aż tak straszna, ale w porównaniu z latami ubiegłymi to była dość znaczna ;)
Mam wciąż niezbyt dobre dni... :/ gdyż moje uczucie osamotnienia itp. wciąż trwa, ale teraz nieco inaczej... Jednakże uświadomiłam sobie, że naprawdę, niestety naprawdę jestem zakochana i to po raz kolejny bez wzajemności... Cóż... Wpadam przez to w nienajlepszy nastrój, więc narazie kończę ten temat. Dziękuję jedynie Darii, że tak mnie wspiera w tym trudnym czasie :*** Ostatnio znów odnowił się kontakt z Karolem. Dobrze, ale nie mogę na nic liczyć- jest bez pamięci zakochany w swej dziewczynie. Cóż, może to lepiej, niech chłopak się cieszy szczęściem jakie go spotkało :) Dziś z nim pisałam i wstępnie umówiliśmy się na spotkanie jakoś po przerwie swiątecznej. Być może będzie z nami ktos jeszcze... Dodam, że to nie bedzie randka, ani nic w tym rodzaju. Nie będe się rozpisywać równiez i na ten temat bo znów coś zamotam :P
2:09 AM - 2009-12-24 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZNo cóż...
Witam. Nie powinnam niby pisać teraz notki, gdyż miałam zamiar pójść nieco wcześniej spać. Napiszę coś w skrócie. Ostatnio dostałam wiadomość od brata, którą zrozumiałam w ten sposób, iż razem ze swoją żoną zapraszają mnie na Święta do Londynu. Jednak się pomyliłam. :/ No trudno, zgodziłam się, a teraz czuję się jak idiotka wobec własnych bliskich... No cóż, trudno...
Wczoraj byłam w szpitalu. Miałam pierwszą biopsję. Wkuwali mi igły w oba guzki, niezbyt przyjemne uczucie kiedy lekarz szuka igłą odpowiedniego miejsca, z którego może pobrać komórki tarczycy. Podczas długiego czekania na krótką wizytę u lekarza dowiedziałam się kilku rzeczy, tzn. utwierdziłam w tym, co już wcześniej przeczytałam w internecie. I cóż, wyniki będą za jakieś 3 tygodnie, ale poznam je dopiero 13-go stycznia, gdyż dopiero na ten dzień mam umówioną wizytę u endokrynologa. Szczerze? Boję się ewentualnego zabiegu. Wiem, że raczej w tym przypadku nie będę miała wyboru, więc... Pozostaje czekać.
9:11 PM - 2009-11-22 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZWiele bym dała...
Nie wiem, czy to zakochanie... Bo na pewno nie miłość. Banalne: ona jest tutaj, on tam... Ona wie, że jest dla niego ważną osobą, bardzo ważną. On ma świadomość, że ona to odwzajemnia. Powinni spróbować o to walczyć, jeśli jest uczucie. Pierwsze już jest- teraz muszą się starać. Tak, wiem, ta brutalna rzeczywistość, odległość, własne sprawy. Ona zaczęła życie tutaj, on rozpoczął je tam... I ciężko może im być zostawić wiele, bo na pewno nie wszystko. Pamiętam, usłyszałam: "chcieć to móc", ona też to usłyszała. Czy coś z tym zrobi? Czy coś na to poradzą?
A ja wiele bym dała, żeby mieć taką sytuację jak ona. Wiele. Z tym można coś zrobić, ale oczywiście trzeba się starać, mocno chcieć i mieć siłę. Ja nie mogę niczego, bo przecież nie zmuszę "jego" do pokochania mnie. Mogę jedynie cieszyć się z tego, że w szkole bywam w jego towarzystwie, czy też widzę go z daleka np. uśmiechniętego... I cóż, mniej więcej sprecyzowałam czego chcę w pewnych sprawach, dobrze wiedzieć, że wiem ;) Nie jest zbyt pocieszające jakie czasem mam myśli, ale szczerze? po raz pierwszy jakoś nie czułam się z tym tak źle :P i to tak jakbym chciała być nieco "zła" mając świadomość, że tym razem się nie boję. Dlatego jest mi tym razem nieco lżej ;)
Jestem chora... Chora psychicznie! :P Bo jak nazwać zjawisko pełnego zdawania sobie sprawy z różnych (własnych) poczynań, wiedząc doskonale jakie skutki mogą za sobą nieść i jakoś nie za bardzo się tym przejmować? Taa... Wiem, że robię źle, ale co mi tam :P Pfu! Same głupoty :P
Ale jestem nie tylko zła! :):):)
Ostatnio, chyba we wtorek wracając zatłoczonym autobusem ustąpiłam miejsca kobiecie, która wsiadała na przystanku w pewnej miejscowości. Nie ważne ile mogła mieć lat, ważniejsze, że na pewno była starsza ode mnie, od innych pasażerów- cieszę się, że w ten sposób mogłam okazać tej Pani szacunek :) Takie małe "osiągnięcie", ale ile daje satysfakcji! xD Jestem dumna z tego, że umiem zachować się przyzwoicie ;)
6:10 PM - 2009-11-19 - KOMENTARZY {1} - WYŚLIJ KOMENTARZHeh... ;)
Mam ostatnio nieco lepszy nastrój, choć wcale nie mam aż tylu powodów by się cieszyć. Może jednak czuję się lepiej dzięki tym moim tabletkom (przeciw niedoczynności tarczycy)? Na pewno daje mi radość, a raczej siłę to, ze Pani Ula we mnie wierzy powierzając mi rolę tekściarza :P, to, że... A różne sprawy ;) Dziś w nocy miałam sen... Ciekawy :)
W każdym razie jechałam w śnie dużym autobusem, było tam kilka znajomych twarzy ;) i... Tak, właśnie on siedział przede mną :P Zaczepiał mnie, ale ja byłam nieugięta xD i przesiadłam się na inne miejsce... Wpatrywał się we mnie i czułam się nieco nieswojo, ale... I w pewnym momencie zrozumiałam, że mój przystanek już bardzo dawno minęliśmy! ;P i nagle koniec snu. Pamiętam ten sen bardzo pozytywnie :) szczególnie, ze widziałam osoby, które lubię, kocham i dawno nie widziałam :)
I tak to jest... Zaczynam inaczej myśleć, przynajmniej takie mam wrażenie. Szczerze? Nie jest mi z tym tak bardzo źle :P
...choć wszyscy mówią, że musi być pięknie...
I nagle... znowu zapomniałam o tym, co równiez miało znaleźć się w tej notce. Napisał do mnie ten, którego darzę uczuciem i dziwne, nawet bardzo dziwne, że zaczął ze mną temat o miłości... Zadaje mi pytania jak to jest być kochanym, kochać itp. i dodał, że odczuwa, iż nie chcę mu napisać wszystkiego... O co więc chodzi? Niby pyta czysto teoretycznie, ale odczuwam, iż ktoś mu coś powiedział... Nie dobrze :/
4:08 PM - 2009-11-15 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ;)
Witaj! Jakoś nie mam zbytnio weny na pisanie dłuższej notki, a nawet średniej pisać mi się nie chce :P Naskrobię jednak coś małym skrótem. We wtorek wreszcie porozmawiałam z Darią, zrobiło mi się lżej na wątrobie :P a następnego dnia pojechałam z rodzicami do pewnego miasta, skierowaliśmy się dokładniej do sanatorium, w którym przez 2 tygodnie jest moja ciocia. Ciocia, której nigdy wcześniej nie widziałam, ba! do niedawna nie wiedzieliśmy o jej istnieniu! To dojrzała kobieta, emerytowana nauczycielka- Anna. Pierwsze dziecko mego dziadka, o którym nikt nie wiedział, tzn. nie mówiono o tym nikomu. To kolejna siostra mego taty, z innej matki, ale ten sam ojciec. Jest podobna nieco do mego dziadka :) i cieszę się, że ją poznałam. Nikt nie pytał mnie o zdanie, czy chciałabym ją poznać- sama się wprosiłam! ;) bo w końcu to żaden wstyd poznawać swoją rodzinę. RODZINĘ.
W nocy z czwartku na piątek spałam w mieście, konkretniej u przemiłej koleżanki, mojej imienniczki- Paulinki :) i było sympatycznie :) Dziękuję :* Napisałam już scenariusz do pierwszego skeczu! :P i nosi on nazwę "Poderwij mnie!". Oczywiście został dopracowany przy współpracy właśnie z Paulinką :* Thank you! I kilka osób po zapoznaniu się z jego treścią było zadowolonych, włącznie z Panią Ulą, która powierzyła mi zadanie autorki tekstów kabaretowych :)
6:00 PM - 2009-11-13 - KOMENTARZY {1} - WYŚLIJ KOMENTARZWiersz.
Udało mi się dwa dni temu napisać wiersz, wiersz, z którego jestem zadowolona! :):):) Zainspirował mnie "Pan Tadeusz" Adama Mickiewicza. Obejżałam po raz pierwszy film, ekranizację epopeji narodowej i zafascynował mnie język, styl i pomysłowość zdań, które były wypowiadane przez aktorów. Mickiewicz był rzeczywiście geniuszem w swojej dziedzinie ;)
"BY POWRÓCIĆ OCZYSZCZONYM"
Gdy samotność przez Twe ramię zagląda I niechybnie chce Twą myślą zarządzać Nie patrz na nią jak ona wygląda Ale zacznij się do niej przyrządzać Przygotuj na sobie uśmiech kwietniowy Zgromadź w sobie mądrości mędrców Kiedy dojdziesz z tym do połowy Zacznij od czynów tych, co masz w sercu By nikt nie mówił, żeś niezbyt wytrwały Że jesteś zdrów a często opętany Postępując niegodnie jak człowiek mały Zakuwasz swój żywot za życia w kajdany Nie każ sumieniu swemu się wieszać Iż inne jest niż być planowało Aby godności z pogardą nie mieszać Postępuj słusznie jak na Ciebie przystało Bo jeśli chcesz mieć pogodne wspomnienia Musisz teraz to postanowić By dobra w sobie na zło nie zmieniać A wszystko inne na radość odnowić Niech puszczą kajdany i to, co uwiera Ja też odstąpię na chwilę bo muszę By odeszło zło, które mi doskwiera Idę oczyścić złamaną swą duszę...
A wiersz dedykuję każdemu, który wie, że popełnił błąd i czasem zdarza mu się powtórnie zrobić coś wbrew własnym zasadom. Zwyczajnie tym popełniającym błędy, którzy mają dobre serca :)
5:47 PM - 2009-11-13 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZSzansa.
Witaj. Dziś będzie krótksza notka. Najpierw dodam mały dodatek do wczorajszej notki (gdyż o tym ważnym szczególe zapomniałam...). Otóż w związku z niedoczynnością tarczycy nie mogę oddawać krwi. Może kiedyś jeszcze oddam, ale to jedynie w przypadku unormowania się poziomu TSH a to wcale nie musi nastąpić. Czyli powinnam się przygotować na to, że już nigdy nie będę honorowym dawcą. Nie pomogę ludziom w ten sposób, mogę pomóc w inny co nie zmienia faktu, ze bardzo mnie to zasmuca i kiedy się o tym dowiedziałam to aż się popłakałam... :( Ostatnio w sobotę wysłałam dwie wiadomości na różne akcje charytatywne, mimo niewielkich strat pieniężnych to jednak czułam się potrzebna choć na chwilę- wspaniałe uczucie! :)
A dziś stało się coś pozytywnego: mianowicie Pani Urszula zaproponowała mi, abym została autorką tekstów kabaretowych. Dziś jej nic nie odpowiedziałam, poniekąd mnie zamurowało. Milcząc i patrząc polonistce w oczy czekałam na jakiś ruch z Pani lub z mojej strony... Więc Pani porozumiewawczo dała mi czas do namysłu i poprosiła o decyzję na jutro. Uff... Wiesz, byłabym chyba ogromnie głupia, gdybym takiej szansy nie przyjęła! ;)
Wiem, że muszę liczyć się z tym, że to jednak pochłonie mi nieco czas, nie chciałabym zawieść Pani Uli. A co tam, chcę się sprawdzić, skoro to właśnie mi zostało zaproponowane takie ciekawe zadanie :)
7:28 PM - 2009-11-09 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZNic takiego się nie dzieje...
Cześć. No właśnie, nic za bardzo się nie zmienia, wiele utknęło w pewnym punkcie i jakoś nie zanosi się na szybkie zmiany... Jednak najwięcej dzieje się w mojej głowie. Przez to, że w rzeczywistości nic się większego nie dzieje to za to w mojej głowie powstaje coraz to inna myśl, koncepcja i niestety nie zawsze są one dobre i pozytywne... :/
Tak jakbym odłączyła się od własnej sieci, która budzi mnie kiedy przesadzam... Nie, nie, nie jest tak źle, ale czuję, że nie wszystko zmienia się na lepsze, że ja nie zmieniam się na lepsze. To jest tak pogmatwane jak teraz ja. I cóż wybiorę? Którędy pójdę? Bo jest tak... Gdybym miała łatwiejszy wybór to od razu wiedziałabym gdzie iść.
Przecież zawsze byłam za tym by podążać za głosem serca, nie wybierać sobie partnera ze względu na korzyści materialne, finansowe, dla znajomości czy też aby poprawić sobie samoocenę... itp. I gdybym miała z jego strony choć nieco uchylone drzwi, albo nawet okno to może próbowałabym dotrzeć do środka, bardziej rozszerzyć te uchylone drzwi lub okno... Ale wiem, że jest to niemożliwe, więc nie moge nawet podejść bliżej do niego. No cóż, bardzo się różnimy, już na tym etapie zaczynam się na niego złościć, ale zawsze potem czuję to samo- dociera do mnie, że darzę go nie tylko zwykłą sympatią. Nie mogę nawać tego zakochaniem, bo boję się, że jeszcze tego pożałuję, że to zbyt śmiałe wyznanie, ale wiem, że jest to bliskie zakochaniu.
Dlatego też nie mogę pozwolić sobie na to, aby czekać tak totalnie bezczynnie na odkochanie się, więc nie zamknęłam się na innych tylko dlatego, że "kocham" innego... zostawiam uchylone drzwi do siebie... I problem w tym, że nie ma nikogo, który chciałby je bardziej otworzyć :/
Ale ten, którego "obdarzyłam czymś więcej" ma bliskiego kolegę, a może nawet są przyjaciółmi. Znają się wiele lat, razem uczyli się w poprzednich klasach i teraz jestem z nimi w jednej klasie. Praktycznie zawsze są razem ;) Od jakiegoś czasu, praktycznie od nowego roku szkolnego coraz częściej rozmawiam właśnie z jego kolegą- nazwę go "D.". Wcześniej przez większość I-ej klasy ja i on niewiele mieliśmy ze sobą kontaktu- jest bardzo skryty, ale starałam się go czasem zagadać na przerwie. Teraz już sam zagaduje :) i nie tylko do mnie. Stał się przez okres wakacji jakoś nader śmiały (w porównaniu z jego dawnym zachowaniem). I dobrze :) bo okazuje się, że jest całkiem w porządku. Jednak to wszystko zmieniło też nieco mnie, a raczej moje myślenie. Mam czasem dziwne wrażenie, że D. bardzo mnie polubił i straszne jest to, ale narasta we mnie myśl, aby jakoś to wykorzystać, tzn. jakbym chciała dzięki bliższej znajomości z nim "wyleczyć" się z uczucia do tamtego. Mam jednak nadzieję, że nie przesadzę w żadnym z działań. Choć możliwe jest także to, że on po prostu mnie wyjątkowo polubił i tyle ;) Ah, nie chcę być raz taka a raz inna. No trudno, może właśnie dopiero siebie poznaję ;)
A wracając jeszcze na chwilę do tego, który jest bliższy memu sercu- okłamał mnie. Nie napiszę w jakiej sprawie, ale zostałam przez niego okłamana. Innym osobom zwyczajenie się przyznał, ale dlaczego nie dla mnie? Tak jakby chciał mnie uchronić przed złą prawdą...
W zeszły piątek mieliśmy połowinki- wbrew moim przypuszczeniom było lepiej niż się spodziewałam! :):):) Oczywiście były też niezbyt fajne sytuacje, ale one mogę pójść w niepamięć, skoro inne były takie sympatyczne :) Właśnie trochę też spędziłam czasu przy D. ;) bo tamtego nie było jakoś od 21-ej, ale to historia nie na bloga ;) a co do reszty czasu- nie uwierzyłabym w to, gdybym nie była w swoim ciele :P bo tańczyłam! xD Może to dla Ciebie normalne w trakcie takiej imprezy, ale ja nawet na weselu własnego brata Tomusia :* tańczyłam chyba tylko 4 razy. A teraz przetańczyłam około 15 piosenek jak nie więcej :P ale musiałam to ograniczyć bo szybko się pociłam, a miałam makijaż, więc nie mogłam sobie pozwolić na zbyt wielką ilość potu... :/ Bardzo mi się podobało, że... JA CHCĘ JESZCZE RAZ! xD
A co do nadmiernego pocenia się. No tak. Byłam u endokrynologa i mam chorą tarczycę, a dokładniej niedoczynność. Więc moje objawy to głównie: ciągłe zmęczenie, senność, brak koncentracji, zaburzenia w miesiączkowaniu, nabieranie wagi, wspomniana już nadmierna potliwość, częste i nasilone bóle głowy... I pewnie gdyby nie moja siostra cioteczna, która zasugerowała mi, że moja tarczyca nie pracuje prawidłowo i później słowa lekarza, który badał mnie przed poborem krwi i również mi to zasugerował to w życu bym się nie domyśliła, ze ta senność, zmęczenie itp. bierzę się z tego, że na coś choruję. Narazie biorę leki, które już teraz wiem, że będę musiała brać do końca życia. Jeszcze czeka mnie w tym miesiącu biopsja tarczycy i dopiero aż w styczniu ponowna wizyta u endokrynologa. Trudno...
3:39 PM - 2009-11-08 - KOMENTARZY {1} - WYŚLIJ KOMENTARZZa dużo myślę!
Witaj. No tak, właśnie za dużo się nad wszystkim zastanawiam i totalnie nie wiem za co się zabrać, jak dalej postępować, jaka droga będzie najlepsza... (???) Moje myśli to jeden wielki chaos- bo jak inaczej nazwać ten natłok rozmyślań nad tym a za chwilę nad tamtym? I tak właściwie nie mam pojęcia co mam odrzucić, oddalić na kolejny plan a nad czym mam się skupić bardziej...
I gdybym miała jakiś gotowy przepis na to wszystko, gdybym mogła to z łatwością zebrać a potem jedynie porządnie poukładać... Męczy mnie mój brak weny... Czyżbym przestawała pisać??? Mam nadzieję, że to nie będzie trwało "wieczność" bo i tak już dawno nie napisałam "czegoś", szczególnie utworu, który przyniósł by mi zadowolenie...
Niby dopiero niedawno zaczął się rok szkolny, ta cała "mini gorączka", ale ja już coraz bardziej mam tego wszystkiego dość! Gdybym ja tylko z nauką miała problemy to jeszcze byłoby dużo łatwiej, ale przez inne "niedogodności" życia jest mi ciężko się skupić... do tego dochodzi te ciągłe zmęczenie i senność. Bardzo bym chciała, żeby moje inne problemy chociaż na jakiś czas mogły się usunąć, abym się nimi nie zamartwiała. Bo wszędzie wokół jest tak szaro (nie tylko, jeśli chodzi o pogodę), większość dopadła (chyba) jesienna chandra... :/ i cóż robić? Dlatego chciałabym (bardzo!) stąd uciec- gdzieś, gdzie będę czuła się bezpiecznie, gdzie cisza jest piękniejsza, gdzie panuje życzliwość bym tam mogła odzyskać spokój i zdystansowała swoje spojrzenie na to wszystko, co teraz mnie "uwiera"...
Tam... Gdzie poczuję słońca smak, choć nie zaświeci Tam... Gdzie usłyszę ciszę piękniejszą od muzyki Tam... Gdzie słowa są zapamiętane i wcielane w życie Tam... Gdzie czas wciąż płynie, ale tego nie odczujesz W tamtym miejscu Chcę się znaleźć, aby już nigdy nie gubić sensu Aby miłość mieć w sercu Aby znajdować szczęście w tym, co robię I kiedy wrócę, cieszyć się Bo teraz niepotrzebnie tracę czas na smutki
I to miałby być wiersz? Nie wiem, nie sądzę... Choć napisałam go mniej więcej w takim stylu... I właśnie mam niby kilka pomysłów na nowe wiersze, ale nie potrafię tych myśli ubrać w odpowiednie i udane słowa, tak jakbym traciła tą poetycką wrażliwość :/ i to mnie własnie martwi, przecież chciałam pisać całe życie! Całe, albo chociaż większość. Nie chcę kończyć tak szybko!
Jeszcze kolejnym (to już prawdziwie prywatnym) problemem jest to, iż w "dziwny" sposób chcę to wszystko odreagować. I to również mnie martwi, przecież "przysięgałam" nie tyle innym, co samej sobie. I właśnie nie mogę sobie tego zrobić! Może uda mi się choć troszkę rozluźnić na połowinkach, które mam już w ten piątek. Trzeba wtedy nie myśleć o tych wszystkich zakochanych, którzy gdzieś tam razem pląsają po parkiecie ;) ani o tym, co czekać mnie będzie, kiedy już się to wszystko skończy- po prostu dobrze się bawić!!!
1:06 PM - 2009-10-25 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZWitam po przerwie :)
Hej! ;) Staram się przemycić uśmiech na swoje usta, aby nie zastanawiali się, dlaczego się smucę, aby uniknąć odpowiadania na pytania... Oczywiście, że się śmieję i to nie tylko w szkole, ale jednak jest to jedynie powierzchowne :/ No cóż, tak naprawdę nie ukrywam, że mam ostatnio gorszy czas... Niestety trwa to już z jakiś miesiąc i coraz trudniej mi pozbyć się wszystkich negatywnych myśli. Eh... Wiem, że mam tendencję do użalania się nad sobą, ale czasem kiedy słyszę jakie problemy mają moi znajomi i jak bardzo ich to dołuje to zaczynam się zastanawiać jak bardzo są silni? Często jest tak, że Pani A. ma problem z... i na tym się kończy. Reszta "problemowej listy" jest zbyt cienka, aby się tak przejmować. Ja z kolei mam kilka problemów. I moim problemem jest również to, że strasznie działa to wszystko na mój nastrój w ciągu dnia, a raczej wieczorem, kiedy jestem sama. Jeszcze jakiś czas temu naprawdę czułam taką energię w sobie, siłę do walki, byłam radosna :) a dziś? Dziś jest kiepsko. Składa się na to wiele czynników, ale najbardziej doskwiera mi samotność.
Bo jak inaczej nazwać moje wieczory i weekendy, kiedy siedzę sama w pokoju, albo trochę porozmawiam z mamą i wracam do siebie? Jak nazwać to, że nikt mnie nie odwiedza, nawet Daria i coraz mniej mam z nią kontaktu? Czym mogę określić to, że "mając" czterech starszych i kochających braci jest stan, kiedy tak naprawdę ich "nie mam" (?), gdyż są daleko stąd a ja bardzo za nimi tęsknię... Jak nazwiesz to, że nie mam w kim pokładać nadziei, że nikt nie powie mi, jak bardzo mu na mnie zależy, nie przytuli??? Być może jest to potrzeba miłości itp. ale ja wiem, jak bardzo doskwiera mi samotność... I tu ostro się nad sobą użalam. Ale gdzie mam to robić, jak nie na łamach mego ulubionego pamiętnika? ;)
Kolejne powody mego złego samopoczucia od około miesiąca jest to, że szkoła zaczęła mnie męczyć, mam już dość- dalej fizycznie jestem przemęczona i to bardzo przeszkadza mi w nauce. Być może jest to wina chorej tarczycy, gdyż jednym z wielu objawów tej choroby jest ciągłe przemęczenie i senność. A psychicznie szkoła mnie aż tak nie męczy, ale dotarło do mnie (niestety), że już naprawdę skończyły się wakacje i nie ma już takiego leniuchowania, a ja przecież lubię lenistwo :P Powracając do tematu chorej tarczycy- w poniedziałek jadę na badanie TSH do poradni endokrynologicznej (już wcześniej o tym pisałam). I potem w środę na odebranie wyników i wtedy zobaczymy. Jednak istnieje duże prawdopodobieństwo, że moja tarczyca nie pracuje prawidłowo. No cóż, jedynie mam nadzieję, że mój stan nie będzie tak poważny, aby korzystać z bardziej konkretnej pomocy lekarskiej- tzn., że jedynie przypiszą mi leki, bo nie chcę żadnych zabiegów lub operacji, ani niczego innego. Liczę na pomoc farmakologiczną. Kolejnym problemem jest moje beznadziejne zakochanie, niestety bez wzajemności. Źle lokuję swoje uczucia, ale cóż- serce nie sługa ;)
Pamiętasz może sprawę Karola? Otóż on ma dziewczynę. Nie będę teraz tego bardziej rozwijać, ale kiedy się o tym dowiedziałam... Aj... Pisałam już o tym, ale jest coś, co mnie nieco cieszy- ostatnio już dwa razy w ciągu kilku dni się odzywał, cieszę się więc, że jednak nie zapomniał o mnie i czuję, że jestem dla niego dość ważną osobą. Miło :) I jeszcze coś nie daje mi spokoju- otóż "chłopak o urzekającym uśmiechu" (odkąd napisałam mu, że między nami nic nie będzie i dość obszernie tłumaczyłam powody tej decyzji przez telefon) ciągle nie może się z tym pogodzić. Są dwa wyjścia: albo naprawdę zaangażował się w naszą znajomość, albo zwyczjanie na siłę poszukuje dziewczyny... Pytanie: dlaczego ja? I rozbudowując jego temat- jakiś czas się nie odzywał, ale ostatnio znów zaczął pisać. I wciąż ma do mnie pretensje, że jestem taka jak inne dziewczyny, zarzuca mi, że pewnie kogoś mam i chciałam się zabawić jego uczuciami... Prawi mi wyrzuty, że zrobiłam to specjalnie, że to zaplanowałam, nawet zasugerował, że przeze mnie zaczął palić papierosy. I co ja mam myśleć??? Najgorsze jest jednak to, że obwinia mnie za to, że ma teraz myśli samobójcze i do dziś pamiętam jego słowa: "(...)została mi tylko pętelka na szyi...".
Nie znoszę kiedy kotś mi coś wmawia, a on robi to za każdym razem. Wiem, czasem może robiłam coś, co mogło wzniecić w nim nadzieję, że z nim będę, gdyż samo to, że na początku nie mówiłam "nie" było już dla niego jakimś sygnałem, że chciałabym kontynuować znajomość... Ale ja w miarę szybko zorientowałam się, że tego nie chcę! Jednak on nalegał, a ja nie chciałam mu sprawiać przykrości. W końcu jednak powiedziałam prawdę, wyczerpująco uzasadniłam raz, potem drugi... Jednak on ustalił własą wersję, dlaczego tak postąpiłam. Czasem wmawiał mi to wszystko w taki sposób, że miałam łzy w oczach... i nawet zaczęłam zastanawiać się, czy może naprawdę jestem taka zła? Oj... Zmieniając temat to równo za tydzień mam połowinki. Miałam nie iść, ale idę. A co! :P Ok, teraz zrobiło mi się tak jakoś dziwnie, niepotrzebnie rozstrząsałam tutaj tak szczegółowiej tą sprawę z tym chłopakiem... Dość tego! Może teraz czas, aby się pouśmiechać? ;)
Na koniec, aby nie było aż tak dołująco to dodam coś pozytywnego ;) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :)
UŚMIECH Z NAMI! :)
5:25 PM - 2009-10-23 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZSkończyło się...
... Witaj. Miałam napisać notkę tydzień temu... Jednak wtedy jej treść byłaby bardziej emocjonalna... Wiem, że gdybym napisał o wszystkim tydzień wcześniej to było by w niej więcej emocji, być może więcej smutku... Ostatnio mam czas melancholii. W poprzednią sobotę totalnie pękłam- rozpłakałam się... Dawno nie było mi tak źle, dawno nie płakałam. Tym bardziej było to smutne, gdyż nie pamiętam kiedy ostatnio uroniłam łzy z powodu innego niż szkoła czy moje życiowe błędy... Tak, chodziło o "faceta". Tzn. bardziej rozkleiłam się z powodu, że wszystko jest nie takie, jak być powinno.
Otóż chłopak o "urzekającym uśmiechu" coraz bardziej wierzy, że między nami zaiskrzyło... A ja głupia w pewnym sensie pozwoliłam mu w to wierzyć- powinnam powiedzieć od początku: NIE! Powinnam powiedzieć mu, że to nie ma sensu, że z każdym dniem coraz bardziej nabieram przekonania, że nie jestem dla niego. A ja cóż... Nie wiedziałam jak do tego podejść, być może też pasowało mi, iż jestem tak adorowana przez niego... I po raz kolejny dowiodłam, że bardzo bym chciała być porządna, ale to tylko moje prośby. Proste, wiem: nie ufam mu, wciąż mam przeczucie, że jest fałszywy w tym co mówi... Lecz może naprawdę go ranię??? Napisałam mu dziś, że między nami nic nie będzie. Jest dziś na weselu, więc narazie nie dostałam żadnego odzewu. I dobrze.
Już nie będę się rozpisywać o uświadomieniu sobie, iż dalej kocham tego, którego nie będę miała. No cóż... Tak widocznie musi być. Jeszcze to nie było aż tak złe- równo tydzień temu napisał do mnie Karol- SMSowy znajomy. Nawet nie wiesz jak bardzo się ucieszyłam z tego powodu!!! :) ale niestety moja radość trwała zaledwie kilka minut. Napisał mi, iż spełniło się jedno z moich urodzinowych życzeń dla niego- ma dziewczynę. Bardzo się kochają. Udałam zadowoloną, nie miałam zamiaru psuć mu humoru. Przecież tak mocno się z tego cieszy, to jego pierwsza dziewczyna, jest szczęśliwy. Nie będę dodawać mu trosk.
Teraz wszystko się skończyło. Miałam nadzieję, że odkoc***ę się w "nim". Mysłałam, że może ten z pięknym uśmiechem okaże się równie fajny, jak jego uśmiech. Nie udało się. Jednak do końca wierzyłam, że kiedyś odezwie się Karol. Tak, odezwał się, ale ze szczęśliwą nowiną. Teraz wszystko się skończyło. I właśnie z tym jest mi tak ciężko... A wieczorami, przed snem, leżąc sama w łóżku czasem rozmyślam, jak bardzo bym chciała by ktoś położył się obok i mnie przytulił, bym mogła poczuć się bezpiecznie, żebym zasnęła ze spokojem i uśmiechem na twarzy. O tym teraz marzę...
7:29 PM - 2009-10-03 - KOMENTARZY {1} - WYŚLIJ KOMENTARZPojawiło się u Joki a wróciło do Lily...
Witaj. Próbuję rozbawić samą siebie śmiesznymi zdjęciami, czymś, co mogło by wywołać choć uśmiech na mojej twarzy... I słabo mi się to udaję. Nie jestem jakoś bardzo smutna, ani też ogólnie smutna, lecz bardziej jestem zamyślona... w zadumie... Otóż jakiś czas temu, nawet dłuższy czas temu pisałam czasem o pewnym chłopaku. Nie pisałam o nim zbyt dużo, nie pisałam żadnych konkretów. Być może dlatego, że jednak odegrał inną rolę w moim życiu. Wiesz jaki był "plan"??? Przekonywać się stopniowo, ale wyraźnie, że to nie jest to... iż to nie "on". Miałam zadawać sobie częściej pytanie: "dlaczego jego...???". Wiedziałam, że potrzebuję czasu oraz braku czasu na rozmyślanie o tym, i "o nim".
Do wczoraj wszystko było w porządku- przynajmniej tak się wydawało... Otóż naprawdę zaczęłam zastanawiać się jak mogłam (?), choć nie było to prawdziwie odczuwalne, to jednak był to krok naprzód w stronę odkochiwania się... Myślałam, że jakoś będzie to powoli przemijać, czasem celowo chciałam postawić go w negatywnym świetle dla własnego spostrzeżenia jego osoby. I troszkę zaczęło się to udawać ;) lecz dalej było jakoś inaczej... Otóż nie miałam tyle czasu na rozmyślanie "o nim", gdyż pojawiali się inni i było mi to bardzo na rękę ;P lecz w szkole czasem czułam, że nie jest mi obojętny, ale nie zastanawiałam się nad tym- nie chciałam tego wzbudzać. I ostatnio koleżanka mnie zapytała, czy mi przeszło...? A ja nie chciałam się zbyt wiele wypowiadać na ten temat, szczególnie wśród innych i odpowiedziałam, że nie wiem do końca sama jak to jest, ale na pewno zaczęłam się zastanawiać: "dlaczego?". Uśmiechnęła się i przyznała mi rację.
Jednak dopiero później zaczęłam się nad tym zastanawiać... I doszłam do wniosku, że dalej coś jest, ale może jestem na samym początku drogi do odkochania się... Przynajmniej tak było by mi łatwiej. I cóż... Dziś mieliśmy zajęcia praktyczne, na których aż tak wiele nie pracowaliśmy, ale za to spędziliśmy w swej grupie 6 godzin lekcyjnych. I zdążyłam nawet "z nim" porozmawiać, pośmiać się :) i było naprawdę przyjemnie. Otóż czasem naprawdę działał mi na nerwy :/ ale dziś okazał się, że jednak kiedyś się nie pomyliłam- nie jest taki, na jakiego wygląda. Fakt, bywa bardzo dziecinny i często jego życie wygląda zbyt beztrosko, ale już trochę zdążyłam poznać jego "drugie oblicze" ;P i zanim (kiedyś) je poznałam to czułam, że wcale nie musi być takim chłopakiem, jakiego zgrywa na lekcjach i podczas przerw. I ups! Stało się... I dziś właśnie był o wiele spokojniejszy i przyjaźniejszy. Po prostu znów zaczęłam patrzeć na niego przychylniejszym wzrokiem. I siedząc obok niego, czując jego perfumy ;P, dotyk dłoni, kiedy coś tam wyrywał mi z rąk xD i rozmawiając z nim trochę powoli dochodziło do mnie- ja chciałam przestać darzyć go uczuciem! Po prostu naprawdę wpadłam. I trudno, tego mu nie powiem. Nie mogę. To tyle na ten temat.
Miało nie powrócić- wróciło.
7:18 PM - 2009-09-25 - KOMENTARZY {1} - WYŚLIJ KOMENTARZ:)
Hej :) Mam jakiś mały chaos w głowie, coraz przychodzą mi nowe wątki, które moge poruszyć na blogu... ;) Zacznę od tego, że w szkole powoli zaczyna się "normalna nauka" :/ i niestety trzeba zaczynać się uczyć i nosić coraz to cięższy plecak... Po raz kolejny zmienili nam plan lekcji, jeszcze go nie przeanalizowałam, ale coś mi się wydaje, że nie jest aż taki zły, ani tak dobry, by móc pisać o tym pozytywnie lub negatywnie. W czwartek mieliśmy klasowe ognisko ;) i przy tym było tyle biegania i załatwiania... Otóż ognisko było zaplanowane prawie tydzień wcześniej, ale w środę wyszło, że nie idziemy :/ bo... :/ lecz z samego rana w czwartek zebraliśmy się, aby obmyślić "plan awaryjny" ;P i... udało się! :):):) Mieliśmy ognisko nad jeziorem :) i jestem zadowolna z niego, to było dopiero nasze drugie ognisko odkąd jesteśmy klasą, ale mam nadzieję, że jeszcze nie raz spotkamy się w tym gronie i z takimi humorami :):):)
Wczoraj mieliśmy zajęcia praktyczne ;) i po raz pierwszy coś na nich robiliśmy. Klasa jest podzielona na dwie grupy po jakieś 12/11 osób i mieliśmy o tyle szczęścia, że wczoraj nasza grupa miała zajęcia z Panem T., więc jedyne, co zrobiliśmy to pozmiataliśmy liście z chodnika ;P a potem jedynie siedzieliśmy (a inna grupa pracowała) bo Pan nie mógł znaleźć klucza od swej pracowni, więc nie mieliśmy co robić... Ale to dobrze ;P bo było wczoraj gorąco, świeciło słońce i nikomu nie chciało się pracować ;) I tak oto minął piątek z moją "grupą marzeń" na praktyki ;P
Wczoraj po szkole byłam na chwilę u lekarza. Otóż przed oddawaniem krwi zawsze lekarz przeprowadza profilaktyczne badanie, aby potwierdzić, czy dana osoba może oddać krew. Potem oczywiście jest szybkie badanie, czy w krwi człowieka jest odpowiednia ilość hemoglobiny i już... Otóż tam Pan doktor poradził mi, abym poszła w najbliższym czasie do lekarza rodzinnego i zrobiła odpowiednie badania, gdyż mogę mieć wole tarczycy. I właśnie wcozraj była w tej sprawie u lekarza. Dał mi skierowanie na badanie TSH do poradni endokrynologicznej. No cóż... zobaczymy co będzie dalej.
W każdym razie lekarz powiedział, że nie ma problemów z oddawaniem krwi, kiedy ktoś ma problemy z prawidłowym funkcjonowaniem gruczołu tarczycy. I dobrze :):):)
Zmieniając temat: teraz napiszę coś troszkę o facetach ;P Niedawno w szkole był mój nowy znajomy B. ale to, co ostatnio mi napisał nieco mnie uspokoiło ;) Otóż jednak przemyślał sprawę młodej Agnieszki, nie będą razem. Za to chce on spróbować z Sylwią :) Napisałam mu, że ona o wiele bardziej pasuje mi na jego dziewczynę :) i choć jest od niego starsza o 3 lata i mieszka w okolicach Łodzi, to jednak to nie jest już takim problemem. Oboje chcaąspróbować. I dobrze :) a ona jakoś za tydzień ma znów przyjechać na Mazury a potem za jakiś czas Sylwia planuje przenieść się tutaj na stałe. Spoko ;) Teraz coś o "tamtym". Wczoraj znów pisaliśmy ze sobą, ale tym razem już nie było konkretnego tematu o "nas". Napisał mi, że jestem ładna i bardzo mądra, ale wiem, że nie jestem dla niego. Po czym dalej kontynuował, że tylko by mnie "zmarnował", że chłopak/mężczyzna, z którym będę w przyszłości będzie miał dobrze. Pisał też inne rzeczy. I to jest super: z kłamczucha wyciągnęłam aż tyle i wcale o to tak nie zabiegałam. Po raz pierwszy czułam tak praktycznie do końca, że był szczery :)
Co do chłopaka o "urzekającym uśmiechu"... Cóż. Zrobiło się to już bardzo głośne... Otóż o tym, że razem piszemy wie moja mama a nawet tata, znajomy mego taty oraz do tego rodzina tego chłopaka. Przecież my ze sobą tylko piszemy! Teraz co raz jakieś komentarze w stylu, że już niedługo ślub, zięć/teść itp. a ja nawet nie wiem, czy zgodzę się w końcu na spotkanie z Dominikiem. Po prostu wciąż nie czuję, że jestem jedyną, do której tak pisze, że nie jestem tą dziewczyną, której będzie mówił samą prawdę, będzie wierny i kochający. Mam intuicję, która mówi mi, że to nie jest to, czego szukam, czego chcę. Co do Karola- w ten poniedziałek będzie miał urodziny, więc wyślę mu życzenia i przy okazji może trochę popiszemy. Ja wciąż czekam... Czekam długo aż się odezwie, czekam na drugie spotkanie. Zależy mi na tym spotkaniu bo jakoś tak dziwnie czuję, że jemu mogę zaufać tak w pełni. Po prostu nie boję się go. Nie lubię czegoś nie wiedzieć, a teraz nie wiem co będzie dalej z tą znajomością... I to tak męczy.
2:36 PM - 2009-09-12 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZTak o wszystkim po trochu ;)
I cóż... pierwsze dni szkolne za mną. Bardzo byłam stęskniona za niektórymi osobami :) i do tej pory z wieloma nie miałam szansy dłużej porozmawiać. Zrobiłam w szkole (nie tylko wśród znajomych) furorę moją krótszą fryzurką ;P i każdy mówi, że takiej długości włoski bardzo mi pasują ;) Troszkę boję się nowych obowiązków w szkole podczas pewnych lekcji, ale musi być dobrze, nie mogę zakładać najgorszego. W ten czwartek, który właśnie minął nas dwa dni temu oddałam po raz drugi w życiu krew :) Poprzednio (w sierpniu) nie miałam takiej możliwości, gdyż jeden dzień przed pobraniem "dopadła mnie" miesiączka :/
Jestem teraz ciekawa, czy nie będzie żadnych sprzeciwów, bym oddała krew w połowie listopada, gdyż płeć żeńska może oddawać krew co trzy miesiące. Mam taką nadzieję, że będzie wszystko dobrze :) Zmieniając temat to na nk napisał do mnie wczoraj jakiś chłopak, a raczej już mężczyzna. Chciał ze mną nieco popisać, podałam mu swój numer GG, ale dodałam, że jestem śpiąca i zaraz pójdę spać. Musiałam nieco nagiąć prawdę, nie miałam ochoty pisać z kimś, kogo prawdopodobnie na oczy nie widziałam(!). I choć jakieś 20 minut później poszłam naprawdę spać to jednak uważam, że nieco skłamałam.
Co do "tamtego". Sprawy były już raczej naprawdę poważne. Tym razem jednak na poważnie to zakończyłam. Wiem, że jakby już tu był to nie było by żadnej zabawy. Wtedy było by wszystko "naprawdę". Jednak mimo wszystko nie czuję się z tym aż tak dobrze. I szczerze? Muszę przyznać, że nieco żałuję tej decyzji, ale wiem też, że gdyby nie zakończenie tego to za jakiś czas nie mogłabym już się tak bawić. Lepiej coś załagodzić, gdy jeszcze nie tak boli, niż potem próbować coś leczyć, kiedy już rana jest zbyt wielka.
9:46 PM - 2009-09-05 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZI co o tym myśleć???
Hejka ;) Dziś swoją notkę poświęcę głownie tematowi płci męskiej... Otóż kilka notek wcześniej napisałam, że odezwał się do mnie chłopak, którego zaprosiłam na nk. Nazwałam go chłopakiem "o urzekającym uśmiechu" ;) Ten oto "mężczyzna" nie poprzestał na jednej lub dwóch wiadomościach do mnie. Już pisaliśmy ze sobą na GG, wymieniliśmy się numerami telefonów. Wszystko było by piękne, gdyby nie to treści, jakie czasem do mnie nadsyła... :/
Jestem strasznie wyczulona na komplementy, które dotyczą mojej urody. Nie potrafię "przetrawić" słów, że jestem ładna, piękna itp., gdyż nie za bardzo akceptuję swoje ciało, swojej twarzy. Słysząc lub czytając takie słowa po prostu nie jest mi do uśmiechu, a wręcz przeciwnie- mam ochotę skarcić osobnika, który kieruje te słowa do mnie! Zwyczajnie nie mogę jakoś zaakceptować samej siebie zewnętrzenie. Nie czuję się jak księżniczka, gdy ktoś mówi, pisze do mnie słodkie słowa... Nie jestem w stanie uwierzyć takim "wyrażeniom", zawsze wyczuwam w nich fałsz. Jednak co do prawdziwości komplementów- mogę uwierzyć w nie jedynie w momencie, gdy ktoś mi uzasadni dlaczego tak uważa, co najbardziej podoba się dla tej osoby w moim wyglądzie. Jeśli potrafi to dokładnie określić to jest w porządku.
I co ja mam myśleć, jeśli chłopak, który ledwo zaczyna mnie poznawać pisze do mnie, iż jestem "kochana", "słodka" itp.??? Albo co gorsze: pisze, że moje "ciałko jest seksi"...?!? "Kochaną" uzasadnił, iż jestem taką "grzeczną dziewczynką"... Ten chłopak mnie totalnie nie zna! Treścią niektórych wiadomości przypomina mi Pawła (Chudego) z tą jedynie różnicą, że Paweł w jakimś stopniu mnie bardziej poznał i zanim zaczął używać wobec mnie wielu "słodkich" określeń to jednak przeprowadził ze mną kilka rozmów w cztery oczy.
I jak teraz miałabym się zachować, gdyby on znów pojawił się blisko??? Chłopak, który wydawał się sympatyczny i nieśmiały szybko pokazuje, że sympatyczny może i jest, ale na pewno nie jest wstydliwy. Ja nie lubię zaczynać (szczególnie z kimś mało znanym) krępujących tematów i teraz jeśli go zobaczę to nie wiem jak się zachowam- będę zawstydzona... Niby powiesz: dlaczego miałabym się wstydzić??? Przecież niczego nie zaczynałam, nie drążyłam... Jednak jestem taka, że jakoś ciężko mówić mi o pewnych sprawach. Po prostu nawzajem siebie nie znamy. Jak napisał: "pozory mylą".
Nie myśl jednak, że ten chłopak okazał się jakimś "niewyżytym zwierzakiem", ale po prostu inaczej sobie to wszystko wyobrażałam. Kiedy zaczęłam zwracać na niego uwagę (przez wyjątkowo sympatyczny uśmiech) nie wyglądał na kogoś, który kręci laskami jak tylko chce- wydawał się bardzo nieśmiały, spokojny. Pomyślałam więc, że zaproszę go na n-k. Po jakimś czasie zaakceptował i jeszcze tego samego dnia wysłał do mnie wiadomość. Jeszcze przed wszystkim śmiałam się, kiedy do nas przyjeżdżał. Żartowałam, że niedługo "będzie mój", gdyż już zauważyłam, że śmiał się z moich (celowych) wypowiedzi w jego obecności. Przecież uśmiech skraca dystans między ludźmi ;) Nigdy nie byliśmy na "cześć" i dlatego jego wiadomość mnie tak zdziwiła i zarazem ucieszyła. Praktycznie nic nie robiłam a sam "wpadł w sieć" xD
Niby wszystko jest w porządku, ale... Po prostu wyczuwam fałsz z jego pochlebnych komentarzy na mój temat. Nie czuję, że jestem jedyną, do której tak pisze... Napisałam mu, iż jakoś nie potrafię w to wszystko uwierzyć a on się obraził, napisał, że pisze całą prawdę i nie rozumie dlaczego ja moge oskarżać go o kłamstwa. Cóż...
Narazie mogę utrzymywać z nim pisemny kontakt, do spotkania (może) dojdzie, kiedy przekonam się, iż nic z jego strony mi nie grozi.
9:01 PM - 2009-09-05 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZNo tak ;P
Ostatnio miałam dużo czasu (tzn. strasznie się nudziłam) i praktycznie każdego dnia pisałam nową notkę na blogu. I co ciekawe wcale nie sprawiało mi to żadnego bólu, wręcz przeciwnie! :) Było mi bardzo przyjemnie ;) Niestety już pojutrze pierwszy dzień nowego roku szkolnego- poranne wstawanie na autobus, późne powroty... I w końcu będzie trzeba choć trochę się uczyć... :/ ale cóż- plusem jest to, że nie będę siedziała tak bezczynnie całymi dniami w domu, że zobaczę wreszcie tylu swoich wspaniałych znajomych! :)
I ze szkołą wiąże się poniekąd też mniej obowiązków domowych, lecz jednak nie chodzi tu o jakieś moje małe prace... Chodzi o czas Karola- on wiąże nadzieje, że w roku szkolnym nie będzie aż tyle pomagał swemu tacie, więc to oznacza nieco czasu dla niego samego i może wreszcie uda nam się spotkać po raz drugi ;) bo bardzo na to czekam...
Dziś mój neutralny humor zmienił się nieco w promienny humorek ;P a to za sprawą, która pomimo, ze jest taką "głupotą", to bardzo mnie ucieszyła ;) Otóż jakiś czas temu zaprosiłam na n-k pewnego chłopaka o urzekającym uśmiechu ;) i długo nie było go na znanym wam portalu, lecz wreszcie dziś tam zajrzał ;) I cóż... może nie było by to tak pocieszające, gdyby nie fakt dodatkowy! ;P Wiesz, napisał do mnie choć nigdy nie wymieniliśmy między sobą prawdziwego "cześć" xD i to jest fajne. Osiągnęłam coś, co chciałam osiągnąć, ale nie spodziewałam się dodatkowej wiadomości ;P i to jeszcze bez żadnego wysiłku ;)
10:38 PM - 2009-08-30 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ"Cicho"
Dziś sama ze sobą rozmawiam Od dziś sama uczę się kroki stawiać Nie czujesz tej samej pustki, co ja ja nie czuje nic Wstanę muszę się podnieść Boję się bólu, czy to będzie bolało? Uniosłam się ku górze Nie poczułam, jak było mi lekko Leżę jakby we śnie pełna spokoju, wolna od obaw Nie powiem, że mnie to bawi i całkiem nie zasmuca Jednak spójrz, mam sine dłonie moja twarz taka cicha a pamiętasz, jak dużo mówiłam? Patrzę nie czując bólu, nie czując upokorzenia Czy widzisz mnie w schludnym ubraniu? Spójrz, jestem taka wyciszona Jak to nie możesz mnie dotkąć?!? Przecież jestem! Leżę, widzę to, ale... jakby za bardzo była cicha, zbyt spokojna i nie mogę uwierzyć, że ja w dotyku mam tak zimne dłonie...
1:54 AM - 2009-08-30 - KOMENTARZY {1} - WYŚLIJ KOMENTARZ*świat marzeń*
Czy u Ciebie też dziś pada deszcz? Strasznie szaro, ciemno, ale jakoś ta aura nie układa mnie do snu. Wiem, że się nie wyspałam, ale po raz pierwszy nie jestem śpiąca. Posprzątałam w domu już wczoraj, dziś miałam zgrabić trochę trawy, lecz pogoda za bardzo na to nie pozwoliła :/ I tak siedziałam jakiś czas na dole, przed tv i totalnie nie wiedziałam co zrobić z wolno płynącym czasem...
Oglądałam głównie muzyczne programy, bardzo lubię muzykę! :):):) Pfu! Kocham! Nie wyobrażam sobie życia bez jakichkolwiek dźwięków. Jeśli już naprawdę nie mam możliwości na posłuchanie konkretnych utworów to staram się chociaż je sobie zanucić ;P i uwierz, że nie wychodzi mi to najlepiej, ale choć przez chwilę odrywam się od rzeczywistości... ;)
Być może jesteś osobą twardo stąpająco po Ziemi, a może jest całkiem odwrotnie, ale ja lubię czasem tak sobie pomarzyć, "myśleć o niebieskiech migdałach" ;P Wiesz, swój świat wyobrażam sobie mniej więcej w taki sposób: Po zakończeniu szkoły mogę spokojnie zacząć coś nowego. Zacznijmy np. od czegoś przyjemniejszego ;P więc załóżmy, że teraz mam wolną rękę, jeśli chodzi o uczuciowe związki. Załóżmy, że mam bardzo podobne poglądy na temat miłości co teraz, dalej chcę wierzyć w prawdziwą, romantyczną miłość :)
W takim razie coraz bardziej poznajemy się z moim ukochanym. Ma wiele cech, za które go bardzo cenię i również mocno kocham. Jest opiekuńczy, szczery, kochający, serdeczny, nie cierpi chamstwa tak jak ja, ma doskonałe poczucie humoru, jest wrażliwy a jego serce przepełnia dobroć do ludzi i całego świata :) Po prostu ideał xD Jeszcze nie jestem pewna (mimo uczuć itp.), że na pewno z nim chcę żyć i spędzać praktycznie każdy dzień mego życia. Narazie nie zamieszkujemy razem, ale mieszkamy niedaleko ;) bo wiesz... chwilami potrzebuję wolności, niezależności. Teraz coś o pracy, pieniądzach bo przecieć za coś trzeba żyć ;P
Właściwie nie mam pojęcia, gdzie bym chciała pracować, co chciałabym robić po skończeniu szkoły. Jednak gdybym miała wybierać teraz to mogłabym być dziennikarką, pisać artykuły np. o muzyce dla gazety, która nie zajmuje się plotkami. Żadnych "brukowców"! Wiem, że ta praca mogłaby przynieść mi spełnienie, ale wiedząc, że... to musiałabym nieco więcej zarabiać. Otóż zawsze uwielbiałam odgrywać w domu, czy przed kimś różne scenki ;) i nawet w szkole byłam chwalona za moją grę. Z czasem usunęłam się bardziej w cień, zaczęłam wstydzić i moje występy zaczęły być rzadkością. Gdybym mogła grać w teatrze, nawet takim mniej znanym, bardziej niezależny to byłabym bardzo szczęśliwa! :)
Kocham sztukę, uwielbiam kogoś udawać, grać... Teraz robię to bardzo rzadko i to mnie martwi, ale przecież odpływam w marzenia! Nie mogę pisać o tym, co jest teraz! Dalej to mogłabym też pisać teksty dla zespołów muzycznych, w międzyczasie zajmować się wolontariatem i pomagać w organizacji różnych imprez i zbiórek charytatywnych :) Cieszyłabym się bardzo mogąc komuś pomagać:)
Do tego nie zapominałabym o co trzymiesięcznym oddawaniu krwi ;) i dlatego nie moge stać się mega gwiazdą, która wygląda jak wieszak ;P Kolejnym punktem świata marzeń jest wielka wygrana w jakiejś bezpiecznej i legalnej grze xD bym mogła dużo sumę pieniędzy przeznaczyć na cele charytatywne oraz na uczciwe inwestycje. Trzeba by było mądrze zainwestować część wygranej, aby pieniądze mogły bez większego wysiłku się pomnażać i nie martwić nikogo, że "znikną". ;) Jakąś część kasy chciałam na pewno przeznaczyć na swoje mniejsze zachcianki ;P oraz na podróże. Uwielbiam podróżować, jak do tej pory zbyt wiele nie zwiedziłam, ale dzięki pieniądzom mogłabym wreszcie zobaczyć ciekawe miejsca, poznać kulturę i obyczaje innych narodowości.
Najlepiej gdybym była bogatą aktorką, która dużo podróżuje i potem spisuje swoje przeżycia z podróży, które za pewną opłatą ukazują się w szanowanej gazecie ;D a co do miłości... dalej mieć swego ukochanego i być z nim szczęśliwa. Może pod wpływem życia zdecydowałabym się na wspólne dziecko z życiowym partnerem. Jak narazie nie piszę sobie takiego scenariusza ;P
Wiem, bardzo wyidealizowany jest ten mój świat marzeń xD ale za marzenia nie trzeba płacić a jak czasem wspaniale wyobrazić siebie jako tą, która ma naprawdę szczęśliwe życie :):):)
Marzenia są piękne, zaszalej trochę i pomarz sobie choć 15 minut... ;)
5:41 PM - 2009-08-29 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ"Lila:)" (historia prawdziwa)
Cześć! Chyba nie wspominałam na moim blogu, że oprócz imienia mam "tak jakby pseudo ;P Otóż jestem "Lila:)", ale żeby nie było tak "sucho" to praktycznie zawsze (w miarę możliwości) dodaję uśmiech. :) Każdy, kto zdążył wyhaczyć, iż tak się podpisuję jest zaciekawiony dlaczego akurat tak...(?) a ja im odpowiadam, że jest to dla mnie ważne: tak nazwał mnie mój ukochany bratanek Radzio :) Mieszka on ze swoją siostrzyczką Lidzią i rodzicami w Londynie. Widzę ich jedynie raz na rok (w wakacje) i strasznie za nimi tęsknie. Radeczek to taka niepokorna duszyczka, zawsze chce postawić na swoim. Ma 3 latka ;) i jeszcze jest mu ciężko wypowiadać pewne słowa. Jak wiadomo jestem Paulina, on jednak nie potrafił tego wymówić. Nazywał mnie jakiś czas "Ala", ale to totalnie mi nie pasowało :/ więc przypomniałam sobie, jak kiedyś na mnie mówiono w domu ;P
Otóż nazywano mnie: "Lina", więc spróbowałam nauczyć tego i Radzia :) ale maluszek kochany się nie dawał. Wychodziło mu natomiast dużo lepiej wymawiać "l" zamiast "n" ;) i tak powstała LILA:) Jakieś dwa dni uczyłam go tak mnie nazywać, ciągle zapominał o tym... I używał jakiś swoich określeń ;P lecz potem w końcu zapamiętał! =D i jak już zaczął mówić "Lila" to nie przestawał... Ciągle coś ode mnie chciał, ale jak to nie zwrócić uwagi na takiego przystojniaka xD Ktoś kiedyś napisał, że myślał, iż ma to jakieś głębsze znaczenie. Ja odpowiedziałam twardo, że ma! I nagle pytanie: "jakie?" a ja na to, że ma głębokie znaczenie, iż kocham Radzia... Wtedy w odwecie dostałam pytanie (niby retoryczne), czy Radzio mnie kocha? Napisał, że raczej tak. Jak go o to pytałam to odpowiadał twierdząco! xD a brzmiało to następująco: "Taaa" ;P I oto przedstawiłam wam historię "Lily:)". Trzymajcie się! :*
5:23 PM - 2009-08-29 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ^^ znajomości ^^
Mam nowych znajomych, już coś tam wcześniej o tym napomknęłam ;) ale otóż jedna z tych znajomości jest bardziej rozbudowywana :) Nazwę go (przynajmniej tymczasowo) "Panem XD" ;P Więc Pan XD uczył się w tej samej szkole co ja, moja bliska koleżanka Daria znała go już wcześniej, ale ja nie mieszałam się w jej znajomości. Czasem była z nią, on też był obok. Znajomość jedynie na "cześć" i to i tak nawet do tego nie było podstaw ;P ale... Potem wakacje, brak sprawnego komputera.
I dopiero jakiś czas temu, po naprawieniu komputerka ;) odezwał się niespodziewanie na potralu "nasza-klasa" ("nk"). I tak się zaczęło ;P Teraz odzywa się każdego dnia chociaż raz dziennie ;) i przynam, że pisał mi na początku, że bywa natrętny to jednak tego się nie spodziewałam xD Cóż, mam jeszcze "troszkę wakacji" to mogę popisać, ale potem może być różnie... W każdym razie jak do tej pory widziałam się z nim (oczywiście w towarzystwie innych osób) trzy razy i może w tą niedzielę, albo poniedziałek znowu zorganizujemy małe spotkanko ;) Chyba szczególnie mnie polubił, gdyż wczoraj napomknął coś, że chyba za niedługo dorobi się "przyszywanej siostry" xD a ja udałam, iż nie wiem o kogo chodziło, ale to było nawiązanie do mojej osoby ;P
Cóż, zapytałam więc, czy nie ma (oprócz jednej rodzonej siostry) jeszcze jakiejś przyszywanej? Dodałam, że przecież sam pisał, że ma kilka przyjaciółek. On jednak na to, że przyjaciółka a siostra to spora różnica. I jak mam to rozumieć? Przyznam, że czasem się gubię... Zna mnie tak mało czasu a już miałabym zasługiwać na miano "siostry"??? Hmm... W każdym razie czasem pisze takie wiadomości, robi coś takiego, że zaczynam myśleć, czy chodzi mu jedynie o zwyczajną znajomość... (???)
Może zbyt wiele sobie wyobrażam, bo jeśli mam być SIOSTRĄ to na pewno siotra nie może być dziewczyną xD
9:46 PM - 2009-08-27 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZPozamiatane... (?)
Hej! ;) Cóż, miałam przez jakiś czas pewien "problem", który dość znacznie zaprzątał moją głowę. Otóż teraz nie opiszę tego dokładnie, zbyt świeża sprawa, ale kiedyś nadejdzie dzień, który przyniesie notkę bardziej rozbudowaną o ten temat. Napisać jednak mogę co zrobiłam z tym "problemem". ;) "Tamten" (jak kilka razy zdążyłam go tak nazwać) w moich notkach już miał wiele zdań poświęconych na blogu. Niektórzy spostrzegawczy już mogą się domyślać kim jest ten osobnik ;P ale nie o tym chcę pisać... Utrzymywaliśmy kontakt jakiś czas, jak zwykle to on zaczął... A ja nie jestem taka, by olewać ludzi, więc odpisywałam, ale długo dawałam znać, że za wiele sobie wyobraża. Ostatnio jednak niby "zmiękłam", gdyż w mojej głowie ubzdurała się mała, misterna intryga... ;P i pomyślałam, że trochę mogę poudawać... Otóż to nie był taki dobry pomysł, bo znając mniej więcej samą siebie sama zaczynałam wpadać w "coś" niezbyt planowanego, w to, co wpadać nie chciałam. Skonsultowałam delikatnie sprawę z trzema osobami. I zaczęłam coraz mocniej upewniać się, że trzeba zakończyć tę błazenadę.
Napisałam mu więc wczoraj (gdy tylko pojawił się na GG), że to nie ma sensu... Pytał, o co chodzi, więc to mu wytłumaczyłam. Napisał, że też tak myślał... Zadałam mu więc pytanie, po co było to wszystko, a on skierował je do mnie. Ja ze swojej strony zaznaczyłam, że niczego nie zaczynałam, nie snułam żadnych planów. W końcu napisał, że z jego strony nie dowiem się po co było to wszystko. I cóż... Jak zwykle zostawił mnie z uczuciem zaciekawienia. Żebyś wiedział/a jaką mam teraz ochotę zapytać się go o powody, o motywy jakimi się kierował znów mieszając w mej głowie. Jakie mam szczęście, że jednak co do miłości i związku mam staroświeckie podejście ;) i jeśli mam przeczucie, że to byłby błąd to w końcu kończę całą farsę. Bo to była totalna farsa! ;)
9:26 PM - 2009-08-27 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZO wszystkim ;)
Teraz mogę zwyczajnie się z Tobą przywitać ;) Witaj! :) Cóż, zbliża się wielkimi krokami koniec wakacji ;( i początek nowego roku szkolnego :/ Wiem, zaraz mnie poszczujesz psami za te bluźnierstwa ;P bo sama bym tak zrobiła xD ale wiedz, że niestety tak już musi być. Niektórzy z nas mieli ciekawe wakacje, dużo zwiedzali a inni mogli je spędzić jedynie w domu. Ja należę niestety w tym roku do tych drugich :/ ale za to nawiązałam nowe znajomości :) oraz jedną znajomość szczególnie rozwinęłam. Nie myśl jednak, że chodzi o chłopaka ;) bo bardziej zapoznawałam pewną przesympatyczną dziewczynę, koleżankę z klasy :)
Bardzo ją polubiłam, gdyby nie ona to moje wakacje były by dużo bardziej nudne i przesiedziane w domu. Co do chłopaków- Karol znów milczy. Teraz coraz rzadziej o nim myślę i jak tak dalej będzie to zacznie się u mnie odpuszczanie... Po prostu nie mam tyle sił na wieczne czekanie. To nie dla mnie, bo po co mam się męczyć, jeśli mogę zająć to czymś innym, lub może nawet kimś innym... Marcin- teraz jakoś nie mamy takiego kontaktu ze sobą, ale jego jest sobie łatwiej odpuścić bo nigdy się nie widzieliśmy i dzielą nas spore kilometry. "On", cóż... po powrocie do szkoły być może znów wiele powróci, ale nie mogę tego rozdrapywać- będzie, co ma być. Niczego nie ruszam.
Pojawił się nowy znajomy i narazie nie napiszę o nim zbyt wiele, ale jest sympatyczny i bardzo zabawny :) i jutro spotkam go w gronie jeszcze dwóch innych osób (przynajmniej taki jest plan) więc nastawiam się na fajną zabawę w miłym towarzystwie :) O tamtym- nie mogę pisać. Jedynie nakreślę sytuację- wystarczy, że się zgodzę, a moje życie ulegnie natychmiastowej zmianie prawie pod każdym względem. Ok, dość o facetach! ;P Wiesz, teraz mam totalną pustkę w głowie, ale czuję, że będę dziś lub jutro w stanie napisać jakiś wiersz ;) więc może później dodam go tutaj, bądź na mojej stronie z "poezją" ;) Trzymaj się! :)
8:04 PM - 2009-08-24 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZNie trać głowy, może Ci się przydać! ;)
Hej :) Po dość romantycznej notce naskrobię teraz "coś" od rozumu ;) Nawet nie wiesz jak bardzo bym chciała napisać wszystko po kolei, każdą mą myśl na tym blogu. Jednak nie mogę, nie potrafię. Mam totalny mętlik w głowie. Można powiedzieć, że nie wiem co robię. Oczywiście. Nie straciłam rozumu, ale chwilami można pomyśleć, że mam jego ogromne zaniki... Otóż zawsze do jednej sprawy byłam nastawiona dość sceptycznie i jeśli była chwila zapomnienia to szybko się budziłam. Teraz wydaje mi się, że zaczynam się przełamywać. Najgorsze jest jednak nie to, co może się wydarzyć dalej, lecz to, że jestem świadoma wszystkiego i swoich dotychczasowych myśli a mimo to brnę w coś niezrozumiałego dla mego rozumu... Gdzie moje "na pewno"?!? Wiesz, najtrudniej jest powiedzieć sobie prawdę, gdy się ją zna. Ok, jest teraz taki etap, że wszystko można odwrócić, ale pytanie: czy ja chcę to zatrzymać???
7:54 PM - 2009-08-24 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZZatańcz ze mną...
Zatańcz ze mną... Jednak nie "...jeszcze raz", lecz po raz pierwszy. I zostań. Tańcz tak całe życie, abym nawet w porywie ciszy kręciła się z Tobą. Na palcach, na piętach każdego dnia świata.
Wybacz, że mam do miłości takie podejście, że oczekuję od niej stabilności, czułości, romantyczności, wierności, szczerości... Przepraszam, że jak chcę kochać to prawdziwie ukochanego, kochać na zawsze, robić wszystko razem... Czy wybaczysz mi to, że tak bardzo pragnę zrozumienia, przytulenia, wsparcia...? Uda Ci się pogodzić z tym, jak bardzo chcę, aby to było najlepsze, aby było prawdziwie szczere? Przebacz mi mój romantyzm, moje podejście do miłości, że tak bardzo chcę Tobie zaufać i być zaufaną dla Ciebie. Przepraszam.
7:35 PM - 2009-08-24 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ;) *** ;) (o facetach)
***************************************************
Nie ma się z czego cieszyć, nie ma po co płakać... Cóż, stało się. Chciałam dziś po raz drugi oddać krew- trudno. Nie oddam. :/ "Trudne dni" psują często wiele planów :( i choć nigdy nie było wielkich powodów do zmartwień to teraz jestem pełna żalu! Chciałam pomóc, czekałam na to trzy miesiące i nic. Następne oddawanie w mej miejscowości w listopadzie. I teraz czekać...
To tyle na ten temat. WITAJ! Zaczynam odczuwać negatywne skutki nieprzespanych nocy- do mego organizmu wkrada się podstępnie ból głowy. No cóż, nie lubię faszerować siebie lekami, lecz jeśli mi nie przejdzie to zasięgnę po "mniejsze zło".
Wczoraj miałam nieco zakręcony dzień. Wystarczyło kilka godzin a na swoim koncie mam (nie wychodząc z domu) kilku nowych znajomych ;)
Jeden (nigdy przedtem nie zwracał na mnie uwagi) powiedział mi zwyczajne: "cześć" ^^ ;P, kolejny napisał na n-k a potem odezwał się na GG ;) i tak pisaliśmy jakąś godzinkę. A ostatni (nie znam go osobiście) napisał do mnie w pewnej sprawie i tak jakoś troszkę popisaliśmy razem. Cóż... Nie ma się czym zachwycać. Mam jedynie farta ;P, gdyż nie robiłam nic a zyskałam trójkę nowych "znajomych" za sobą ;) Gdybym jednak miała wybierać to wolałabym ich nie znać, ale żeby napisał do mnie jeden... Ten jeden... Tyle czasu już czekam. Miałam sama się wczoraj odezwać, lecz zmieniłam zdanie. Nie chcę robić czegoś pod wpływem chwili. Może zacznę uczyć się większej cierpliwości? Kolejny to ten, o którym już nie raz wspominałam na blogu. Sądzę, że jako znajomy byłby w porządku, oczywiście, gdyby nie powierzać mu zbyt wiele... Ale on wciąż próbuje, bym spojrzała w jego stronę przychylniejszym wzrokiem.
Jestem dziwna? On tak sądzi. Napisał, że czasem jestem dziwna. Dlaczego? Niby dziś ma odpowiedzieć. Może częściowo ma rację, gdyż zbyt bardzo się różnimy, więc jego świat jest dla mnie inny i może (?) przez to uważamy siebie za "dziwaków" haha ;P Szczerze to byłabym głupią, gdybym zmieniła pewne zdania na tematy związane z nim i o nim...
3:27 PM - 2009-08-14 - KOMENTARZY {2} - WYŚLIJ KOMENTARZ"Dzień wspomnień" (wiersz)
Otulona słońcem, chwytam za trawy końce Jakbym wycisnąć z niej chciała Całą zieleń, gdy wiosna ją soczyście zrodzi A lato doda rumieńców dojrzałych A gdy się zbyt upalnie zrobi Mogę w chłodnej wodzie brodzić I zamaczać powoli palce u stóp Czuć, jak obejmuję je chłod A potem nucić melodię spokojną Uchwycić jej piękno i prostotę Wyrzeźbioną przez geniuszy Ususzyć jak liście chowane w książki Jak bliskie zwiędnięcia róże Chcę tak w harmonii świata Ułożyć się lekko do snu I nie obudzić się w środku lata Lecz zbudzić się we wspomnień dniu
9:42 PM - 2009-08-13 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZMinęło trochę czasu...
Witaj! Długo nie pisałam, powód był bardzo drastyczny ;P, gdyż zepsuł się nam komputer a ze względów wakacyjnych itp. nikt nie kwapił się do jego naprawy. Teraz jestem znów. Przez ponad miesiąc żyłam bez komputera i teraz (szczerze) odzwyczaiłam się od niego. Jednak wiesz, trzeba nadrobić zaległości ;)
Nie zamierzam poświęcać dziś zbyt dużo czasu na napisanie tej notki, lecz napiszę to, co najważniejsze, co wydarzyło się w minionym miesiącu.
Skrótowo to tak: 11 lipca byliśmy całą rodzinką na weselu mego kuzyna w Opocznie (stamtąd bowiem pochodzi panna młoda), teraz nie ma w Polsce żadnego z mych braci. Ostatni (najstarszy) wyjechał 7-go sierpnia (piątek). Jest teraz bardzo pusto i smutno bez nich. Coś jakby we mnie umarło wraz z ich odjazdami, powrotami do Londynu. Aktualnie (do niedzieli) jest u nas dojrzałe małżeństwo z Gliwic. Dzięki nim nie jest w domu aż taka wielka pustka. Co będzie jednak, gdy oni wrócą do swego domu? :(
Pamiętasz może, jak co jakiś czas pisałam coś na temat Karola, SMSowego znajomego? Otóż jakiś czas temu spotkałam się z nim! Uwierz, że długo nie mogłam uwierzyć, że doszło w końcu do naszej zwyczajnej rozmowy, tak jak kiedyś sobie wymyśliliśmy. Przecież długo trwało zwątpienie i to nie tylko z mej strony. To wyszło tak spontanicznie. I dobrze. Nie żałuję. Jedynie co mnie dręczy to fakt, że już 2 tygodnie nic nie napisał- pomaga dla swego ojca każdego dnia, nawet w niedzielę. I to tak go męzy, iż nie ma sił na napisanie mi wiadomości. Niby normalne, lecz męczę się z tym, że tak dużo pracuje oraz, że tak trudno jest napisać mu chociaż raz zwykłego: "DOBRANOC". W każdym razie już sobie coś obiecałam. Nie mogę przecież wiecznie czekać, aż się odezwie...
Wiesz. Znowu odnowiła się moja znajomość z internetowym znajomym, czyli Marcinem. Cóż, była nawet szansa na realne spotkanie, lecz nie wyszło... Trudno, widocznie tak musiało być. W każdym razie tydzień temu wysłałam mu list. Wiadomo, że poczta nie działa bez zarzutu, więc zostało mi - jemu - nam cierpliwie poczekać, aż zostanie dostarczony. Potem poczekam, aż on odeśle mi. ;) Staroświeckie? Zbyt romantyczne, gdy ludzi nie wiąże nawet przyjaźń? Być może... Masz prawo, by tak sądzić.
W tym roku nie wyjechałam nigdzie na wakacje. Jedynie sama czasem organizuję sobie mały wypad na miasto z koleżanką. Świetnie się wtedy bawię, odstresowuję, odpoczywam psychicznie :) W tym roku nie jadę w góry, nad morzę, czy też do Londynu. Cóż...
... jednak nie wiadomo, co będzie za rok... ;) To chyba koniec jak na dziś. Trzymaj się! :)
8:48 PM - 2009-08-10 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ"W lęku"
Pragnęła, lecz nie wiedziała czego Opadły jej włosy na czoło, skulona okryła się smutkiem Tak rzadko się uśmiechała Chciała uciec daleko, lecz się bała Marzyła o nieskazitelnym uczuciu I zlękniona zaangażowaniem z myślami się biła Nie kaleczyło jej to młodego ciała Lecz raniło ją w delikatne serce Tak bardzo się bała, a mogła mieć więcej...
10:47 PM - 2009-07-06 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZNikt się nie spodziewał... [*][*][*]
Piszę o tym dopiero dziś, choć zmarł kilka dni temu... Właśnie, zmarł. Wstyd, ale za życia nie byłam jego zagorzałą fanką, nie słuchałam z wielką chęcia jego utworów a nawet 9o zgrozo!) czasem zaczynałam wierzyć w to, co o nim mówią w mediach... Cóż, głupia byłam, a zauważyłam to bardziej dopiero po śmierci... Tak, niestety. Po śmierci Michael`a Jackson`a.
Żałuję, ale to niczego nie zmieni. Uroniłam kilka łez, do dziś jest mi ciężko z tym... Wiesz, zawsze lubiłam jego jedną piosenkę, która została przeze mnie zapomniania... To "Earth Song". Polecam! Jego twórczość, jego dobre uczynki poprzez wspieranie różnych fundacji, jego oryginalny i zapierający dech w piersiach ruch sceniczny pozostaną na zawsze. Na zawsze!
10:14 PM - 2009-07-02 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZMa dziać się co chce?!?
Hello! ;) Mamy wakacje, jak nie trudno zauważyć mamy je prawie dwa tygodnie... Z napisaniem kolejnej notki jakoś czekałam... (?) Miałam pisać, ale jakoś powstawała pustka w głowie, napadło czasem lenistwo... Wyczekiwałam na naprawdę "inny stan" mego umysłu... ;P Otóż mam teraz czas wolny od szkoły, od problemów z nią związanych, lecz wcale nie jestem szczęśliwa z tego powodu :/ i do tej pory nie mam pojęcia co tak naprawdę najbardziej wprowadza mnie w taki smutny stan (???) Znam różne przyczyny tego, lecz nie będę ich tu szczegółowo przytaczać. Otóż na pewno są to kłopoty (jak zwykle) z moim tatą- nigdy nie mieliśmy ze sobą dobrych stosunków :/ a kolejnymi powodami są inne problemy rodzinne i tu teraz ciiiiiiiiiiiiisza... oraz uczuciowa samotność, tęsknota za moimi znajomymi ze szkoły, za Darią i nawet za zwyczajnym spokojem.
Nie mam do tej pory żadnej wyśmienitej, udanej i niezawodnej metody na smutek, na nudę, na wewnętrzny "ból". Często uciekam w świat muzyki, bez niej nie istnieję!!! Zależnie od mych myśli, od uczuć wybieram różne kawałki. Raz, aby wyzwolić w sobie siłę i stać się mniej wrażliwa słucham utworów będących na topie w liście przebojów 4funTV, czy też VIVY. Nie, nie robię tu reklamy ;) Czasem, gdy jestem smutniejsza i wiem, że będę danego dnia sama to uciekam w świat marzeń, snów i melancholii- w moich uszach siedzą słuchawki a z nich płunie wtedy coś spokojnego, a nawet dołującego :/
Wtedy lubię powrócić do świetnych utworów z filmów, których często nawet nie oglądałam, ale muzyka z nich rozbrzmiewa we mnie do dziś :) Zostały zasłyszane przypadkowo i tak już utkwiły w mej muzycznej pamięci ;) Kiedy mam lepszy humor słucham czegoś wesołego a nawet śmiesznego ;P lub sięgam po utwory moich ulubionych zespołów :):):) takich jak The Killers, Coldplay, Snow Patrol, The streets (od niedawna lubię ten zespół)... Być może o czymś zapomniałam ;) ale z polskich zespołów lubię Myslovitz :) a wykonawców to Marcina Rozynka ;P
I żeby nie było tak cukierkowo ;P to napiszę, iż wybierany przeze mnie repertuar piosenek jest naprawdę zależny od mego humoru i raz słucham Louis`a Armstrong`a ;) a raz słucham utworów zespołu Kaliber44 ;P Różnorodność mego gustu muzycznego jest przeogromna, ale aktualnie (od ponad dwóch lat) króluje alternetywa, rock alternatywny i nie dziw się, iż nie tafisz w mój gust bo czasem podobają mi się bardzo DZIWNE piosenki ;P ale zaznaczę, że nie lubię zbyt muzyki techno, choć są niektóre kawałki, które (o dziwo!) obdarzyłam sympatią ;)
Ok, dość o muzyce :) bo nie o tym chciałam pisać.
Wiesz, dawno nie czułam się tak, jak teraz. Tzn. nawet jakiś czas temu miałam podobne uczucia, ale mijały po chwili a teraz już tkwię w takim dziwnym odczuciu już kilka godzin... Bardzo pragnęłam, by zać bezproblemowo i problemy nieco się pojawiały, lecz wyszłam z tego obronną ręką i wyszło nawet lepiej niż się spodziewałam- marznie się spełniło! To był mój główny cel. Powinnam być szczęśliwa, tak planowałam... Wszystko, prawie wszystko jest takie, jakie nie powinno być. ON- tydzień prze zakończeniem roku nasze koleżeńskie kontakty uległy zmianie i była cisza i wciąż jest :/ i martwi mnie, iż czuję, że znów wszedł w to, w czym tkwił jakiś czas... :/ Karol- cóż, tu praktycznie totalna klapa ;( gdyż obustronny słomiany zapał niszczy to, co mogło być... Teraz pozostało takie beczynne czekanie... Tamten trzeci- o nie! Nie mogę teraz tego skomentować.
Chciałoby się uciec, chciałoby się...
5:05 PM - 2009-07-01 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZZdać! ;) a potem niech dzieje się co chce... (aby na pewno???) ;P i nieco o głosowaniu :)
Witaj! Nie pisałam jakiś kawał czasu... Cóż... Mamy teaz długi weekend :) i wreszcie "mogę się wyspać" bo niekoniecznie dosłownie można rozumieć to stwierdzenie ;) Nie pisałam bo przez ostatnie dni, tygodnie miałam mniej czasu na to głównie z powodu szkoły- musiałam (!) poprawiać oceny i raz lepiej mi to szło a raz słabiej, ale udało się! :):):) Jednak jednej oceny nie jestem pewna :/ a przecież zostało niewiele czasu do końca roku szkolnego. Pani nie zdążyła dla większości postawić ocen i lekcja się skończyła. Mam nadzieję, że kilka zaległych rysunków i sprawdzian napisany na pozytywną ocenę da dla Pani powód wystawienia mi pozytywnej oceny na koniec. Cóż, często budzimy się z czymś zbyt późno a potem może wyniknąć nieporozumienie i (jak w moim przypadku) "wielka niewiadoma" :/ ale podejrzewam, że przejdę przez to cało.
Najbardziej radość ze zbliżających się wakacji psuje mi właśnie ta niepewność. Wolałabym wiedzieć, że coś jest źle teraz niż później. Eh... Chyba niepotrzebnie wprowadzam się w smutek. Po co??? Dla pewności narysuję jeszcze kilka rysunków, by w poniedziałek "wcisnąć" je Pani jako koło ratunkowe, gdyby zaistniała taka potrzeba ;)
"On" ma dziewczynę! :/ Cóż, znam ją- mieszkamy w tej samej miejscowości. Wywnioskowałam to z "pewnych dowodów" a potem dowiedziałam się, że to prawda. Niestety. Trudno... W moim przypadku zawsze tak bywa. Może powinnam napisać "bywało"? Bo nigdy niewiadomo co się może zdarzyć... ;)
Na siłę próbuję się pocieszyć. Nie jest to aż tak trudne, zwłaszcza, że nie wróżę im długiej znajomości- czuję to. Nie życzę im nieszczęścia, choć nie ukrywam, że było by to lepszą wiadomością ;) ale niewiele osób o tym wie, oni tym bardziej nie muszą. Teraz liczy się bardziej szkoła. Zdać a potem niech dzieje się co chce! ;P Oby nic złego moim bliskim. Oby!!! I byle znowu ta najmłodsza z naszej rodziny (czyt. Paulina, czyli ja) nie popełniła żadnej głupoty, której potem by żałowała! Zbliżają się wakacje a wraz z nimi nowe możliwości, znajomości itp. Nie chcicałabym zrobić czegoś, czego po tygodniu, miesiącu, latach bym się wstydziła. Przez życie trzeba iść godnie!!! i zgodnie z własnym sumieniem!
W tą niedzielę (07.06.09 r.) miałam okazję po raz pierwszy wziąć udział w głosowaniu, do którego uprawnienione są osoby pełnoletnie. Było to głosowanie do PE. Z naszego kraju do Parlamentu Europejskiego mogło dostać się 50 osób, które zgodnie z głosami wyborców nazbierały ich najwięcej.
W poniedziałek kilka minut po 21.00 Państwowa Komisja Wyborcza podała ostateczne wyniki głosowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Ogólna frekwencja w Polsce wyniosła 24,53 proc. PO zdobyła 44,43 proc., PiS - 27,4 proc., SLD-UP - 12,34 proc. i PSL - 7,1 proc. Najwyższy wynik w kraju osiągnęli, Jerzy Buzek, Zbigniew Ziobro i Danuta Hübner. Zgodnie z przewidywaniami Platforma Obywatelska zdobyła - 25 mandatów, Prawo i Sprawiedliwość - 15, Sojusz Lewicy Demokratycznej - 7 mandatów i Polskie Stronnictwo Ludowe - 3.
Źródło: http://www.twojaeuropa.pl/341/wybory-do-parlamentu-europejskiego-w-polsce-pkw-podala-ostateczne-wyniki ![]() Jestem zażenowana faktem, iż w gminie, której mieszkam tak niewiele osób zagłosowało. Nawet nie nazbierało się 9% uprawnionych do głosowania! Skandal! Nie uważam, iż w naszym kraju ktoś zdołałby znacznie naprawić naszą gospodarkę bo zawsze znajdzie się jakaś "czarna owca" mająca na celu jedynie zaspokojenie własnych potrzeb lub partii, lecz jestem zdania, że jeśli mamy taką możliwość zadecydowania kto zasiądzie "na ważnych fotelach europejskich", czy też będzie rządził naszym państwem to powinniśmy z tego skorzystać. Jak to mówią: możemy wybrać mniejsze zło. Naszych eurodeputowanych w PE jest 50 osób, niektórzy są bardziej doświadczeni, wykwalifikowani, lecz nie musi to oznaczać, iż więcej zdziałają dobrego dla Polski. Pamiętajmy: mamy zdrowie, mamy wolny kraj, panuje wolność słowa, więc korzystajmy z tego!!! Czy bardzo się natrudzisz wstając z łóżka by pojść na wybory??? Raczej nie. To nasza szansa, nasz głos w ważnej sprawie. Nie interesuje Cię polityka? Nie musi, ale niestety tak jest na świecie, iż to właśnie ona daje nam wiele lub dużo zabiera i bez niej nie istnieje żadne państwo, żaden kraj. Mówisz: (mój) jeden głos niczego nie zmieni. Bzdura! A co jeśli pomyśli tak chociażby 10% uprawnionych do głosowania? To już tak wiele mniej głosów, a przecież mogły one zadecydować o wynikach, mogły tak wiele zmienić! Zastanów się przy następnych wyborach.
To od Ciebie zależy kto będzie rządził naszym krajem, kto będzie go reprezentował na arenie międzynarodowej. Od Ciebie! Wystarczy, że wybierzesz drogę jak najbardziej właściwą dla siebie, dla społeczeństwa, dla nas.
![]() 11:12 AM - 2009-06-11 - KOMENTARZY {2} - WYŚLIJ KOMENTARZSłaba wiara...
Pamiętasz, jak pisałam w ostatnią sobotę, iż impreza komunijna szykuje się nudna (przynajmniej miałam takie wrażenie) i ogólnie nie byłam nastawiona na to entuzjastycznie... Otóż na szczęście się pomyliłam! :) Nie było aż tak zabawnie, jak może się wydawać, ale jednak coraz bardziej kocham tą swoją rodzinkę :) i oni wszyscy byli tacy przyjaźni. Dziękuję im za miłą atmosferę, małe upominki i życzenia (wtedy też miałam 18-ste urodziny) oraz za pamięć! :) Potem wieczorem spotkałam się z Darią- coś nam przyszło do głowy i pojechałyśmy stopem do miasta ;) (podwiózł nas Pan z okolic Rzeszowa- jaki miał fajny akcent!) a w mieście oddalonym o ok. 15 km od naszej miejscowości byłyśmy jakieś pół godzinki ;P po zaraz przed godziną 20-stą pojechałyśmy z powrotem autobusem- z chrupkami z Biedronki ;) siedziałyśmy praktycznie w samym tyle pojazdu. Nieco rozrabiałyśmy ;P ale nikomu nie wyrządziłyśmy krzywdy.
Dzięki temu dzień mojego wejścia w pełnoletność ;P nie był aż taki straszny. Dziękuję ;*
Wczoraj w naszej szkole był konkurs między klasami- każda klasa miała dany kraj Unii Europejskiej (wcześniej wylosowany) i założenie było takie, iż forma przekazu jest dowolna, ale muszą się znaleźć tam takie informacje jak: aktualna głowa państwa, data przystąpienia do UE oraz wady i zalety przystąpienia do UE. Nasza klasa wylosowała państwo greckie. Nic nie wskazywało na to, iż cokolwiek nam wypali, przygotowania szły mozolnie... Jednak wystarczyła mobliizacja i kilka prób, aby potem podczas konkursu "zachwycić" SZACOWNE GRONO PEDAGOGICZNE oraz kochanych uczniów ;D
Wygraliśmy!!! :) Nagrodą były małe misie (breloczki), ale i tak większa radość była z tego, że jednak potrafimy coś razem zdziałać :):):) i wcale nie musi być to "totalną klapą" jak początkowo twierdziła nasza wychowawczyni. Teraz nie rozczarowaliśmy jej i miejmy nadzieję, iż coraz częściej będzie dumna ze swoich pierwszych wychowanków :)
Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru ;)
8:41 PM - 2009-05-15 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZKRWIODAWSTWO- oddałam! :):):)
Hej :) Spełniło się. Dziś, właśnie dziś spełniło się jedno z mych marzeń. Od kilku lat mówiłam twardo, że gdy dorosnę to zrobię to- zrobiłam!!! :) Oddałam krew! :) Pomyśl: nie zrobiłam tego dla żadnych korzyści. Ani słodycze, ani zwolnienie ze szkoły, czy też "uznanie" w oczach innych nie były ważne. Do niedawna nawet nie wiedziałam, że mogę mieć ten dzień usprawiedliwiony, że dadzą mi czekolady... Nie wiedziałam! Przyznam, nie odmówiłam ;) ale takie są procedury- muszą dostarczyć nam odpowiednią ilość energii za oddaną krew. 400 ml. Taka ilość może uratować nawet do trech osób!!! Gdybym stchórzyłam to mogłabym w ten sposób skazać na śmierć aż troje ludzi! Od teraz do kiedy tylko będę mogła będę oddawać krew- to niby tak niewiele a może dać komuś życie, dać komuś zdrwie, radość... Wspaniałe!!! :):):)
I cóż... Myślisz, że się nie bałam? Na początku strach był mały, potem nasłuchałam się pewnych historii z tym związanych i nieco się przeraziłam ;P ale nie mogłam uciec- nie wybaczyłabym sobie tego! Ukucie, gruba igła- eh... To nic w porównaniu z uczuciem, jakie czułam leżąc na leżaku i ściskając piłeczkę w dłoni. Od zawsze miałam bladą twarz, strasznie jasna karnacja wielu myliła i często byli przekonani, że jest mi słabo. Co minutę ktoś mnie pytał, czy wszystko w porządku... Odpowiadałam, że tak. Nic niepokojącego się nie działo- takie byłam i jestem zdania :) W pewnym momencie pytanie o mój stan zostało powtórzone a moja odpowiedź brzmiała: "Czuję się szczęśliwa" :):):)
Tak właśnie było! :) Od dłuuugiego czasu chciałam oddać krew, mój tata kiedyś w sporych ilościach ją oddawał a ja czekałam tylko na skończenie tej granicy 18-stu lat ;)
...Później wróciłam do domu i opowiedziałam swoje wrażenia dla rodziców :) a koleżanka w odpowiedzi na mojego SMSa napisała m.in., że jest ze mnie dumna ;D Strasznie się cieszę, że w ten sposób mogę komuś pomóc. I to właśnie sprawia, iż czuję się szczęśliwa!!! SZCZĘŚLIWA!!! :):):):):):):):):)
6:03 PM - 2009-05-15 - KOMENTARZY {1} - WYŚLIJ KOMENTARZWarto :)
Witaj! :) Czy jesteś osobą bardziej otwartą, czy może bardziej zamkniętą w sobie? Łatwo przychodzi Tobie przyznanie się do tego, iż potrzebujesz pomocy, czy też trudniej? Udajesz samowystarczalnego/ą? Otóż, ja (raczej) jestem osobą, która, gdy potrzebuje pomocy to o nią prosi. Cóż, może czasem być mi wstyd, przykro lub... ale czy nie lepiej poprosić kogoś o pomoc, a potem móc mu serdecznie podziękować, niż wciąż tkwić samemu z problemem w zadumie? Myślę, iż lepiej w takiej sytuacji liczyć na drugą osobę, najlepiej, aby była to bliska osoba.
Napisałam dzisiaj wiersz:
"Wyznanie" Myśli bezdomne, nieskromnie zabrzmi ten wers I co teraz? Czy poradzisz sobie sam? Nie wiesz, kto przyjaciel! Nie wiesz, kto wróg!
Dedykuję go wielu osobom, które mają opory przed proszeniem o pomoc, które często udają, że nic złego się nie dzieje, że nie potrzebują nikogo.
7:59 PM - 2009-05-13 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZHe... ;)
Cześć! :) Kiedy jestem sama lubię się z Tobą witać. Tzn. nie jest tak, że jesteś mi potrzebny jedynie, gdy się nudzę lub, gdy nie mam do kogo ust otworzyć, nie! Większość mego czasu od kilku lat jest samotną godziną... Rodzice są zajęci bądź ich nie ma a bracia- wiesz, są w Londku... :/ i nie często mogę spotkać się z Darią. Ok, dość marudzenia o samotności! ;P
Jutro jadę wraz z mamą na I komunię św. mego siostrzeńca Michała- impreza odbędzie się w ciekawym i ładnym miejscu, lecz wiem, że będę się nudziła... :/ gdyż większość osób to dorosłe osoby mające własne dzieci, zbyt dojrzałe towarzystwo, by móc pogadać na luzie ;) a inne osoby to zbyt małoletnie towarzystwo- najstarsze bowiem będzie miało 14 lat... :/ i co ja tam będę robiła przez kilka godzin??? Cóż, miałam najpierw inne plany lub nie inne, lecz dodatkowe- spotkanie z Karolem! Jednak się rozmyśliłam, ale muszę mu o tym napisać- powiadomić go, żeby się psychicznie ;) nastawił, iż nie zobaczy mnie jutro (po raz pierwszy). Za to pomyślałam, że poproszę go o inny termin ewentualnego spotkania- jakiś dzień weekendu, abym mogła spać u kogoś w mieście i na drugi dzień nie musieć iść do szkoły ;)
Chodzi mi głównie o to, aby spotkanie odbyło się późniejszym wieczorem ;) bo to mnie bardziej ośmieli ;P i do tego lubię spacerować, gdy otacza mnie blask latarnii ;D ha ha! a jeszcze dłuższy spacer po mieście w jego towarzystwie może być bardziej ciekawy niż spacer po południu. Zarazem ten pomysł byłby jednym moim spełnionym marzeniem =) Może później odezwę się do niego lub poczekam na jego SMSa i zaproponuję mu coś takiego ;)
Dziecinna jestem? Oj tak! xD Trudno, mam jeszcze czas na to, aby dorosnąć ;)
Buuu! ;) Ha ;) Jutro mam 18-te urodzinki ;) Nie ma imprezki, nudne przyjęcie komunijne (choć nie mogę z góry tak zakładać) ;) Niedziela- nie lubię niedziel bo są takie nudne! :/ Ale za to wejdę na legalu w okres pełnoletności i już nikt nie powiem mi, że nie mam 18-nastu lat ;P i czegoś tam mi nie wolno... ;)
He ;) i już posprzątane, zjedzone, nie wypite ;) i wynudzone... ;) ale cóż... Czuję teraz małą presję na sobie, gdyż tata "radził mi" ;) wykąpać się teraz bo później nie zagrzeje wody- czy on mnie straszy?!? ;P
Mam lenia, tzn. zawsze go mam ;D i... bye! ;*
4:38 PM - 2009-05-09 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZOptymistyczniej... ;)
Witam! :) Mam pytanie do Ciebie... Co Cię uszczęśliwia? Co daje Ci uśmiech na twarzy i radość w sercu? Wiem, na pewno jest to odwzajemniona, piękna miłość :), dobre wyniki w szkole, czy też awans w pracy... To jednak zbyt ogólne... Mi np. radość daje pomoc innym :):):) Wiesz, kiedy ktoś potrzebuje chociażby duchowego wsparcia, czy też pomocy materialnej nie potrafię przejść obok tego tak po prostu obojętnie... Mam wyrzuty sumienia, że czasem ominęłam na mieście "osobę z puszką", że z kimś nie porozmawiałam w odpowiednim momencie. Był czas, że pragnęłam pokazać, iż też potrafię "być zła" i złośliwa...Teraz chcę to naprawić. Wydaje się to takie dziecinne! Takie nieprzemyślane... Na złość innym i do tego robiąc sobie na złość... :/ Jednak jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że dobre uczynki dają mi o wiele więcej :) i tu mogę powiedzieć (czyt. napisać), że zaczynam myśleć egoistycznie ;P, czyli to, co sprawi mi satysfakcję, czego nie będę się wstydzić i z czego będę dumna ;) jest ważniejsze niż coś innego w danej chwili. Pomoc innym daje mi wiele radości, wtedy wiem, że dałam komuś uśmiech, odrobinkę nadzieji lub podpowiedź... Wierzę, że kiedyś te szczęście odwróci się i spojrzy na mnie ;) i wreszcie mi powie: "Ok, dam Ci..." i da mi to, czego potrzebuję ;) a może nawet to, o czym marzyłam (?) :):):
Już wiele dostaję, i choć te najważniejsze wciąż mnie omija to przecież mogę jeszcze zdążyć właśnie z miłością... Na to zawsze jest czas, jedynie my z wiekiem inaczej na nią patrzymy :) Narazie to tyle, kończę ten temacik tak optymistyczniej niż zwykle ;) UŚMIECHNIJ SIĘ :):):)
Teraz coś o Karolu, czyli SMSowym "znajomym" ;) Kilka dni temu, w niedzielę zadzwoniłam do niego i rozmawialiśmy prawie 10 minutek (wiem, krótko...) ale była to taka "luźna" rozmowa. Strasznie się bałam... ale poszło lepiej niż myślałam ;P i do tego chyba to on mówił więcej ode mnie :) niż ja do niego... a to dziwne bo niby ze mnie taka gaduła ;P Późnym wieczorem, prawie nocą ;P napisał (nie spodziewałam się), że mam taki delikatny i kobiecy głos i mógłby go długo słuchać... To było takie miłe... :):):):):):):):):):):):):):):) Uff, napisał do mnie znów... Coraz częściej pisze :) i to dobrze, bardzo dobrze! xD Papatki! :*
7:23 PM - 2009-04-24 - KOMENTARZY {1} - WYŚLIJ KOMENTARZ"Żyj i daj żyć innym"...
I cóż... Mamy wiosnę- tak jej pragnęliśmy. I cieszę się z niej a jednocześnie przeraża mnie pewna sytuacja z nią związana. Ale cóż- jak piałam kiedyś- trzeba wziąć się w garść i iść do przodu ;) Uff, ostatnio miałam cięższych czas dla mej twórczości. Nie pisała w zasadzie nic, a nawet jeśli coś wyszło, to nie było to godne mej uwagi... Ale w przeciągu trzech dni napisałam dwa wiersze. Z pierwszego jestem bardziej zadowolona niż z drugiego, który napisałam dzisiaj. Co jakiś czas staram się je zapisywać na blogu z wierszami (www.paulina-omilian.blog.onet.pl), choć czasem trafiają i tutaj ;)
Uff... Teraz coś o szkole- najgorzej jest z chemii :/ Oj...! Resztę powinnam z dużo mniejszym trudem poprawić, choć wiem, że dla takiego leniwca jak ja ;P nie będzie to łatwym wyzwaniem ;) Teraz coś o chłopakach ;) Marcin- zobaczył mnie jakiś czas temu i chciał, aby się odezwała i zrobiłam to bo nie jestem świnią ;) ale to nie był chyba jego aktualny numer. Cóż, gdyby mocno mu zależało to do mnie kontakt ma. "On"- teraz mniej mamy ze sobą kontaktu, ale słyszałam jak wypytywał innej dziewczyny co u mnie ;) i choć wiem, że on tak już ma (z ciekawości) to mimo wszystko było to ważne ;) Teraz P.- oj... Sprawa ucichła, potem znów wróciła i to ze wzmocnioną siłą :/ ale nagle ustała! I cieszę się, że to wszystko samo się "zamknęło", a raczej rozwiązało. Przynajmniej tymczasowo jestem bezpieczna ;) a co do SMSowego kolegi (Karola) to jakiś czas się kompletnie nie odzywał, ale chyba ze dwa tygodnie temu napisał... I troszkę się rozwinęło ;P ale nagle pojawiła się niepewność (!). Otóż po raz pierwszy zaczęłam się tak wahać, choć nie mam do tego bardzo konkretnych powodów...! To tak jakbym (świadomie) uciekała przed kolejną odpowiedzialnością i dorosłością. Cóż, może za dużo sobie wyobrażam (?) bo nie muszę przecież od razu być jego dziewczyną a potem zaraz żoną (!!!). Jednak wiem czego boję się najbardziej- kompromitacji przed nim i ewentualnego rozczarowania. Ktoś powie: jak chcesz znaleźć sobie chłopaka, skoro nawet boisz się spotkania?!? Ok, rozumiem. Jednak wolałabym go znać najpierw "w realu" bo wtedy rozczarowanie było by mniejsze, a nawet wcale mogło by nie zaistnieć. I tak- mam zbyt wielką wyobraźnię bo raz myślę pięknie a raz okropnie... Mam setki koncepcji na spotkanie lub jego brak... Mam tysiące myśli co o tej nieznanej przyszłości i miliony uczuć co do jego osoby- zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych...
Nawet Daria (:*) powiedziała mi ostatnio, że gdybyśmy z Karolem mieli zostać parą to bylibyśmy trudni- tzn. nasze charaktery (lubiące postawić na swoim itp.) ciężko byłoby poskromić. Boję się więc tej naszej niedojrzałości i ewentualnego braku kompromisu, lub chociażby chęci na najlepsze i wspólne rozwiązanie... Nie chcę samej siebie ranić, nie chcę ranić również jego. To takie trudne. Zbyt wiele myślę... :/ A co będzie (na spotkaniu lub potem po...) jeśli zrozumie, że nie podobam mu się, nie jestem w jego typie bądź coś innego?!? Oj- głupia jestem! Jeśli się z nim nie spotkam to się tego nie dowiem a za to pozostaną mi jedynie domysły :/ które już teraz mnie dręczą :/ Nie chciałabym po spotkaniu rozczarowania a potem ewentualnej tęsknoty i cierpień!
I cóż... Będę musiała kolejny raz popisać z nim szczerze i napisać moje wątpliwości skoro już tak je (mniej więcej) poskładałam w całość ;) Sprzątanko, po sprzątanku, pomaganku ;) itp. a już jutro "joł!" ;););) i pojadę wraz z rodzicami do teściów mego brata na uroczyste "śniadanie" (czyt. obiad) i tam zobaczę wreszcie mego ukochanego braciszka Tomusia!!! :):):):):):):):):):):):):):):):):):) bo w piątek w nocy przyjechał z Londynu do Polski :) i teraz mam szansę wyścickać go- strasznie się stęskniłam... ;) Ok, co tam dalej...? Narazie chyba nic ;) więc trzymaj się!!! :)
7:41 PM - 2009-04-11 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZŚwiątecznie! ;)
Witajcie! Moi drodzy :) Już jutro, przy wielkanocnym śniadanku, kiedy wasze buźki będą pełne uśmiechu (muszą być uśmiechy!) pomyślcie życzenia dla siebie i waszych bliskich :) Życzyć mogę wam wszystkiego dobrego każdego dnia, ale na czas ŚWIĄT WIELKANOCNYCH złożę wam życzenia jedynie dotyczące tych oto kolorowych świąt :) Otóż... Niech te dwa, ale za to piękne dni mijają wam spokojnie i wesoło w rodzinnym gronie, aby wasze serca były pełne radości i miłości a w brzuszkach nie brakowało symbolicznego jajeczka, chlebka, soli, kiełbaski, czy też baranka z czekolady ;) oraz wielu innych pyszności, które wcześniej były przygotowywane ze szczerego serca :)
Trzymajcie się :) i nie poddawajcie! :):):) Ps. Poza życzeniami na święta życzę wam jeszcze wszystkiego co najlepsze w każdym dniu waszego życia, abyście nie musieli niczego żałować i mieli siłę na każy dzień :)
7:26 PM - 2009-04-11 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZKłębek myśli...
Nierozsądek... Tak można określić jej stan. Przyczyny są zarówno błahe jak i poważne... Miękną jej kolana, choć twarda jak skała to skruszyć ją można...
I stać się może to, czego nie chciała i pragnęła. Może być to, czego się bała i była ciekawa.
Before you try...
6:59 PM - 2009-03-29 - KOMENTARZY {1} - WYŚLIJ KOMENTARZ"Zimna wojna"
Hello! Nie witałam się tak z Tobą (o ile dobrze pamiętam) od czasów wakacji. Cóż to był za cudowny czas... Ubiegłoroczne wakacje minęły mi wyśmienicie! I ja znów o tych swoich wspomnieniach... ;) W każdym razie (jeśli pamiętasz) to kilka notek w tamtym okresie i nieco później pisałam również o pewnym "mężczyźnie". Był to Paweł (Chudy). Tak, to ten żonaty, nieodpowiedzialny ojciec trójki dzieci. Ale do rzeczy: otóż było tam różnie, nie odzywał się po wakacjach ani razu, ale któregoś dnia tego roku odezwał się! Otóż mam go w znajomych na naszej-klasie ;) i tam napisał mi wiadomość. Myślałam, żę będzie to raz, najwyżej dwa lub trzy, ale potem zaczął pisać na GG a potem pisaliśmy SMSy. Cóż, tak podejrzewałam, że będzie proponował mi spotkanie. Na początku pytałam: "dlaczego?" itp. ale pisał: "nie wiem", aby mnie zbyć. Nie dawałam się! ;) Pytałam, drążyłam, byłam sztywna, nie pisałam mu niczego, co mogłoby świadczyć o mej słabości, czy też jakichkolwiek chęciach. W końcu była mała "rozmowa" o jego żonie a potem o nim i o mnie... Zapytałam o coś, co otworzyło mi drzwi do szczerości! A to "perfidny osobnik"! Za kogo on mnie uważał?!?
Przyznaję, na początku miałam chęci, aby zgodzić się na spotkanie, lecz nigdy nie pisałam mu jednoznaczej odpowiedzi. Biłam się z myślami, rozważałam wiele opcji... I wreszcie w podjęciu odpowiedniej decyzji pomogła mi głównie jego jedna wiadomość. I wiesz co? Niewiarygodne, ale czuję ulgę. Szczerze? Odrobinkę żałuję, że musiało tak być i musiałam odczytać pewne słowa, lecz zarazem cieszę się, że już nie muszę wybierać :) i wiem, że kiedyś będę dumna z siebie bardziej niż jestem ;) a raczej dumna z decyzji, jaką chciałam podjąć, lecz się wahałam. W końcu zrobiłam pewny krok. Niestety on zachowuje się tak, jakby chciał się na mnie nieco odegrać, za to, że nie chcę być jego "pocieszycielką" i tak "surowo" go potraktowałam- narazie wiem, że rozdał jednej osobie mój numer telefonu. Co za gbur! :/ Czy on naprawdę chce toczyć "zimną wojnę" między nami??? Byłam objętna ku temu, co było a raczej starałam się nie brać pod uwagę ewentualnego spotkania z nim, lecz nagle się zjawił... Żona ma chłopaka, dzieci marudzą, płaca w pracy nie zadowala i narazie brakuje panienek?!?!? WOW! I dlatego odezwał się do mnie??? Naprawdę chciałam "rozgrzeszać" nawet jego bo często tak robię, ale sam przyznał się i potwierdził, że na to nie zasługuje! Trudno... Jednak ciekawość nie zawsze się opłaca. Opłaca się (teraz) zdrowy rozsądek :)
Pozdrawiam! :*
8:22 PM - 2009-03-26 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZSilna???
Pijąc cappuccino chcę być tą dziewczyną, której nikt nie odmówi- każda z nas to lubi... ;) Chcę Twego uwielbienia, chcę spełniać swe pragnienia i wiesz, nie mogę poddać się, przede mną nowe szanse! I wylać na Twą głowę nieostrożne słowa, pokonać Twoją bronią- już Cię kłamstwa nie osłonią! Manipulatorką, złem- Twoim najprawdziwszym snem! Niech każda się dowie ile nieprawdy w Twym słowie!
Z dedykacją dla "kłamcy" ;)
8:21 PM - 2009-03-22 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ:)
Hej :) Uff, minął ten ciężki tydzień... Wreszcie koniec szkoły (i choć na krótko) to jednak mamy mały odpoczynek ;) Ja i tak nie byłam dzisiaj w szkole- nie, nie zrobiłam sobie "dnia wagarowicza" jak niektórzy, lecz byłam po prostu na wielkanocnej zbiórce żywności. Jutro też tam będę i dlatego mój weekend zacznie się wcześnie rano- trzeba będzie wstać na autobus i potem do miasta ;) Cóż- tym razem zbiórka była nieco mniej udana... Być może to wina kryzysu i dodatkowo zmiana miejsca (?) (byłyśmy tym razem w innym sklepie). Po raz kolejny przekonałam się, że ludzie potrafią być bezdusznie okrutni :/ lub też bardzo chojni i wrażliwi :) Naprawdę- skrajne zachowania...
Wróciłam wcześnie do rodzinnej miejscowości i "wzięłam" odprężającą kąpiel :):):) i tak się zrelaksowałam, że na chwilę się zapomniałam i... usnęłam! ;P Nie wiedziałam, że nawet tak krótki sen w wannie pełnej wody jest możliwy! ;P Potem po gwałtownym przebudzeniu (a spałam chyba z 5-10 minut) wstałam. To był jakiś szok! xD He... ;) Do teraz mnie to bawi ;) Zaraz po kąpieli zjadłam przepyszny obiadzik :) i oglądając tv (skoki narciarskie) usnęłam! ;P Tym razem spałam na łóżku ;P i trwało to nieco dłużej. Miałam taki dzień leniuchowania :)
Napiszę, że moja koleżanka z klasy, która tak jak ja nie maluje się dziś przyjechała umalowana! Obiecała to pewnej dziewczynie ;) i słowa dotrzymała. Byłam pod ogromnym wrażeniem! Wystarczył tusz, puder, błyszczyk, aby wyglądała zjawiskowo!!! Kiedyś i ja zrobię innym taką niespodziankę i zrobię się na bóstwo ;)
On wciąż się odzywa. Tym razem pisał do mnie na komórkę. Nie wiem już co mam zrobić. Zapytałam go o coś, co dawniej chciałam zrobić i w końcu napisał co planuje... Cieszę się, że odpowiedział szczerze, lecz ta wiadomość zaniepokoiła mnie... :/ I cóż począć? Co robić (?) skoro on nie jest bliski memu sercu, a ten, którego kocham (???) traktuje mnie jedynie jak koleżankę... ;( Oni pod wieloma względami się bardzo różnią- główną różnicą jest to, iż jednego obdarzyłam uczuciem- drugiego zaś nie. I jeszcze dawne wyrzuty sumienia- mam okazję pokazać, że jestem warta słów: honorowa, uczciwa, szczera... lecz teraz tak mnie ciekawi co będzie dalej? Eh... Przecież tego i chciałam i nie chciałam. Jednak powróciło. I teraz, jeśli postąpię na "tak" to moje plany, moje własne wartości, własne zasady mogą zostać zburzone- wystarzyło by jedno słowo, jeden ruch. Natomiast będąc na "nie" będę mogła mieć czystsze sumienie nawet wobec samej siebie i z czasem pewnie będę dumna z tego wyboru. Kto jednak wie co się zdarzy? Jak postąpię? Bo oba wybory mają swego rodzaju atrakcje, plusy i minusy, lecz, czy jestem na tyle rozsądna, by wybrać ten odpowiedni???
Teraz coś o tym i o tamtym... Daria- jutro wreszcie zobaczy swego chłopaka, który mieszka na Śląsku, lecz na kilka dni przyjedzie na mazury :) i cieszę się ich szczęściem :) "Ten"- wczoraj zabrałam mu długopis i ołówek- nie zobaczył tego ;) a dla drugiego kolegi zabrałam (na wszelki wypadek) cyrkiel ;) Wiem, to takie dziecinne... Ale oni sami mnie zaczepiają, więc czasem ja zaszaleję i to wyrówna rachunki ;P I nie wierzyliście, że jestem mściwa ;P ha ha xD
Dobra, na teraz to koniec. Pozdrawiam i trzymaj się!!!
6:34 PM - 2009-03-20 - KOMENTARZY {0} - WYŚLIJ KOMENTARZ
|
O mnie Jeśli miałabym streścić własną osobę w kilku zdaniach to, albo bym skłamała, albo za dużo rzeczy pominęła... Ale wierzę, że po "lekturze" mego bloga zdołasz choć trochę mnie poznać... :) Początek O mnie Archiwum Przyjaciele Blog z moją poezją Nowe wpisy - Czekanie... - To znów ja ;) - Potrzeba wygadania się... ;) - Rozterki... - Kabaretowo ;) - "Odrealniona". - [*] 10.04.2010 Smoleńsk [*] - Uff... Cóż takiego? - Dostaliśmy się! :):):) - "Jestem pewna" :P - No, no ;) - "Apeluję..." ;) - O niczym? O.o :P - Znowu Heathcliff Andrew Ledger ;) - Heath Ledger - Marzenia - Po poniedziałku... ;) Przyjaciele |